Kalendarium

* Od 5 do 30 września 2017 r. - piesza pielgrzymka do Santiago de Compostela
* bezterminowo: Akcja społeczna Zielone Bronowice
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Shrink plastic. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Shrink plastic. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 2 sierpnia 2015

Kolczykowy przegląd filmowy

Ten tydzień niemal w całości zadedykowałam X muzie. Zdjęcie własne w kolczykach na uszach udało się zdobyć tylko jedno, w dodatku niewyraźne, gdyż akcja rozgrywała się w samym środku nocy w kinowej poświacie. 

Poniedziałek.
Na cykliczne spotkanie z czeskim kinem w "Pięknym Psie" wybrałam się w towarzystwie Maćka, Grześka oraz dwóch misiów. Te ostatnie, zrobione z modelinki, dostałam dość dawno temu, ale grzecznie czekały na swój pierwszy raz. Obejrzeliśmy świetną komedię zatytułowaną "Happy End" z 1967 roku, wyreżyserowaną przez Oldřicha Lipský'ego. Misiom tak bardzo film się spodobał, że do domu chciały wracać tyłem.

Wtorek.
Dopełniłam formalności na uczelni. Złożyłam cały stosik dokumentów o treści: "oświadczam, że oryginał dostarczę w terminie późniejszym". Oficjalnie już jestem studentką pierwszego roku religioznawstwa. O to, czy w archiwum AGH odnajdą w końcu moją teczkę, pomartwię się we wrześniu. Skromne, ale lśniące wkrętki odzwierciedlały radość ze sfinalizowania kolejnego szalonego pomysłu.

Środa.
Zajęłam się felinopsychologią. Próbuję wyleczyć mojego kota z klaustrofobii. Wkładam go do pudełka i terapeutycznie głaskam. Początkowo wyskakiwał, zanim zdążyłam włożyć go do środka. Po kilkudziesięciu takich sesjach potrafi wytrzymać w pudełku aż 42 sekundy po zakończeniu głaskania. Jako następny etap w planowanym procesie kociej tresury wybrałam naukę obsługi aparatu fotograficznego. Przed aparatem ucieka bardziej niż przed pudłami. Mój zwariowany nastrój podkreślały silikonowe kolczyki upcyklingowe z napisem w języku portugalskim "sprawia, że lubię", które zrobiłam w czasie jednej z podróży.

Czwartek.
Rozpoczął się sezon mojego nocnego znikania z domu. Ubrałam gwiazdki wygrane w konkursie i ruszyłam w świat filmowej fantazji. Położyłam się na kocyku na Małym Rynku, jednak, wbrew pozorom, nie wzbudziłam żadnej sensacji. Wokół leżało wielu amatorów animacji, a przezorniejsi przynieśli nawet śpiwory. Festiwal Krakow Summer Animation Days wystartował po raz siódmy. W czwartkowym programie rozbawił mnie "Houdini" (Cédric Babouche, Francja), a w drugiej części pokazu na największe oklaski zasłużyły (w kolejności mojego zachwytu):
1. "Sztorm uderza w kurtkę" (Paul Cabon, Francja),
2. "Mythopolis" (Aleksandra Hetmerová, Czechy),
3. "High wool" (Nikolai Maderthoner, Moritz Mugler, Niemcy), 
4. "Krowa w moim kubku od mleka" (Yantong Zhu, Japonia),
5. "Wirtualny wirtuoz" (Thomas Stellmach, Maja Oschmann, Niemcy),
6. "Szersza perspektywa" (Daisy Jacobs, Wielka Brytania).

Piątek.
Animacjom często towarzyszy muzyka, a czasem to raczej melodii towarzyszą rysunki. Na węgierskie pokazy postanowiłam wystroić się w nutki. Na listę moich faworytów trafiły następujące filmy (choć ten ostatni właściwie wkupił się w moje łaski... kotem):
1. "Paperworld" (László Ruska, Dávid Ringeisen),
2. "Lady with Long Hair"(Barbara Bakos),
3. "Girl with Backpack" (Essemble-group),
4. "Dipendenza" (Panna Horváth-Molnár).

Sobota.
Dzień spędziłam w łazience. Nie, nie miało to nic wspólnego z sensacjami żołądkowymi. Malowałam rurki. Mieszkam na poddaszu, więc musiałam przenieść swój warsztat do najchłodniejszego pomieszczenia. Wieczorem założyłam kwiatowe kolczyki. Wykonałam je w technice shrink plastic. Z jednej strony pomalowałam je markerami, z drugiej są polakierowane, więc przypominają srebrne blaszki. Nieprzewidywalność kurczliwości sprawia, że nie można uzyskać dwóch identycznych kształtów. Na uszach te różnice się zatracają. Wystąpiłam po tej srebrzystej stronie, chociaż i tak nie było nic widać.

Kolejny wieczór filmowy otworzyła piękna, refleksyjna i bardzo muzyczna opowieść o losach pewnego chłopca  ("Chłopiec i świat", Alê Abreu, Brazylia). Lista moich osobistych zwycięzców wybranych podczas drugiej części pokazu przedstawia się następująco:
1. "Women’s Letters" (Augusto Zanovello, Francja),
2. "Whodunnit" (Jim Lacy, Kathrin Albers, Niemcy),
3. "Sun of a Beach" (Arnaud Crillon, Alexandre Rey, Jinfeng Lin, Valentin Gasaria, Francja),
4. "Pommes Frites" (Balder Westein, Holandia),
5. "Leaving Home" (Joost Lieuwma, Holandia),
6. "My Own Personal Moose" (Leonid Shmelkov, Rosja).

Niedziela.
Nie pamiętam, gdzie kupiłam te gwiazdki, ale obiecałam im, że zabiorę je na projekcję litewskich animacji. Mogłabym przejrzeć trailery i już teraz wybrać moich bohaterów. Nie chcę jednak psuć sobie niespodzianki, więc cierpliwie czekam, czym zaskoczy mnie wielki ekran.






poniedziałek, 10 lutego 2014

Fioletowe candy

Jedna z najważniejszych dat w moim życiu to 10 marca. W tym roku do tego dnia włącznie możecie zapisywać się na moje fioletowe giveaway.




Reguły gry:

1. W zabawie może wziąć udział każda osoba z dowolnego zakątka świata.

2. Osoby anonimowe proszone są o podanie w komentarzu swojego imienia i adresu e-mail.

3. Do zabawy zgłaszacie się zostawiając komentarz pod tym postem.

4. W komentarzu należy napisać, który z moich postów przyciągnął Was na mojego bloga i dlaczego. Nie chodzi tu oczywiście o ocenę treści, ale o poznanie moich czytelników. Chciałabym dowiedzieć się, co najbardziej Was interesuje: rękodzieło, tutoriale, krakowskie życie kulturalno-artystyczne, historia sztuki, poezja, ekologia czy może po prostu możliwość zdobycia nagrody. Proszę zatem o szczere odpowiedzi.

5. Jedna osoba może zostawić jeden komentarz.

6. Komentarze są moderowane, więc proszę cierpliwie czekać, aż się ukażą.

7. Zgłoszenia przyjmuję do dnia 10 marca 2014 r. do godziny 23:59.

8. Wyniki ogłoszę w ciągu tygodnia od dnia zakończenia zabawy.

9. Wszystkie nagrody są mojego autorstwa, wysyłać je będę do zwycięzców na własny koszt i nie podlegam żadnym głupim przepisom o organizacji loterii.



Wszystkie nagrody, jak się zapewne domyślacie, będą fioletowe. Do wygrania: kapelusz z filcu, naszyjnik filcowany na mokro, kolczyki wykonane w technice shrink plastik, kolczyki wykonane w technice decoupage, upcyklingowa bransoletka oraz broszka ze wstążki. Będzie zatem sześciu zwycięzców.





Chciałabym przy okazji podziękować osobom, które pomogły mi odnaleźć własny kąt w blogosferze. W chwili pisania tego posta licznik pokazał 72905 wyświetleń. 101 osób dobrowolnie dołączyło do grona obserwatorów. 202 osoby dodały mnie do swoich kręgów. Pozostawiliście 748 śladów w postaci komentarza. Dodatkowe nagrody trafią zatem do jednego z obserwatorów, do jednej osoby z kręgów i do jednego z komentatorów. Do wygrania: upcyklingowa bransoletka, broszka z filcu oraz kolczyki filcowane na mokro. Wybór zwycięzcy sceduję na obiektywnego jurora, czyli na mojego kota.



Zapraszam do zabawy i życzę szczęścia.


wtorek, 24 grudnia 2013

Upominki ode mnie

Świąt wyśnionych, wymarzonych i miłością przyprószonych - życzę Wam. Upcyklingowe kolczyki, wykonane z ulotek reklamowych w technice quillingu i pomalowane srebrną farbą, to takie symboliczne gwiazdki pomyślności, które przyświecać będą w nowym roku podczas spacerów po alejkach kreatywności.



Gwiazdka kojarzy się z prezentami, więc to idealny moment, żeby pokazać Wam, jakie upominki przygotowałam dla zwycięzców mojej rozdawajki. Mam nadzieję, że wszystkim szesnastu osobom spodobały się okruchy mojego serca oraz że wszystkie były zadowolone z udziału w zabawie.

Nagrodę główną zdobyła Edytka. W gamie swoich ulubionych kolorów wymieniła: fiolety, czerwienie, czernie oraz zielenie. Wymarzyła sobie "duży wisior do nanizania na rzemyk" oraz kolczyki "niezbyt małe, ale i nie straaaasznie wielkie". Nie wiem, czy dobrze trafiłam z rozmiarami. Przygotowałam dla Edytki następujące upominki: fioletowo-czarny naszyjnik filcowany na mokro, fioletową bransoletę upcyklingową - makramowy splot na nakrętce ze słoika po kawie, fioletowy makramowy breloczek, fioletowo-zieloną broszkę ślimaka filcowaną na mokro, czerwone kolczyki zdobione kwiatuszkami z butelek PET, czarny wisiorek wykonany w technice wire wrapping oraz niebieską zakładkę gekona.






Moniczka zdobyła nagrodę publiczności oraz nagrodę specjalną za pomysłowość konkursowego posta. Jako swoje ulubione style wskazała vintage i retro, zaś kolory: czerń, biel i chłodne barwy. Do paczuszki zapakowałam: "paryskie" podkładki wykonane w technice decoupage, granatowy makramowy naszyjnik z zimnym turkusem korali, ciemnofioletowe kolczyki filcowane na mokro, czarno-białą makramową bransoletkę oraz czarno-biały makramowy brelok.





Kolejna nagroda specjalna przypadła w udziale Ali. Nie mogło to być nic białego, a jedynym sekretem, jaki mi Ala zdradziła, było marzenie o małej filcowanej broszce. Na szczęście pośród blogowych mozaiek znalazłam ukrytą informację, że lubuje się w czerwieniach. Przygotowałam więc dla niej: czerwony makramowy naszyjnik z koralikami, czerwoną bransoletkę w makramowym splocie zdobioną kwiatami z butelki PET, czerwono-zieloną broszkę kwiat filcowaną na mokro i czerwoną zakładkę gekona. Upominki mogłam przekazać osobiście podczas Filcomanii, więc dołożyłam jeszcze upcyklingowy wazonik z całusem dla uczczenia spotkania na żywo.





Równorzędną nagrodę specjalną otrzymała Basia, która zamówiła kolczyki w rozmaitych kolorach, technikach i stylach. Jako swoje ulubione barwy wymieniła: granat, zieleń, czerwień, srebro, czerń i fiolet. Skomponowałam zatem dla niej taki zestaw: czerwone kolczyki makramowe na nakrętce z butelki, czerwono-zielone kolczyki z filcu, fioletowo-czarne kolczyki filcowane na mokro, srebrne kolczyki z fioletowymi koralikami wykonane w technice wire wrapping i kolczyki z żołędzi zdobione czarną koronką w technice decoupage. Basia uwielbia czytać, więc dostała jeszcze granatową zakładkę do książek w kształcie gekona.






Dla Magdy przygotowałam niebieską zakładkę gekona, bordową kwiatową broszkę z filcu oraz czerwony makramowy brelok z zawieszkami wykonanymi w technice shrink plastic z wizerunkiem czarnego kota. Tak właśnie wygląda Cezary, współlokator Magdy.




Do słonecznej Italii, gdzie mieszka Joasia, poleciała filcowana na mokro czerwono-zielona broszka kwiat, czerwony makramowy brelok oraz czerwona zakładka gekon. Jak się łatwo domyślić, właśnie czerwień jest ulubionym kolorem Joasi.




Ela zamówiła różową broszkę dla córki oraz brzoskwiniową broszkę dla mamy, ale jak życzliwi uprzejmie donieśli, obie broszki, uszyte z filcu i ozdobione koralikami, zostały zaanektowane przez dziecię.



Iwonka postawiła przede mną trudne zadanie: motywy marynarskie. Wymyśliłam dla niej breloczek w kształcie steru opleciony makramowo na nakrętce z butelki oraz filcową broszkę-łódeczkę z kołami ratunkowymi z koralików



Terenia poprosiła o coś w mocnej czerwieni dla anemików oraz o pastelowy kwiat. Uplotłam dla niej breloczek makramowy zdobiony kwiatuszkami z butelek PET, a jasnofioletową broszkę z zieloną nadzieją na wiosnę wykonałam z filcu.



Zamówienie Sabinki było bardzo muzyczne. Uszyłam z filcu breloczek nutkę w niebieskościach, a w technice shrink plastic wykonałam mini winyle, które zawisły na makramowym splocie, zgodnie z życzeniem w czerni z odrobiną lawendy.



Karolinka poprosiła o czaszki i krzyże w rockowym stylu. Powstała więc przypinka wypełniona czarnym filcem i koralikami ze srebrnym krzyżykiem oraz mroczny makramowy czarny brelok na nakrętce z butelki, ozdobiony czaszkami z masy fimo.



Dla Ewci ufilcowałam na mokro broszkę - duży czerwony kwiat, gatunek jeszcze nie odkryty przez botaników, ale na pewno rosnący w egzotycznym zakątku świata.



Największe opory z podaniem swojego adresu miała Kasia, więc jako ostatnia otrzymała ode mnie upominek. Uszyłam dla niej z filcu broszkę w tonacji brązowej.



Piękne imię posiada mieszkająca w Wielkiej Brytanii Govinda. Jako nagrodę wybrała gotowe kolczyki z jednego z moich albumów na FB - turkusowe czaszki



Krysia kocha słoneczniki i wobec jej wszechstronności musiałam poszukać techniki, w której mogłabym Krysię choć trochę zaskoczyć. Zdecydowałam się na mój popisowy shrink plastic i tak powstały wesołe słonecznikowe kolczyki.



Dodatkowo Ania, w podziękowaniu za pomoc w przyznaniu nagrody publiczności, otrzymała ode mnie gekonową zakładkę.