Zawsze podobała mi się idea wierszy na murach. Codzienna chwila z innym tekstem tak pięknie podkreślała ulotność poezji. Wydawało mi się, że fasadzie kamienicy przy ul. Brackiej 1 wyświetlane są wyłącznie utwory wybitnych i uznanych autorów. Otóż, nie. Dzisiaj pojawił się mój własny pięciowers z kwietniowej zabawy słowami. W najbliższych dniach przewidziano projekcję jeszcze trzech moich krótkich form. Autorem tłumaczenia na język angielski jest Marek Marciniak.
Kalendarium
* Od 5 do 30 września 2017 r. - piesza pielgrzymka do Santiago de Compostela
* bezterminowo: Akcja społeczna Zielone Bronowice
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Słowotwory. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Słowotwory. Pokaż wszystkie posty
sobota, 30 maja 2020
piątek, 24 kwietnia 2020
Załóż wiersz
W chwili słabości, wywołanej odcięciem od dóbr kultury, zdecydowałam się wziąć udział w niekonwencjonalnym przedsięwzięciu artystycznym. Pomysłodawcą wideo tomiku poetyckiego był Grzegorz Zbigniew Lasota. Do udziału w nagraniach zaprosił twórców rozsianych po całej Polsce. Zadanie polegało na nagraniu przez każdego uczestnika we własnym domowym zaciszu trzech wierszy. Mój zapał zgasł dość szybko w fazie realizacji, ale nie wypadało się wycofać. Owszem, zdarzyło mi się kilka razy pojawić w filmach fabularnych i serialach telewizyjnych, ale obecność ekipy filmowej zmienia kontekst i ułatwia odnalezienie się w odgrywanej roli. Mówienie do własnego telefonu było dla mnie co najmniej dziwne. Nie wiedziałam, na kogo patrzeć, bo przecież nie było nikogo. Moje oczy biegały po całym pokoju szukając bezpiecznej kryjówki. Po przejrzeniu chałupniczego nagrania w mojej głowie wyświetlił się monstrualny napis: "Monia, nie idź tą drogą". W drugiej części projektu udziału nie wzięłam. Zdecydowanie lepiej odnajduję się w kameralnych wieczorkach poetyckich organizowanych w świecie rzeczywistym.
Sam pomysł oczywiście był zacny. Kilka poetek, które zaprezentowały w filmie swoją twórczość, znam osobiście i bardzo cenię. Pozostałych twórców dopiero odkryłam. Jest coś magicznego w autorskiej recytacji literatury. Z pewnością zaskakuje również różnorodność tematów podejmowanych w wierszach. Poetycką mozaikę możecie obejrzeć w każdej chwili na swoich ekranach, klikając w ten link do filmu ---------> Załóż wiersz vol. 1.
Etykiety:
Film,
Literatura,
Słowotwory
środa, 15 kwietnia 2020
Włosy Stefana - prolog
Bujne, gęste i długie włosy zawsze były dumą Stefana. Godzinami potrafił wpatrywać się w lustro i czułością gładzić jasne pukle. W każdą środę punktualnie o godzinie 16:47 odwiedzał swojego ulubionego fryzjera i, zanurzony w błogim rozmyślaniu o swoim największym skarbie, z ufnością oddawał się w ręce swojego mistrza. Niestety, z każdym rokiem włosów na głowie Stefana ubywało, a jego fryzury stawały się coraz mniej frywolne i wymyślne.
- Dzień dobry, panie Zenonie – o rytualnie ustalonej porze do salonu wkroczył Stefan.
- A witam, witam, panie Stefanie – uśmiechnął się właściciel. – Czego dzisiaj szanowny pan sobie życzy?
- Warkocz, panie Zenonie. Marzę o warkoczu.
Fryzjer wziął się gorliwie do roboty. Nagle zaklął cicho.
- Kruca fuks! Najmocniej przepraszam, panie Stefanie. Nie wiem, jak to się mogło stać... Wyrwałem panu niechcący jeden włos.
- No cóż, zdarza się, proszę pleść z pozostałych…
Zenon z namaszczeniem kontynuował swoją pracę. Wtem ze łzami w oczach szepnął:
- Panie Stefanie, wyrwałem panu drugi włos. Został już tylko jeden, ostatni…
Stefan westchnął ciężko.
- Trudno, proszę zostawić rozpuszczone…
Tymczasem wyrwane włosy spojrzały na siebie znacząco.
- Uciekamy? – zapytał Dłuższy.
- To oczywiste – Krótszy bez zbędnej dyskusji wziął cebulkę za pas.
* Zajęcia literackie, w których uczestniczyłam przed epoką izolacji nie podołały transformacji w formę zdalną i rozsypały się w zderzeniu z techniką. Znalazłam inną Szkołę Pięknego Pisania i w każdą środę przenoszę się na kilka godzin do Warszawy. Tekst powstał w czasie jednego z tych spotkań i planuję kiedyś w wolnej chwili rozwinąć tę opowieść.
Etykiety:
Słowotwory
niedziela, 8 marca 2020
Echo tamtych dni
dziecko w Tobie nie pamięta
jak imiona
w chórze matek przed kolacją
spadły z okien
centrum życia na trzepaku
już zamknięte
śpi snem gorzkim pod księżyca
zimnym kocem
ciszę makiem czas wysiewa
coraz dłuższą
deszcz usuwa strzałki z kredy
Twoich wspomnień
tylko pniaczek przy parkingu
niemy świadek
skrywa w słojach żywy obraz
o huśtawce
dziś już echo nie powtórzy
naszych imion
jakby nigdy żadnych dzieci
tu nie było
Etykiety:
Słowotwory
wtorek, 26 listopada 2019
Niedoświetlenie
w ciemnopopielatym prologu
snują się nasze cienie
przecież
umarliśmy
kiedy zgasły
neony lata
zahibernowana poezja
leży pod stertą liści
które
przytulają
puste wersy
kolcami jeży
Etykiety:
Słowotwory
środa, 9 października 2019
Limeryk cypryjski
Raz w swoim Jedyna rodzaju
Na Ziemi marzyła o raju.
Na Cyprze kociaki
Stworzyły jej taki,
Lecz trzeba powrócić do kraju...
Etykiety:
Daleko od domu,
Słowotwory
wtorek, 10 września 2019
Prowadź mnie uliczko
Parafrazując tekst piosenki zespołu Pod Budą, zapraszam Was na fotograficzny spacer po urokliwych uliczkach i tajemniczych zaułkach Cortony.
Prowadź mnie uliczko,
prowadź mnie za rękę,
wszystko mnie zachwyca
w tym kamiennym pięknie...
Kapliczki na murach,
kwiaty w każdym oknie
i ten szmer historii
i ten szmer ulotny tak...
Etykiety:
Daleko od domu,
Religie świata,
Słowotwory,
Sztuka
poniedziałek, 21 stycznia 2019
Wyspa Lalula
Wyspa Lalula została odkryta w 2013 r. na Oceanie Atlantyckim w rejonie Bermudów, a jej nazwę przejęto od plemion tubylczych. Jej całkowita powierzchnia wynosi 527 km2. Panuje tam stała w skali roku temperatura, wahająca się w rytmie dobowym od 19 do 30 stopni Celsjusza. Na wyspie znajduje się wulkan, którego aktywność jeszcze w ubiegłym wieku wyjątkowo silnie zaburzała działanie urządzeń nawigacyjnych i pomiarowych. Dodatkowo erupcje metanu z podwodnych złóż tworzyły niewidzialny, ale niemożliwy do sforsowania, pierścień wokół wyspy. Kapitanem statku, który jako pierwszy opisał nieznany ląd, jest John O’Curtche. Z jego dzienników pochodzą wszystkie informacje na temat kultury i wierzeń religijnych ludności tubylczej. Obecnie wygasły wulkan nie broni dostępu do tajemniczej ziemi. Południową i środkową część wyspy zamieszkują trzy plemiona: Topikanci, Wergrysowie oraz Monarci. Poszczególne ludy nie utrzymują ze sobą żadnego kontaktu. W wyjątkowych sytuacjach spotykają się ich reprezentanci. Jedynie podczas corocznego Święta Sera, kilkudniowego festiwalu dedykowanego wszystkim bóstwom czczonym na wyspie, wzajemna niechęć zostaje zastąpiona wspólnymi tańcami i recytacjami dawnych psalmów oraz sportową rywalizacją w serowarstwie. Na zakończenie festiwalu odbywa się konkurs na najlepszą potrawę, a jego zwycięzca przejmuje tytuł nadwodza wszystkich plemion na kolejny rok.
