Kalendarium

* Od 5 do 30 września 2017 r. - piesza pielgrzymka do Santiago de Compostela
* bezterminowo: Akcja społeczna Zielone Bronowice
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wiklina. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wiklina. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 23 grudnia 2019

Wiklinowe anioły

Mój świąteczny warsztat zdominowały skrzaty ze Skandynawii, ale nie każdy lubi importowane zwyczaje. Dla tradycjonalistów wyplotłam anioły. Srebrny w gęstym splocie wygląda na łakomczucha. Biały podążył w stronę minimalizmu i prostoty. Mam nadzieję, że będą czuwać nad mieszkańcami domów, do których polecą.



sobota, 22 grudnia 2018

Martwa papuga

Za każdym razem, kiedy obiecuję mojej Bratanicy zwierzątko, ona zadaje pytanie: "A czy ono będzie żywe?" Niezmiennie odpowiadam: "Przecież martwego bym Ci nie dała". A w mojej pamięci przewija się wtedy jeden z moich ulubionych w czasach szkolnych dialogów - skecz o martwej papudze z Latającego Cyrku Monty Pythona. W tłumaczeniu Tomasza Beksińskiego absurdalna rozmowa angielskich komików brzmi następująco:


Wnętrze sklepu ze zwierzętami. Do środka wchodzi Pan Pralinka. Niesie klatkę z martwą papugą w środku.
Podchodzi do lady, za którą usiłuje się schować Sprzedawca.

P: Dzień dobry, przyszedłem z reklamacją...Halo! Proszę pani!
S: Co to ma znaczyć, "proszę pani"?
P: Przepraszam, mam katar. Przyszedłem z reklamacją.
S: Przykro mi, ale teraz mam przerwę obiadową.
P: To mnie nie interesuje, kolego. Chcę zareklamować tę oto papugę, którą kupiłem w tym oto sklepiku niecałe pół godziny temu.
S: O tak, Norweska Błękitna. Coś z nią nie tak?
P: Zaraz panu powiem, co z nią nie tak. Jest martwa, ot co z nią nie tak.
S: Wcale nie, ona drzemie, niech pan spojrzy!
P: Słuchaj no, kolego, umiem odróżnić martwą papugę od żywej. Ta jest martwa.
S: Ależ skąd, proszę pana! Ona tylko drzemie.
P: Drzemie?
S: Właśnie. Niezwykłe ptaki te Norweskie Błękitne. Piękne pióra, no nie? 
P: Upierzenie nie wchodzi tu w grę. Ta papuga jest martwa jak kamień.
S: Wcale nie, ona po prostu drzemie.
P: Dobrze. Skoro drzemie, obudzę ją. (wrzeszczy do klatki) Hej, Polly!!! Mam dla ciebie smakowite śniadanko, tylko się zbudź, Polly!!!
S (trącając klatkę): O poruszyła się!
P: Wcale nie. To pan pchnął klatkę.
S: Nic takiego nie zrobiłem!
P: Zrobił pan. (wyjmuje papugę z klatki i wrzeszczy do niej) Hej, Polly!!! Polly!!! (wali papugą o ladę) Papużko Polly, przebudź się! Polly!!! (rzuca papugę w powietrze i czeka, aż spadnie na podłogę) Oto, co nazywam martwą papugą.
S: Nie jest martwa, tylko ogłuszona.
P: Słuchaj no, kolego, mam już dość tej komedii. Ta papuga bezwarunkowo nie żyje. A gdy kupowałem ją niecałe pół godziny temu, zapewniał mnie pan, że jej totalny brak ruchu spowodowany jest zmęczeniem po długim i wyczerpującym skrzeczeniu!
S: Przypuszczalnie usycha z tęsknoty za fiordami.
P: Usycha z tęsknoty za fiordami? Co pan mi tu wciska? Dlaczego leży nieruchomo na plecach, odkąd przyniosłem ją do domu?
S: Norweskie Błękitne lubią kimać leżąc na plecach. Przepiękny ptak, jakie śliczne upierzenie...
P: Pozwoliłem sobie dokładnie obejrzeć tę papugę i stwierdziłem, że początkowo siedziała na grzędzie tylko dlatego, że była do niej przybita !
S: No jasne, że była przybita! Inaczej powyrywałaby pręty i fru!
P: Słuchaj no koleś... (podnosi papugę z podłogi) Ta papuga nie zrobiłaby żadnego "fru" nawet, gdybym przepuścił przez nią 4 tysiące woltów! Ona śpi cholernym snem wieczystym!
S: Wcale nie. Usycha z tęsknoty.
P: Nie usycha, ale już uschła! Tej papugi już nie ma! Przestała istnieć! Odeszła na spotkanie ze swoim stwórcą! To zdechła papuga! Sztywniak! Opuściło ją życie, teraz spoczywa w spokoju! Gdyby nie przybił jej pan do grzędy, nie wąchałaby kwiatków od spodu! Strzeliła w kalendarz i śpiewa teraz w anielskim chórze! To jest ex-papuga!
S: W takim razie wymienię ją panu.
P: W tym kraju trzeba się nagadać do utraty tchu, żeby cię wysłuchano.
S: Przykro mi, ale papugi się skończyły.
P: Rozumiem. wszystko jasne.
S: Ale mam ślimaka.
P: Czy on gada?
S: Raczej nie.
P: Zamienił stryjek siekierkę na kijek.
S: Niech więc wybierze się pan do Bolton, do mojego brata, on prowadzi tam sklep ze zwierzętami i wymieni panu tę papugę. 
(podaje wizytówkę sklepu, Pralinka wychodzi)



Oczywiście, Julia nie dostanie ode mnie martwej papugi. W srebrnej klatce z papierowej wikliny drzemie sobie rajski ptak. Musiałam go przymocować drucikiem do drążka, bo przecież inaczej powyrywałby pręty i odleciał fruuuuuuu!!!




piątek, 21 grudnia 2018

Samiczka i samczyk

Czasami udaje mi się uchwycić dzikiego ptaka na fotografii. Zastanawiam się wtedy, czy spotkałam samicę czy może samca. Zazwyczaj moje pytanie o relacje męsko-damskie w świecie ornitologicznym pozostaje zawieszone w próżni retorycznej. Pojedynczy egzemplarz bez punktu odniesienia dostarcza zbyt mało danych. Często samice i samce w ocenie laika nie różnią się od siebie niczym szczególnym. Jedynie w przypadku, gdy u danego gatunku występuje dymorfizm płciowy, płeć staje się łatwa do ustalenia: samiec jest z reguły większy, barwniej upierzony i może posiadać korale, grzebienie, ostrogi czy inne ozdoby. Różnice w upierzeniu nasilają się w okresie godowym, a samce dodatkowo zdradzają się uwodzicielskim wokalem. Dekoracyjny charakter wyglądu osobnika i jego artystyczne umiejętności znajdują uzasadnienie w konieczności rywalizacji o partnera.

U moich filcowych ptaszków płeć rozpoznacie bez problemu. Samiczka jest mniejsza i ma jaśniejsze "piórka". Na zdjęciach tego nie widać, ale charakteryzuje się również o wiele większą płochliwością. Wystarczy lekki podmuch wiatru, aby zaczęła nerwowo kręcić się po klatce.




wtorek, 11 grudnia 2018

Pączki

W moich ostatnich pracach niewątpliwie przewija się tęsknota za wiosną. Bardzo źle znoszę trujące krakowskie powietrze, więc wyjścia z domu ograniczam do tych obowiązkowych. Drzewko na biżuterię wyplotłam z malowanej kawą papierowej wikliny według schematu opracowanego kilka lat temu. Na szczycie umieściłam wyścielone filcem gniazdko na pierścionki. Innowacją są wykończenia. Zastanawiałam się na różnymi rodzajami listków, ale odrzucałam kolejne przymiarki jako zbyt przesadne. Stojak nie może przecież przyćmić wieszanych na nim przedmiotów. Zdecydowałam się na pączki ze szklanych koralików mocowanych na gwoździkach jubilerskich. Takie rozwiązanie pozwoliło dodatkowo wzmocnić małe gałązki, pełniące rolę haczyków.




poniedziałek, 10 grudnia 2018

Srebrna klatka

Według sennika klatka z kolorowym śpiewającym ptakiem to znak, że śniący człowiek jest szczęśliwy i zadowolony ze swojej obecnej sytuacji. Mam nadzieję, że symbolika obowiązuje również w czasie snu na jawie. Dla Beatiksa wyplotłam nieco inny model okrągłej klatki z papierowej wikliny i pomalowałam na srebrno.


niedziela, 9 grudnia 2018

W złotej klatce

Prawdziwa wolność nie istnieje. Żyjemy w świecie nakazów i zakazów. Toniemy w morzu niepotrzebnej biurokracji. Tracimy dni na zakorkowanych ulicach. Wskazówki zegara liczą każdy nasz wdech i wydech. Poczucie komfortu jest złudzeniem. Im więcej posiadamy, tym mocniej zaciskają się kajdany na naszych dłoniach. Barbeniks zamieszkał w złotej klatce. Każdy podmuch wiatru sprawia, że zaczyna się w niej szamotać. Rajski ptak na darmo podejmuje trud wydostania się ze swojego więzienia. Nawet nie wie, że nie potrafi latać...



środa, 28 marca 2018

Jaja w czekoladzie

Sezon pisankowy kończę niskim ukłonem w stronę papierowej wikliny. W tym roku, zamiast tradycyjnie wyplatać, ponawijałam rurki na wydmuszki. Efekt eksperymentu uważam za całkiem udany. Klasyczne plecionkarstwo pozostawiłam na świąteczną oprawę. Wszystkie jajka trafią do czterech czekoladowych koszyczków, które różnią się kształtem i rozmiarem. Oczywiście, zarówno zestawy dotychczas wyprodukowanych przeze mnie pisanek, jak i dołączone do nich w komplecie koszyki, nie nadają się do spożycia i służyć mogą jedynie jako dekoracja. Jadalna wersja wielkanocnych malunków zamieni się w pastę jajeczną.




wtorek, 27 marca 2018

Pisankoza

Słynny hodowca krów postanowił rozwinąć swoją działalność. Poprosił mnie o kozę i owcę. Niestety, na jego farmie zamieszka tylko koza. Owca popełniła samobójstwo. Zeskoczyła z półki, a w konfrontacji z podłogą doszło do wielokrotnych złamań z przemieszczeniami. Kości miała kruche jak skorupka jajka. Nie znam pobudek jej zachowania. Nie zostawiła listu. Zapewne nie potrafiła pisać. Może w przyszłym roku spróbuję zrobić nową i od razu przerobię z nią alfabet. Na razie Hendrykowi do szczęścia musi wystarczyć wypasanie jednej kozy i dwóch krów.



sobota, 24 marca 2018

Anna Jagiellonka

To jest Ania. Ania jest brzydka i ma wrednego brata. Zygmuś mógł z łatwością poprawić urodę Ani odpowiednią wysokością posagu, ale w chytrości swojej wolał skazać siostrę na staropanieństwo. Dopiero w wieku 53 lat Ani udało się złowić męża błyszcząc złotem korony Polski, ale na rozpalenie żaru miłości było już wtedy za późno. Stefek ostentacyjnie uciekał przed umizgami swojej małżonki barykadując się w swojej komnacie.



środa, 21 marca 2018

Pisankot

Zgodnie z zasadą "dom bez kota to głupota", również na świątecznym stole nie może u mnie zabraknąć kociego akcentu. Przedstawiam Wam Pisankota.




