Kalendarium

* Od 5 do 30 września 2017 r. - piesza pielgrzymka do Santiago de Compostela
* bezterminowo: Akcja społeczna Zielone Bronowice

niedziela, 4 maja 2014

Czarny kot przynosi szczęście

W starożytnym Egipcie dopatrywano się w kotach cech boskich. Bogini Bastet, patronka miłości, radości, tańca, domowego ogniska i płodności, przedstawiana była właśnie jako kot lub jako kobieta z głową kota. Podobnie w starożytnej Grecji wierzono, że Artemida, bogini łowów, zwierząt, lasów, gór i roślinności, zwykła regularnie odwiedzać śmiertelników przybierając postać wdzięcznej kotki. Nordycka bogini Freya, bóstwo wegetacji, miłości, płodności i magii, przybywała do Midgardu, czyli do krainy ludzi, powozem zaprzężonym w uskrzydlone koty.


W czasach chrystianizacji pogańskim boginiom przypisano rozwiązłość, wzbudzanie zgubnej namiętności oraz paranie się czarami. W 1484 roku papież Innocenty VIII wydał bullę "Summis desiderantes", nakazującą pomoc inkwizycji w ściganiu podejrzanych o rzucanie uroków oraz karanie ich śmiercią, a dwa lata później ukazał się "Młot na czarownice", zawierający szczegółowe dyrektywy w walce ze służebnicami szatana. Przy okazji oberwało się też niewinnym kociakom. Krucjaty i polowania na czarownice rozpowszechniały bowiem wizerunek typowej wiedźmy i jej nieodłączne atrybuty: miotła jako środek transportu, kocioł do warzenia magicznych mikstur oraz czarne kocisko o oczach w kolorze onyksu.


Utrwalił się krzywdzący zabobon, że czarny kot, który przebiegnie nam drogę, przynosi pecha. Nic bardziej mylnego. Każdego dnia moje ścieżki przecinane są przez Napoleona, a wciąż tkam pajęczynę szczęścia. Często też korzystam z pomocy mojego sierściucha w leczeniu moich dolegliwości. Koty wydzielają specyficzne pole energetyczne, które transformuje złą energii w pozytywną. Układają się na człowieku w miejscach zmienionych chorobowo i oczyszczają ciało emocjonalne ze zmian energetycznych. Przez ostatnie anomalie pogodowe Napoleon spał na mojej głowie, bo ćmiło mi w potylicy, jakbym siekierę tam miała wbitą. Narzekał co prawda, że leżenie na siekierze wielce niewygodne jest, ale dzielnie próbował ulżyć mi w cierpieniu.



2 komentarze:

  1. Witaj Moniko, koty sa z nami od zawsze, ja co prawda nie mam w domu kota - mam psa, za to u nas w ogrodzie jest kotów całe mnóstwo. Karmimy, szczepimy i ... codziennie przebiegają nam drogę, również te czarne. Pełno w naszej kulturze przeróżnych zabobonów, na szczęście niewiele osób bierze je sobie do serca, bo jakże miałby funkcjonować ktoś, kto ma czarnego kota:) Bardzo ciekawy post i podziwiam Twoją wiedzę. Pozdrawiam. Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnio rozbawił mnie zabobon, że nie wolno nikomu podać noża, gdyż zwiastuje to kłótnię ;)

      Usuń