Wąski pasek nabrzeża o powierzchni 26 km2, a więc całość północnego zbocza górskiego, w 2015 r. kupił od wodzów wszystkich trzech plemion szejk Rogammad ibn Pashtet Al Frogkumkum w ramach wymiany barterowej za: 3000 kóz domowych, 3000 kur rasy Leghorn, 3000 kaczek rasy pekińskiej oraz 1500 krów rasy holsztyno-fryzyjskiej. Szejk wybudował kompleks luksusowych hoteli. Zgodnie z zawartym porozumieniem, kuchnia głównej restauracji ma serwować wyłącznie dania lokalne. Właściciel oczekuje, że restauracja otrzyma trzy gwiazdki i trafi do przewodnika Michelina. Na wyspę przybędzie niebawem krytyk kulinarny. Jego ocenie podlegać będzie tylko jedna potrawa. Plemiona muszą porozumieć się pomiędzy sobą i wspólnie ugotować wyjątkowe danie, które zachwyci podniebienie oceniającego.
Podstawowe informacje o plemionach (na podstawie zapisków Johna O’Curtche’a):
Topikanci – lud zamieszkujący nasłonecznione połoniny południowe Laluli. Budują domy z bali z rozsuwanymi ścianami. Czczą Słońce, nazywane przez nich Bogiem Lug. Swojemu bóstwu składają ofiary w formie kwiatów rzeźbionych w serze. Mają jasną skórę, zielone oczy i rude włosy. Zawsze są mili i uśmiechnięci. Zajmują się uprawą roli, hodowlą zwierząt, produkcją serów, rybołówstwem morskim oraz rzemiosłem opartym na przetopie rud metalu. Ich kuchnia bazuje na bardzo ostrych przyprawach. Uwielbiają rybę fugu i doszli do perfekcji w jej przygotowaniu. Zbierają wszystkie gatunki grzybów, także trujące i halucynogenne. Gotują w samo południe, wznosząc ręce z każdym składnikiem ku górze, aby Słońce mogło go pobłogosławić i dodać mu żaru. Noszą żółte nakrycia głowy. Plemieniem rządzi mężczyzna, wybierany dożywotnio przez całą społeczność.
Wergrysi – lud zamieszkujący dżunglę na wschodzie Laluli. Mają żółtawy odcień skóry, ciemne, lekko skośne oczy i ciemne włosy. Budują domy na drzewach, z całą infrastrukturą mostów linowych i drabinek. Obory, kurniki i obiekty, w których produkują sery, również budują w koronach drzew. Codziennie rano wyprowadzają zwierzęta na pastwiska, wieczorem wprowadzają je z powrotem do nadrzewnych zabudowań. Funkcja pasterza jest najbardziej nobliwą profesją w społeczności. Główną przyczyną takich zachowań jest występowanie ogromnych stad wszystkożernych dzikich świń w dżungli, które atakują w nocy. Wergrysi polują na nie i opierają swoją kuchnię na ich mięsie. Tylko w szóstym dniu tygodnia plemię całkowicie pości od mięsa. Czczą Tygrysa, którego nazywają Bogiem Laohu i składają mu krwawe ofiary z dzikich zwierząt. Wierzą, że Laohu wybiera dwuletnie dziecko i przenosi się do jego duszy. Mieszka w niej do ukończenia przez dziecko ósmego roku życia i wtedy wybiera inne Święte Dziecko do zamieszkania w nim. W czasie udostępniania ciała Laohowi Święte Dziecko nie może się odezwać, może tylko pokazywać znakami wolę bóstwa. W imieniu Świętego Dziecka władzę w wiosce sprawują wspólnie jego rodzice. Odczytują znaki i przekazują współplemieńcom. Przed każdym posiłkiem Wergrysi składają pokłon swojemu bóstwu poprzez położenie włosa tygrysa przez Święte Dziecko pod talerzem. Elementem kultu Tygrysa jest także czerwony ubiór widoczny u wszystkich mieszkańców wioski.
Monarci – lud zamieszkujący górskie tereny na zachodzie Laluli. Charakteryzują się krępymi budowami ciała, jasną skórą, brązowymi oczami i czarnymi włosami. Ubierają się na niebiesko. Żyją w jaskiniach i czczą Wiatr, który nazywają Boginią Azulą. Każdego wieczoru wychodzą na górę i składają pokłon swojemu bóstwu, bez ofiar materialnych. Są jaroszami – nie jedzą mięsa, ale akceptują nabiał, a zwłaszcza sery żółte, z których produkcji słyną. Ich tajemnica kuchni polega na błogosławionym oddechu – dmuchają na każdą potrawę, aby obudzić w niej witalną energię. Uprawiają także sady owocowe i plantacje kakaowca, z którego wytwarzają proszek kakaowy i masło kakaowe, podstawę swojej diety. Uwielbiają wszystko, co słodkie. Specjalizują się w produkcji ciast i tortów. Zajmują się tkactwem, farbiarstwem i szyciem. Przywódcą ludu jest kobieta, która jako jedyna może rozmawiać z mężczyznami z innych plemion i narodów. Pozostałe kobiety muszą zachować milczenie w obecności mężczyzn spoza wspólnoty, nawet w czasie Święta Sera. Pasją Monartów jest tworzenie dekoracji. Ich jaskinie przypominają salony Ikea, chociaż nieco monotonnie, ograniczone do różnych odcieni koloru niebieskiego. Podczas festiwalu wszystkie pozostałe plemiona zachwycają się gustem, z jakim Monarci dekorują stoły.
Mity wyspy Lalula (na podstawie zapisków Johna O’Curtche’a):
Istnieją dwa dawne mity, które, w nieco zmienionych wersjach, powtarzają się w wierzeniach wszystkich trzech plemion. Ludy żyją w przekonaniu, że kiedyś były jedną rodziną, ale klątwa w odwiecznej walce dobra ze złem sprawiła, że już nigdy nie będą mogli się połączyć. Zachowują się wobec siebie poprawnie i z szacunkiem, bez cienia wrogości, ale nie nawiązują żadnych przyjacielskich relacji.
1. Mit o demonie Cane: Eony lat temu wyspę Lalula zamieszkiwał lud szczęśliwy. Jego władcą był Ognisty Tygrys Modry, który chronił swoich poddanych przed każdym niebezpieczeństwem. Nie pozwalał drapieżnikom zbliżyć się do siedzib ludzkich. Pomagał w polowaniu na dzikie króliki. Zarzucał sieci na ryby. Pokazywał, gdzie siać ziarno, aby dało najlepsze owoce. Nauczył ludzi, jak produkować ser. Był dobrym i sprawiedliwym władcą.
Nagle wszyscy zaczęli słyszeć złowrogie pomruki. Ziemia się zatrzęsła. Ze szczytu góry wypłynął jednooki demon Cane. Ryknął, że zniszczy całą ludzkość. Ognisty Tygrys Modry stanął do walki w obronie swojego ludu. Bitwa trwała nieustannie przez 5 dni i 5 nocy. Żaden z przeciwników nie chciał się poddać. Szóstego dnia Ognisty Tygrys Modry wymyślił podstęp. Spojrzał z czułością na swój wierny lud i rzekł:
- Musimy się rozdzielić.
Wyrwał z łap pazury i wręczył stojącym obok ludziom.
- Wy pójdziecie na wschód do dżungli. Laohu będzie waszym bogiem i będzie się wami opiekował.
Wypuścił z ust ognistą kulę, która uniosła się aż do nieba. Spojrzał na drugą grupę.
- Wy pójdziecie na południe na połoniny. Lug będzie waszym bogiem i będzie się wami opiekował.
Zdjął błękitną skórę i wręczył ostatniej grupie.
- Wy pójdziecie na zachód w góry. Azula będzie waszą boginią i będzie się wami opiekowała.
Poinstruował swoich poddanych, jak mają żyć. Przykazał, żeby nigdy nie próbowali się połączyć i nie zawierali małżeństw międzyplemiennych. Przywołał demona i zaczął biec. Cane próbował go dogonić i tak dobiegli aż na północ wyspy. Ognisty Tygrys Modry nagle się zatrzymał. Zrzucił na siebie i na demona lawinę głazów. Na Laluli zapanował spokój.
2. Mit o Czekoladowym Królu: Zanim dobry władca Ognisty Tygrys Modry odszedł, ratując swój lud, przekazał ukochanym poddanym wiele mądrości. Powiedział im, kto będzie rządził w każdym plemieniu i jakie rytuały muszą wykonywać, aby zyskać przychylność swoich bóstw opiekuńczych. Wskazał na północną stronę wyspy po drugiej stronie gór.
- Tam leży Ziemia Zakazana. Nie wolno wam tam się osiedlać. Pod głazami spocznie ciało demona, który może się obudzić pod wpływem waszej szlachetności i zaatakować ponownie. Pewnego dnia na wyspę przypłynie Czekoladowy Król. Będzie bardzo bogaty, ale chciwy i próżny. Karmcie dobrze króla i jego poddanych, a kiedy usłyszycie złowrogi pomruk, domyślicie się, że demon Cane się budzi. Złożycie mu wtedy Czekoladowego Króla i jego świtę w ofierze. Z góry popłynie gorąca lawa i demon połknie wszystko, co na północnej stronie wyspy spotka. A wtedy złoto z pałaców Czekoladowego Króla rozpuści się w jego przełyku i spali go od środka. I wszystkie trzy plemiona się połączą na zawsze.
Powyższy tekst powstał na potrzeby przeprowadzenia treningu kompetencji międzykulturowych. Celem warsztatów jest uwrażliwienie na przedstawicieli innych kultur oraz próba wypracowania kompromisu we wzajemnych relacjach.
- Uczestnicy zapoznają się z historią wyspy oraz z mitami, które funkcjonują we wszystkich plemionach.
- Uczestnicy zapoznają się z historią wyspy oraz z mitami, które funkcjonują we wszystkich plemionach.
- Uczestników zajęć należy podzielić na trzy grupy.
- Każda grupa losuje jedno plemię.
- Członkowie danego plemienia zapoznają się ze swoimi zwyczajami i wierzeniami, ale nie zdradzają ich innym grupom.
- Członkowie danego plemienia zapoznają się ze swoimi zwyczajami i wierzeniami, ale nie zdradzają ich innym grupom.
- Zadaniem wszystkich trzech plemion jest ustalenie, jaka potrawa regionalna zostanie wspólnie przez nich przygotowana do prezentacji krytykowi kulinarnemu.
- Każde plemię uważa, że produkuje najlepszy ser na świecie.
- Każda grupa musi wprowadzić jak najwięcej elementów swojej kultury do produktu finalnego.
- Do porozumienia należy dojść poprzez rozmowy i składanie sobie propozycji.
- Każde plemię uważa, że produkuje najlepszy ser na świecie.
- Każda grupa musi wprowadzić jak najwięcej elementów swojej kultury do produktu finalnego.
- Do porozumienia należy dojść poprzez rozmowy i składanie sobie propozycji.
- Wszyscy muszą uwzględnić ograniczenia kulturowe i wierzenia religijne członków innych grup.
- W czasie negocjacji należy omówić skład konkursowego dania, ustalić miejsce i czas przygotowania potrawy oraz określić podział ról i obowiązków dla wszystkich uczestników zajęć.
- Należy pamiętać, że krytyk ocenia nie tylko smak i jakość potrawy, ale także wystrój, sposób serwowania oraz utrzymanie higieny w lokalu według standardów luksusowych restauracji europejskich.
- Należy pamiętać, że krytyk ocenia nie tylko smak i jakość potrawy, ale także wystrój, sposób serwowania oraz utrzymanie higieny w lokalu według standardów luksusowych restauracji europejskich.
- Na zakończenie wszystkie grupy przygotowują inscenizację wspólnego gotowania według wypracowanych przez siebie w czasie negocjacji pomysłów.
* Wszystkie postaci i wydarzenia są fikcyjne. Specjalne podziękowania dedykuję pierwszym testerom projektu - Weronice, która zajęła się oswajaniem Tygrysa oraz Tomkowi, któremu w udziale przypadło Słońce.
Etykiety:
Psychologia,
Słowotwory
niedziela, 2 grudnia 2018
Pod podszewką
Śmieją się gwiazd blade twarze,
Księżyc płynie po pościeli.
Otula mnie senność marzeń
Zwiewną mgiełką w śnieżnej bieli.
W szafie wisi druga skóra.
Ciemny kolor, inny fason.
Granat pasuje do biura,
W pracy będę damą z klasą.
Po południu fiolet nęci
koronkami i żorżetą.
Do tańca przywraca chęci,
Czyni mnie czułą kobietą.
W czerni drzemią tajemnice.
Na poezji podwieczorku
Z falban długą mam spódnicę,
Stary kot śpi na wisiorku.
Zew przygody stroi nuty.
Biorę plecak, ruszam w góry.
Kurtka khaki, ciężkie buty,
Wtapiam się w dzikość natury.
Moja szafa tętni życiem,
Wiatr w podszewce style zmienia,
Zdradza, za czym tęsknię skrycie,
Miesza przyszłość i wspomnienia.
Tekst nagrodzony w konkursie Wydawnictwa Marginesy.
Etykiety:
Nagroda,
Słowotwory
niedziela, 11 listopada 2018
Quest niepodległościowy
Quest to gra terenowa, w której uczestnicy rozwiązują wierszowane zagadki i w dowolnym terminie pokonują trasę. Z okazji Święta Niepodległości wzięłam udział w dwóch krakowskich zabawach z historią w tle. Pierwsza z nich nosi tytuł "Śladem Ziuka po Krakowie - do niepodległości!" W rolę narratora wciela się sam Józef Piłsudski. Quest jest dostępny w internecie w formie pdf do wydruku albo w aplikacji mobilnej. Podobno w punktach informacji miejskiej można dostać gotowe ulotki, ale nie udało mi się na nie trafić. Polecam wszystkim taką formę plenerowej aktywności, a moje własne wrażenia przedstawię w konwencji rymowanej.
W labiryncie miejskiej prozy
Ktoś wyznaczył wierszem szlaki,
Cenny skarb złożył w depozyt,
W strofach ukrył jasne znaki...
Spacery po mieście lubię,
Dzielnie przemierzam ulice,
Wśród wskazówek się nie zgubię
I odkryję tajemnicę.
Ruszam w drogę żądna chwały.
Rozpoczynam na Wawelu,
Odczytuję inicjały
Na pomniku, jednym z wielu.
Jeszcze pokłon w krypcie składam,
gdzie spoczywa Patryjota
i ruszam po jego śladach.
Przekraczam zamkowe wrota.
Czytam zachowane słowa.
Remont był darczyńców dziełem.
W charakterze podziękowań
Mury zdobi wzór z cegiełek.
Kolumna nazwisko zdradza
Na pobliskim małym placu.
Idę dalej, tam gdzie władza,
Urząd kryje się w pałacu.
Odwiedzam jego podwórze.
Szukam słów, na jasnym tynku
Tablicę ukryto w murze.
Dalej pójdę w stronę rynku.
W miejscu dawnego odwachu
Odczytam kolejne frazy.
Spojrzę w paszczę lwu bez strachu
Bo obydwa śpią jak głazy.
Idę w zachodnim kierunku,
Szukam znaków na fasadach,
Gdzie napis na grawerunku
O cywilach opowiada,
Dzielnych członkach komitetu.
Skręcam w prawo, patrzę w lewo
Na gmach Uniwersytetu.
Rośnie przed nim wielkie drzewo,
Symbol wolnościowych dążeń.
Na rogu rozczarowanie,
Przez chwilę bezradnie krążę,
Treść zasłania rusztowanie,
Lecz w pamięci mam tablicę.
Odtwarzam braki w przestrzeni,
Bo znam Marszałka ulicę.
Omijam ciągi kamienic,
Zmierzam do następnej płyty
Bohaterstwu poświęconej.
Szukam w literach wyrytych
I idę w pomnika stronę,
Gdzie cyfry na mnie czekają.
Zaglądam w moje notatki,
Już zagadkę odsłaniają.
Uzupełniam puste kratki.
Zbliża się kres mojej drogi
W tym historycznym spacerze.
Witają mnie domu progi,
Skąd wyruszyli żołnierze.
Kroki dzielą od nagrody,
Czytam datę przy schronisku,
Przede mną ostatnie schody.
Zerkam do moich zapisków,
Bo kto starannie zgromadzi
Wszystkie słowa w questu zdaniach,
Temu hasło tytuł zdradzi,
Poda jego rok powstania.
Na recepcję muszę skręcić,
Skarb zdobyty popisowo:
Mam już portret na pieczęci.
Pora ruszyć w trasę nową.
Etykiety:
Fotografia,
Historia sztuki,
Słowotwory
sobota, 15 września 2018
Rozdarta na pół
Szukam Ciebie na krawędziach tak nierównych,
Ostrych, zimnych, jak kamienie nad urwiskiem.
Już nie skleję dwóch serc pieśni w czar melodii.
Płynę sama łez leniwym rozlewiskiem.
Na tej skale dla mnie zamek stawiać chciałeś.
W fundamentach czas odsłania falsyfikat.
Mur z kłamstw pęka, więc nie patrzę już za siebie.
Płynę dalej, a ruiny kontur znika.
Nie przywołuj mnie ze starej fotografii.
Wciąż odbijasz się górami w szkle jeziora.
Twoje słowa, choć już zgasły, tworzą wiry,
A ja płynę... Nie utonę w gry pozorach...
* Oświadczam, że podczas tworzenie ilustracji do wiersza nie ucierpiała żadna fotografia. Podobnie jak słowa, obraz jest tylko iluzją.
Etykiety:
Fotografia,
Słowotwory
sobota, 18 sierpnia 2018
Zanim granat wybuchnie
nadciąga front
chłodu niskich ciśnień
wśród chmur słońce się dusi
odwracam wzrok
nieba moich oczu
brak w nich miejsca na burzę
przestawiam szyk
w Twoich słowach liter
sens zdań pęka ze śmiechu
przenoszę się
w piątą porę roku
jest zbyt jasna dla Ciebie
Etykiety:
Fotografia,
Słowotwory
piątek, 17 sierpnia 2018
Wśród garbów Ziemi
gdzieś na progu lasu
szczęście rozdaje wizytówki
błądzę poza szlakiem po ciepłym śniegu
łańcuchy rdzawych słońc
próbują zerwać się do lotu
kluczem otworzą okno na Trzy Korony
wyciągam z kieszeni zmięty kartonik
wybieram numer
abonent poza sezonem
Etykiety:
Fotografia,
Słowotwory
czwartek, 16 sierpnia 2018
Vieille femme grotesque
spod czarnej parasolki
z lamusa
w koronce delikatnej niczym pajęczej nici splot
matowy
dzwon głosu
wybija się spośród głów
powstańczych wielokątów
szybuje jaskółką ponad placem
w kręgach piekła
omdlewa
zza czerni rewerendy
wychodzą
zdetronizowane kapłanki świątyni własnych ciał
przekrwiony
gniew oczu
odbija się echem słów
zbuntowanych niewolnic
opada rozpruty siwy warkocz
w kroplach deszczu
odchodzi
Etykiety:
Fotografia,
Słowotwory
sobota, 11 sierpnia 2018
Latający Holender
na krośnie marzeń spękanych jak szwajcarski ser
z niemiecką precyzją tkam nowy rozdział
jednoosobowy
zbyt długo grałam w czeskim filmie
zwodzona brooklińskim mostem
ze spalonych promes
składam francuski pocałunek
na brzegu kielicha
sfermentowanych winogron
rozsypuję na wietrze konfetti z naszych zdjęć
fińskim nożem rozrywam
z róż kolczasty drut
podróżuję w egipskich ciemnościach
siedząc po turecku
na perskim dywanie
zduszę krzyk miłości
na pół przeciętej w rosyjskiej ruletce
przez nieszczęścia łut
wyjdę po angielsku
z syndromu sztokholmskiego
w amerykański sen
Etykiety:
Fotografia,
Słowotwory
wtorek, 7 sierpnia 2018
Dwugłos
Diabeł i anioł w jednej stali głowie.