sobota, 17 marca 2018

Dyskretek

Podobno krasnale nie istnieją. Polemizowałabym. Jak można inaczej wyjaśnić tajemnicze znikanie rzeczy i równie niezwykłe ich pojawianie się w innym zakątku domu, jeśli nie obecnością tych psotnych istot? Spryciarze są tak sprytni, że często podrzucają schowany przedmiot w to samo miejsce, w którym szukałam go kilka minut wcześniej. Owszem, mogłabym zrzucić winę na koty, ale również w przedkocich czasach fenomen znikania i pojawia się występował z analogiczną częstotliwością. Przyzwyczaiłam się do obecności figlarnych skrzatów i właściwie większym zaskoczeniem okazuje się sytuacja, w której poszukiwany element leży na wierzchu, niż zakrojona na szeroką skalę akcja ratunkowa, do której angażować muszę psy gończe, uruchamiać wykrywacz metalu i wzywać śmigłowce albo przynajmniej wykonać telefon do przyjaciela z zapytaniem, z jaką torebką lub w jakiej kurtce widziana byłam ostatnio. Najczęściej w niebycie rozpływają się klucze i dokumenty, ale zdarza się, że nagle wyparuje coś w większym rozmiarze, jak choćby pistolet do kleju. Po pewnym czasie wszystko wraca do stanu pierwotnego. Jedynie zawartość kubka kawy zawsze ulatnia się bezpowrotnie.




Dyskretek wywodzi się z innej rodziny. Jego zadaniem jest pilnowanie drobiazgów przed zawieruszeniem. Urodził się w ubiegłym roku, ale musiał przezimować w szafie z ufokami. Nie mam warunków do lakierowania prac w domu. Kilka słonecznych dni pozwoliło wykończyć pracę w ogrodzie. Kolor w założeniu miał być nieco inny, ale znów moje postrzeganie barw rozminęło się z wersją producenta barwników. Na buteleczce napisali: szmaragdowy. Dowcipnisie. Wiklinowy krasnoludek suszy się teraz i szykuje do podróży. Nieśmiały jest i wciąż się zamartwia, czy w nowym domu go polubią?




piątek, 22 grudnia 2017

Choinka w wiklinie

Mało tworzę ostatnio, ale gdzieś pomiędzy nocą a dniem plecie się wiklina. O tej porze roku najbardziej kłopotliwa jest wykończeniówka, a więc lakierowanie, preferowane na zewnątrz, ograniczane warunkami pogodowymi i czasem niezbędnym do wyschnięcia z każdej strony. Całości dotychczasowej produkcji nie zaprezentuję, bo zdecydowana większość urobku trafi do puli prezentowej, ale kilka prac może już pokazać się światu. Tradycyjnemu bałwanowi towarzystwa dotrzymuje bałwan olafowaty. W dzisiejszych czasach wszystko jest schin i Olaf dostosował się kolorem skóry do azjatyckich trendów. Chciał być wyjątkowy. Największej figurce śnieżne stwory sięgają do pasa. Srebrzysty aniołek jest dwufunkcyjny. Może stać albo wisieć dzięki makramowej aureoli.



Potrójną odsłonę najnowszych prac z papierowej wikliny zgłaszam do świątecznego wyzwania w Klubie Twórczych Mam. A Wam chciałabym złożyć życzenia cudowności w przeżywaniu Świąt Bożego Narodzenia, radości w sylwestrowych szaleństwach, szczęścia i realizacji wymarzonych projektów w Nowym Roku.




piątek, 24 listopada 2017

Dyskretny urok dekoracji

Cenię umiar. Unikam świecidełek i barokowego przepychu. Dla mnie papierowa wiklina jest ozdobą sama w sobie. Przystroiłam ją dziką różą i dodałam blasku błyszczącym lakierem, ale jeśli dziewczyny uznają koszyki za zbyt skromne, pozostawiam swobodę w dalszym upiększaniu.



wtorek, 15 sierpnia 2017

Motyl dziękczynny

Mój trzeci motylek z papierowej wikliny również powstał jako prezent. Ma pełnić funkcję dekoracyjną. Upominek przeznaczony był na eksport dla kogoś zupełnie nieznanego. Musiałam improwizować. Jedyną wytyczną były ulubione kolory osoby, której chciałam podziękować za gościnę: zielony oraz niebieski. Jedynie o to zapytałam przed wyjazdem do Pragi.



