Rozsypane sekundy
Trzepocą w agonii
Skrzydłami zapomnienia
Kiedy zamiatam je pod dywan
Podarta bura ścierka
Wypełnia codzienność
Ironicznym śmiechem srok
Kiedy gram w karty z kalendarza
Zdeptany kwiat miłości
Usycha na hałdzie
Cmentarnego śmietnika
Kiedy żegnam swoje ideały
Usycha na hałdzie
Cmentarnego śmietnika
Kiedy żegnam swoje ideały
Staję przed lustrem
W plastikowej ramie
Koryta słonych rzek
Zasypuję kremowym pudrem
Na nieprzespanych nocach
Maluję białą kreskę
Sztuczne uśmiechy
Przymierzam czerwoną szminką
Maskę spełnienia
Posypuję iskrzącym brokatem
Idę grać swoją rolę
Spadającej gwiazdy
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz