Kalendarium

* Od 5 do 30 września 2017 r. - piesza pielgrzymka do Santiago de Compostela
* bezterminowo: Akcja społeczna Zielone Bronowice
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Filc. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Filc. Pokaż wszystkie posty

środa, 3 lipca 2019

Farbowany kot

Odrobina barwnika sprawiła, że jeszcze trudniej na pierwszy rzut oka zdefiniować materiał wyjściowy. W drugiej fazie eksperymentu postawiłam na przypadkowy kolor odległy od naturalnego namaszczenia. Żaden kot nie ucierpiał, ale moja prawa noga już tak. W zaaferowaniu twórczym nie zauważyłam, że pojemnik z farbą się przewrócił i jedna stopa wygląda teraz jak przeszczepiona od kosmity. Uważam jednak, że kolczyki warte były poświęcenia. Do zabawy w kolory pewnie jeszcze wrócę po wyczesaniu odpowiedniej ilości futra. Zamierzam również przetestować właściwości dekoracyjne świnek morskich, ale to dopiero po spotkaniu z Zosią.



wtorek, 2 lipca 2019

Biżuteria z kota

Zanim posypie się grad krytycznych komentarzy, spieszę z wyjaśnieniem, że żadne zwierzę w procesie produkcji nie ucierpiało. Wprost przeciwnie, intensywne głaskanie, którego celem było pozyskanie surowca, wywoływało kocią aprobatę, wyrażającą się głośnym mruczeniem. Ostatnia fala upałów sprawiła, że wszystkie powierzchnie płaskie w domu pokrywają dywany z kociej sierści. Podobieństwo do wełny czesankowej kusiło do przeprowadzenia eksperymentu. 


Produkt finalny recyklingowego filcowania na mokro niewiele różni się od wyrobów z prawdziwej wełny czesankowej. Bez podpisu zapewne trudno byłoby się domyślić, chociaż alergicy po pierwszej serii kichania odkryliby podstęp. Kocia sierść jest nieco sztywniejsza od czesanki, ale kulki toczy się równie łatwo. Estrella, trikolorka, jest bardziej puszysta i zdecydowanie mocniej linieje. Anillo, czarno-biała, wykazuje mniejszą wydajność. Zastanawiam się, jaki efekt można uzyskać z sierści kotów długowłosych, ale nie posiadam żadnego w zasięgu wzroku. Mam za to jeszcze jeden pomysł, którego realizacją z pewnością pochwalę się w następnym poście. Nasuwa się tylko pytanie, czy jakiś śmiałek odważyłby się nosić taką biżuterię?


sobota, 22 grudnia 2018

Martwa papuga

Za każdym razem, kiedy obiecuję mojej Bratanicy zwierzątko, ona zadaje pytanie: "A czy ono będzie żywe?" Niezmiennie odpowiadam: "Przecież martwego bym Ci nie dała". A w mojej pamięci przewija się wtedy jeden z moich ulubionych w czasach szkolnych dialogów - skecz o martwej papudze z Latającego Cyrku Monty Pythona. W tłumaczeniu Tomasza Beksińskiego absurdalna rozmowa angielskich komików brzmi następująco:


Wnętrze sklepu ze zwierzętami. Do środka wchodzi Pan Pralinka. Niesie klatkę z martwą papugą w środku.
Podchodzi do lady, za którą usiłuje się schować Sprzedawca.

P: Dzień dobry, przyszedłem z reklamacją...Halo! Proszę pani!
S: Co to ma znaczyć, "proszę pani"?
P: Przepraszam, mam katar. Przyszedłem z reklamacją.
S: Przykro mi, ale teraz mam przerwę obiadową.
P: To mnie nie interesuje, kolego. Chcę zareklamować tę oto papugę, którą kupiłem w tym oto sklepiku niecałe pół godziny temu.
S: O tak, Norweska Błękitna. Coś z nią nie tak?
P: Zaraz panu powiem, co z nią nie tak. Jest martwa, ot co z nią nie tak.
S: Wcale nie, ona drzemie, niech pan spojrzy!
P: Słuchaj no, kolego, umiem odróżnić martwą papugę od żywej. Ta jest martwa.
S: Ależ skąd, proszę pana! Ona tylko drzemie.
P: Drzemie?
S: Właśnie. Niezwykłe ptaki te Norweskie Błękitne. Piękne pióra, no nie? 
P: Upierzenie nie wchodzi tu w grę. Ta papuga jest martwa jak kamień.
S: Wcale nie, ona po prostu drzemie.
P: Dobrze. Skoro drzemie, obudzę ją. (wrzeszczy do klatki) Hej, Polly!!! Mam dla ciebie smakowite śniadanko, tylko się zbudź, Polly!!!
S (trącając klatkę): O poruszyła się!
P: Wcale nie. To pan pchnął klatkę.
S: Nic takiego nie zrobiłem!
P: Zrobił pan. (wyjmuje papugę z klatki i wrzeszczy do niej) Hej, Polly!!! Polly!!! (wali papugą o ladę) Papużko Polly, przebudź się! Polly!!! (rzuca papugę w powietrze i czeka, aż spadnie na podłogę) Oto, co nazywam martwą papugą.
S: Nie jest martwa, tylko ogłuszona.
P: Słuchaj no, kolego, mam już dość tej komedii. Ta papuga bezwarunkowo nie żyje. A gdy kupowałem ją niecałe pół godziny temu, zapewniał mnie pan, że jej totalny brak ruchu spowodowany jest zmęczeniem po długim i wyczerpującym skrzeczeniu!
S: Przypuszczalnie usycha z tęsknoty za fiordami.
P: Usycha z tęsknoty za fiordami? Co pan mi tu wciska? Dlaczego leży nieruchomo na plecach, odkąd przyniosłem ją do domu?
S: Norweskie Błękitne lubią kimać leżąc na plecach. Przepiękny ptak, jakie śliczne upierzenie...
P: Pozwoliłem sobie dokładnie obejrzeć tę papugę i stwierdziłem, że początkowo siedziała na grzędzie tylko dlatego, że była do niej przybita !
S: No jasne, że była przybita! Inaczej powyrywałaby pręty i fru!
P: Słuchaj no koleś... (podnosi papugę z podłogi) Ta papuga nie zrobiłaby żadnego "fru" nawet, gdybym przepuścił przez nią 4 tysiące woltów! Ona śpi cholernym snem wieczystym!
S: Wcale nie. Usycha z tęsknoty.
P: Nie usycha, ale już uschła! Tej papugi już nie ma! Przestała istnieć! Odeszła na spotkanie ze swoim stwórcą! To zdechła papuga! Sztywniak! Opuściło ją życie, teraz spoczywa w spokoju! Gdyby nie przybił jej pan do grzędy, nie wąchałaby kwiatków od spodu! Strzeliła w kalendarz i śpiewa teraz w anielskim chórze! To jest ex-papuga!
S: W takim razie wymienię ją panu.
P: W tym kraju trzeba się nagadać do utraty tchu, żeby cię wysłuchano.
S: Przykro mi, ale papugi się skończyły.
P: Rozumiem. wszystko jasne.
S: Ale mam ślimaka.
P: Czy on gada?
S: Raczej nie.
P: Zamienił stryjek siekierkę na kijek.
S: Niech więc wybierze się pan do Bolton, do mojego brata, on prowadzi tam sklep ze zwierzętami i wymieni panu tę papugę. 
(podaje wizytówkę sklepu, Pralinka wychodzi)



Oczywiście, Julia nie dostanie ode mnie martwej papugi. W srebrnej klatce z papierowej wikliny drzemie sobie rajski ptak. Musiałam go przymocować drucikiem do drążka, bo przecież inaczej powyrywałby pręty i odleciał fruuuuuuu!!!




piątek, 21 grudnia 2018

Samiczka i samczyk

Czasami udaje mi się uchwycić dzikiego ptaka na fotografii. Zastanawiam się wtedy, czy spotkałam samicę czy może samca. Zazwyczaj moje pytanie o relacje męsko-damskie w świecie ornitologicznym pozostaje zawieszone w próżni retorycznej. Pojedynczy egzemplarz bez punktu odniesienia dostarcza zbyt mało danych. Często samice i samce w ocenie laika nie różnią się od siebie niczym szczególnym. Jedynie w przypadku, gdy u danego gatunku występuje dymorfizm płciowy, płeć staje się łatwa do ustalenia: samiec jest z reguły większy, barwniej upierzony i może posiadać korale, grzebienie, ostrogi czy inne ozdoby. Różnice w upierzeniu nasilają się w okresie godowym, a samce dodatkowo zdradzają się uwodzicielskim wokalem. Dekoracyjny charakter wyglądu osobnika i jego artystyczne umiejętności znajdują uzasadnienie w konieczności rywalizacji o partnera.

U moich filcowych ptaszków płeć rozpoznacie bez problemu. Samiczka jest mniejsza i ma jaśniejsze "piórka". Na zdjęciach tego nie widać, ale charakteryzuje się również o wiele większą płochliwością. Wystarczy lekki podmuch wiatru, aby zaczęła nerwowo kręcić się po klatce.




wtorek, 11 grudnia 2018

Pączki

W moich ostatnich pracach niewątpliwie przewija się tęsknota za wiosną. Bardzo źle znoszę trujące krakowskie powietrze, więc wyjścia z domu ograniczam do tych obowiązkowych. Drzewko na biżuterię wyplotłam z malowanej kawą papierowej wikliny według schematu opracowanego kilka lat temu. Na szczycie umieściłam wyścielone filcem gniazdko na pierścionki. Innowacją są wykończenia. Zastanawiałam się na różnymi rodzajami listków, ale odrzucałam kolejne przymiarki jako zbyt przesadne. Stojak nie może przecież przyćmić wieszanych na nim przedmiotów. Zdecydowałam się na pączki ze szklanych koralików mocowanych na gwoździkach jubilerskich. Takie rozwiązanie pozwoliło dodatkowo wzmocnić małe gałązki, pełniące rolę haczyków.




poniedziałek, 10 grudnia 2018

Srebrna klatka

Według sennika klatka z kolorowym śpiewającym ptakiem to znak, że śniący człowiek jest szczęśliwy i zadowolony ze swojej obecnej sytuacji. Mam nadzieję, że symbolika obowiązuje również w czasie snu na jawie. Dla Beatiksa wyplotłam nieco inny model okrągłej klatki z papierowej wikliny i pomalowałam na srebrno.


niedziela, 9 grudnia 2018

W złotej klatce

Prawdziwa wolność nie istnieje. Żyjemy w świecie nakazów i zakazów. Toniemy w morzu niepotrzebnej biurokracji. Tracimy dni na zakorkowanych ulicach. Wskazówki zegara liczą każdy nasz wdech i wydech. Poczucie komfortu jest złudzeniem. Im więcej posiadamy, tym mocniej zaciskają się kajdany na naszych dłoniach. Barbeniks zamieszkał w złotej klatce. Każdy podmuch wiatru sprawia, że zaczyna się w niej szamotać. Rajski ptak na darmo podejmuje trud wydostania się ze swojego więzienia. Nawet nie wie, że nie potrafi latać...



czwartek, 6 grudnia 2018

Ptaki mojej wyobraźni

Przyleciały całym stadem. Skrzydłami z filcu miękko przecinały powietrze. Malowały wielobarwne smugi na grudniowej szarości nieba. Przysiadły na parapecie i zaczęły debatować. Postanowiły zostać w tym zimnym i smutnym kraju. Mają misję zaczarowania rzeczywistości. Na razie zdradzić mogę tylko jeden element najnowszego projektu. Ptasi tutorial oraz moje pomysły na dekoracje z Feniksami w roli głównej pokażę niebawem.




sobota, 10 listopada 2018

Wyzwanie międzykulturowe #6 Celtowie

Współcześnie kultura celtycka kojarzy się z Wyspami Brytyjskimi. Komiksowi bohaterowie przypominają również o silnych związkach Celtów z Galią. Początków należy jednak szukać na obszarach należących obecnie do Niemiec, pomiędzy Lasem Czeskim a Renem. W okresie rozkwitu plemiona celtyckie występowały na obszarze niemal całej Europy, a ślady ich osadnictwa odnaleziono także w Krakowie. Zachęcam do przypomnienia w swoim rękodziele o dokonaniach tego niezwykłego ludu. Zawdzięczamy Celtom wejście w epokę żelaza, poznanie hutnictwa i kowalstwa, udoskonalenie garncarstwa i wprowadzenie żaren obrotowych. Żabka, pod którą będziecie mogli zostawić linki do swoich dzieł, aktywna będzie do końca grudnia. Regulamin wyzwania dostępny jest TUTAJ.


Jako inspirację przygotowałam makramowy krzyż wykorzystując charakterystyczny splot węzła, którego autorstwo przypisuje się Celtom. Motyw plastyczny został wchłonięty przez inne społeczności, zatracając swoją pierwotną symbolikę. Powszechnie umieszczano go na rzymskich, a później na chrześcijańskich dziełach sztuki. 




poniedziałek, 10 września 2018

Wyzwanie międzykulturowe #5 Rzym

Kultura antyku wywarła niebagatelny wpływ na całą Europę. Zazwyczaj nieświadomie podążamy drogami wytyczonymi przed wiekami przez Rzymian. W różnych zakątkach kontynentu napotykamy na wzniesione przez nich budowle lub dzieła lokalnych architektów, którzy czerpali inspiracje z rzymskiej sztuki. Język łaciński ukształtował podstawy wielu współczesnych języków. Posługujemy się rzymskimi cyframi. Wpływ starożytnej literatury, filozofii czy prawa na kolejne pokolenia ma charakter ponadczasowy. Artyści chętnie odwołują się do mitycznych wątków w swoich dziełach. Zapraszam do eksploracji rzymskiej kultury i stworzenia na jej podstawie własnej pracy. Regulamin wyzwania dostępny jest TUTAJ.




Inspiracja, którą dla Was przygotowałam do tego etapu zabawy, pochodzi z mitologii. Feniks jest symbolem uniwersalnym i można go odnaleźć w wierzeniach Egipcjan, Greków, Rzymian, Słowian czy Chińczyków. W tym przypadku naszymi przewodnikami będą Pliniusz i Tacyt, którzy rozwijali motyw odradzania się feniksa z własnych popiołów. Ptak w mojej wizji powstał w technice origami, bez użycia kleju, ale zamiast papieru wykorzystałam arkusze filcu. Kolorystyką nawiązuje, z jednej strony, do żaru ognia, z drugiej natomiast, spłowiały odcień oznacza wypalenie i wyciszenie. Cykl życia się odrodzi i wypełni się słońcem, a potem znów zgaśnie. Feniks już siedzi na walizkach, bo odleci niebawem do Martyny w dowód uznania za zaangażowanie w międzykulturowe zmagania.





Serdecznie zapraszam do zmierzenia się z tym tematem. We wrześniu zostawiam Wam czas na szukanie pomysłów. W zakresie interpretacji zadania obowiązuje pełna dowolność, ale praca musi być wykonana własnoręcznie. Żabka, pod którą będziecie mogli zostawić linki do swoich dzieł, aktywna będzie przez cały październik.




wtorek, 14 lutego 2017

Romantyczna czarownica

Zupełnie zatraciłam poczucie czasu. Noce wymieszały się z dniami i zagubiłam się w rzeczywistości. Dopiero Piotrek przypomniał mi, że dzisiaj są Walentynki. Oderwałam się więc od pracy, szumnie zwanej naukową, i stworzyłam romantyczną czarownicę. 


Bazą figurki jest opakowanie po kulkowym dezodorancie. Kapelusz i pelerynę zrobiłam z filcu. Włosami podzieliłam się własnymi, stąd zapewne wzięła się taka rozczochrana fryzura. Miotła powstała z żywej wikliny, ale bardzo nie lubimy zimowej aury, więc gałązki natychmiast zakwitły filcowymi kwiatuszkami. Prawdziwa czarodziejka musi mieć czarnego kota. Wydaje się wyrośnięty jakiś, ale z pewnością jest magiczny. Życzę Wam ogromu miłości i słodkości w życiu.


PS: Wyniki i prawidłowe odpowiedzi w zagadkowej zabawie opublikuję po zakończeniu sesji.


sobota, 9 lipca 2016

Duplikat

Rzadko próbuję odtworzyć identyczną pracę. Zmusiły mnie czyjeś lepkie ręce, ale muszę powstrzymać się od komentarza, bo z pewnością byłby niecenzuralny. Nienawidzę złodziejstwa. Mam nadzieję, że kopia trafi już do właściwej osoby. 



poniedziałek, 27 czerwca 2016

Leśne owoce

Ciemnofioletowe koraliki-jagódki przyszyłam do jasnozielonych listków wyciętych z filcu i zamocowałam na okrągłej przypince.


Kolor jagodowy należy do moich ukochanych. Właśnie z innymi odcieniami fioletów łączę go najchętniej. Nie lubię go fotografować, bo zdjęcia gubią jego piękno.


Moją malutką broszkę zgłaszam do Danutkowego wyzwania jako wersję jagodowo-pistacjową. 



niedziela, 29 maja 2016

Ślimak transkontynentalny

Przerażone ślimaki schowały rogi i zastygły w swoich skorupkach. W okolicy pojawił się Sebastian, słynny amerykański producent sera na pierogi. 
- Wolimy świeże liście - jęknęły ślimaki.
I wtedy z odsieczą przybył on - superślimak wychowany na marchewce.
- Przyjmę cały ser na klatę - uspokoił swoich krewniaków i odjechał z Sebastianem w siną dal.
Jaki z tego morał? Jeśli chcesz zostać superbohaterem, musisz jeść dużo marchewki.