Pracą chciałabym się pochwalić w prezentowym wyzwaniu u Renatki. Do rękodzieła wrócę pewnie dopiero w październiku, gdy zakończę maraton podróżniczy.



poniedziałek, 14 sierpnia 2017

Motyl optymistyczny

Naukowcy przekonują, że ten kolor nie istnieje, ale dla optymistów i małych dziewczynek świat jest różowy. Motylka wyplotłam z papierowej wikliny.



niedziela, 13 sierpnia 2017

Rusałka winna

Szukałam pomysłu na oryginalny stojak na butelkę wina. W założeniu powinien być zgodny z koncepcją yin i yang oraz połączyć pierwiastek męski i żeński. Jak się zapewne domyślacie, wybieram się na ślub. Zdecydowałam się na dość masywną podstawę, symbolizującą poczucie bezpieczeństwa, i dodałam motyw motyla, bo przecież w każdym związku potrzeba lekkości i radości. Całość wyplotłam z papierowej wikliny, a zainspirowała mnie jedna z moich rusałek z poprzedniego posta.


Nawiązanie, oczywiście, jest bardzo luźne. Nie kopiowałam wzoru, ograniczając się jedynie do kolorystyki: pomarańczowy, brązowy i biały. Zresztą, moim zdaniem, rusałka osetnik, cechuje się o wiele ciekawszym rysunkiem od spodu skrzydeł. Stojak na wino podrzucam do kolorowej zabawy u Danutki.




czwartek, 5 stycznia 2017

Królewskie złoto

Jakie dary przynieśli dzieciątku Trzej Królowie, Kacper, Melchior i Baltazar? W dzisiejszych czasach mirra i kadzidło wydają się bezwartościowe, a jedynie złoto pozostało niezwykle cenne. Symboliczne znaczenie mirry jako zdrowia oraz kadzidła jako modlitwy unoszącej się do Boga całkowicie zatarło się na przestrzeni dzielących nas od narodzin Jezusa wieków. Lśniący kruszec nadal utożsamiany jest z bogactwem i najwyższą pozycją społeczną. W innych interpretacjach mirra oznaczała zapowiedź śmierci Chrystusa, kadzidło - jego boską naturę, a złoto podkreślało, że jest on władcą świata.


Pomyślałam, że idealnym podarkiem na świąteczną wizytę będzie złoto wyprodukowane w mojej domowej pracowni alchemicznej. Koszyki z papierowej wikliny polakierowałam błyszczącym sprayem. Chciałam w ten sposób powiedzieć, że prawdziwa przyjaźń to największy skarb.


czwartek, 1 września 2016

Nagi Etek

Rozbrykałam się wakacyjnie i popełniłam pierwszy w życiu akt. W dodatku męski. Biegam teraz po całym domu za tym golasem i próbuję zrobić mu zdjęcie.


Nagi Etek na szczęście zachował odrobinę przyzwoitości i zdecydował się zasłonić swoje klejnoty. Podejrzewam, że jest wyjątkowo częstym gościem w Studiu Tatuażu Just Mitsu Thing, bo czytać można z niego jak z gazety. 


Figurkę wyplotłam z papierowej wikliny barwionej na pomarańczowo. Fryzura zrobiona jest ze wstążki od bukietu kwiatków. Pracę zgłaszam do wrześniowego wyzwania u Agatki. Ale czy właściwie zrozumiałam wytyczne do zabawy? Czy naprawdę chodziło o nagiego Etka?




piątek, 26 sierpnia 2016

Pan i pani Pastelnik

Pan Pastelnik długo żył w samotności. Pewnego dnia zrozumiał, że codzienne smutki rozproszyć może wyłącznie miłość. Rozejrzał się dookoła. Zobaczył jej płowy warkocz tańczący na wietrze. A wtedy ona nieśmiało zerknęła w górę spod zbyt wielkiego kapelusza. Zaiskrzyło, kiedy spotkały się ich spojrzenia. Zakochali się w sobie bez pamięci. I od tej pory już zawsze razem smakowali życie.



Pan i pani Pastelnik powstali z papierowej wikliny. Rurki pomalowałam na śmietankowo, waniliowo, morelowo i malinowo. Dokleiłam pistacjowe oczka oraz malinowe usteczka. Przed sierpniowym słońcem chronią ich czekoladowe kapelusze. Prace zgłaszam do lodowej zabawy u Danutki.