Diabeł za uchem, anioł w cieniu powiek.
Pierwszy wciąż kusił: "Nic, co ludzkie, obce..."
Burzył mur granic, zwodził na manowce.
"Trzymaj się zasad!" Drugi zapał studził.
"W niebie brak miejsca dla przekornych ludzi."
Diabeł z chichotem ciągnął w lewą stronę,
Anioł dyszkantem prawo brał w obronę,
Gubiąc człowieka w labiryncie głosów.
Ile rwać można z głowy kępek włosów?
Nadszedł czas z posad marazm świata ruszyć,
Potrzebny chirurg dla rozdartej duszy.
W barze na rogu błyszczał złotem kufel.
Wybrzmiał w tym zgiełku cichy szept za uchem:
"Wypij to piwo! Nim piana opadnie..."
Zamiast grzmieć burzą, tego nikt nie zgadnie,
Nagle, jak motyl, zadrżała powieka:
"Wypij to piwo! Na co jeszcze czekasz?"
Etykiety:
Słowotwory
czwartek, 26 lipca 2018
Banalne zło
świat z dykty runie
mały człowiek przystawi lufę
do swojej głowy
odpowiedzialność
rozpryśnie się na murach piekła
kroplami frustracji
i nienawiści
wszystko jest pod kontrolą
za błędy cesarza
zapłacą żołnierze
wykorzeniona ludzkość
staje przed sądem
nie czuje skruchy
nie przeprasza ofiar
nie żałuje przemocy
grzech posłuszeństwa
podpiera Kantem
zmysłem obowiązku
nagrodą za wygrany casting
do roli społecznej
pogrążona w atrofii dawnych więzi
wykonuje rozkazy
tak bardzo moralna
w swojej niemoralności
ślepcy czekają
myślą że nowy przywódca
zbuduje na kościach rzuconych
świątynię wiary w drugiego człowieka
analfabeci nie czytają
historii
Etykiety:
Słowotwory
sobota, 26 maja 2018
Dramat w trzech oknach
Niesiemy echo
Dwóch serc w ciepłych wodach
Ona naczyniem
Ja esencją pragnień
Dla niej brzemieniem
Z godnością przyjętym
Nagle
Otwiera
Okno jak najszerzej
Z powiek zdejmuje
Lekkie płaszcze snów
A na tej bliźnie
Kładę krzyk
Bez walki
Ona mi wręcza kielich mlecznych piersi
Wiatrem
Rozwarte
Okno w bunt młodzieńczy
Z futryn wyrywa
Kruche tafle szkła
A wśród słów kamień
Rzucam w nią
Bez sądu
Ona łzą patrzy w kroków blade cienie
Okno
Ostatnie
Muchą brzmi na szybie
W myślach natrętnych
Płynie jad sumienia
Jest już
Za późno
Na dialog o życiu
Klękam i odchodzę
Grzech marności trawić
Etykiety:
Słowotwory
Subskrybuj:
Posty (Atom)






