Kolor marchewkowy toleruję wyłącznie na talerzu, najchętniej w formie rozmaitych sałatek. Nie pasuje ani do wnętrza mojego mieszkania ani do mojej garderoby. Odnoszę wrażenie, że nie lubimy się ze wzajemnością, ponieważ złośliwie odmówił współpracy podczas sesji fotograficznej. Jaśniejszy odcień filcowej muszelki podszywa się pod żółty, a ciemniejszy na czułkach i makramowym splocie zawieszki wydaje się wpadać w róż. Ślimaka sprowadziłam dla odciągnięcia uwagi od żywych przedstawicieli gatunku. Kolorystykę podpowiedziała Danutka: marchewkowa muszla, czułki i sznurek, zielona noga oraz białe oczy. Pracę zgłaszam do majowego wyzwania, chociaż ta moja marchewka na zdjęciach wygląda na ubogą w karoten.



niedziela, 28 lutego 2016

Kuszenie wiosny

Chciałam rozjechać fioletowego kota, ale nie zdążyłam. Luty jest zdecydowanie wybrakowany. Pobiegłam w kierunku wyjścia awaryjnego i zmieniłam filc w kwiatka.


Pracę zgłaszam do krokusowej galerii u Agatki. Mam nadzieję, że wiosna przypomni sobie w końcu o nas i otuli przemarznięte serca ciepłem słonecznych promieni.



sobota, 13 lutego 2016

Cytrykot

Cytrykot rodził się powoli i w wielkich bólach. Skurcze pojawiały się cyklicznie przez cały tydzień w różnych tramwajach na piętnastominutowym odcinku pomiędzy domem a uczelnią. Oczywiście, pod warunkiem, że udało mi się upolować miejsce siedzące. Moje dziecię stwierdziło, że "całkiem ładny jest ten rozjechany kot." Lepszych zdjęć nie będzie, bo niczym czarna chmura wisi nade mną wizja oblania ostatniego egzaminu, więc utkwiłam w Czasie Snu.



Cytrynowego koloru nie spotkacie w moich szafach. Mgliście pamiętam jaskrawe sznurówki z czasów, kiedy byłam mała i głupia. Samą cytrynę najbardziej lubię w postaci mieszanki krakowskiej. Niczym Kopciuszek zawsze mozolnie wydłubuję cytrynowe i malinowe czekoladki. Uszytą z filcu podkładkę pod kubek zgłaszam do kolorystycznej zabawy u Danutki.


Przypominam, że czekam na Wasze odpowiedzi na moją zagadkę.


sobota, 2 stycznia 2016

Anturek

Zamiast czerpać garściami z garnca wolnych dni, odrabiam zadania domowe. W przerwie pomiędzy wystukiwaniem pracy semestralnej z psychologii, próbami zrozumienia bełkotu fenomenologicznego i wchłanianiem wiedzy o wierzeniach ludów Australii i Oceanii pojawił się Anturek. Kociak uszyty został z czerwonego prasowanego filcu według tego samego schematu co wcześniejsze szalikowce. Jego błędne spojrzenie zdradza, że hucznie obchodził Sylwestra.



Kolorystykę dopasowałam do anturium, które w mojej rodzinie nazywane jest językiem teściowej. Pracę zgłaszam do wyzwania ogłoszonego przez Agatkę.




sobota, 14 listopada 2015

Drzewko na biżuterię

Drzewko wygląda skromnie, ale takie było twórcze założenie. Nie mogło przyćmić biżuterii, dla której pełnić będzie funkcję stojaka. Listki zastąpiłam maleńkimi pączkami z zielonej bibuły. Dekoracja wypleciona została z papierowej wikliny pomalowanej kawą. Na konarach można powiesić naszyjniki, wisiorki i bransoletki. Mniejsze gałązki służą jako wieszaki na kolczyki. Na szczycie umieściłam gniazdko z ozdobnej trawy wyścielone filcem. Można w nim przechowywać obrączki, pierścionki i wkrętki. Dodatkowym miejscem do wykorzystania dla większych i ciężkich ozdób jest podstawa drzewka.