Rogusia urodziłam jeden dzień po terminie. Zabrakło mi trzech godzin, żeby dokończyć maskotkę przed wyjściem na zorganizowaną przez Martynę imprezę w amerykańskim stylu: Baby Shower. Nadmiar obowiązków odciąga mnie teraz od robótek. Poza tym, w sztuce krawieckiej jestem samoukiem. Szyję ręcznie, więc, delikatnie mówiąc, idzie mi dość ślamazarnie.
Zabawka przede wszystkim powinna być bezpieczna. Wybrałam tkaninę atestowaną dla dzieci oraz wypełnienie antyalergicznie, a całość podwójnie przeszyłam ściegiem za igłą, który wydaje mi się najmocniejszy. Buzię oraz imię narysowałam nietoksycznym markerem. Długie rogouszy, rączki i nóżki tego dziwnego stworka królikopodobnego mają za zadanie ćwiczyć umiejętności chwytania. Robert urodzi się dopiero za miesiąc. Mam nadzieję, że nie zrobi psikusa swoim rodzicom i, w przeciwieństwie do mojej twórczości, pojawi się punktualnie. Ale przecież nie mogłam wręczyć takiego sflaczałego przytulaka.
Kalendarium
* Od 5 do 30 września 2017 r. - piesza pielgrzymka do Santiago de Compostela
* bezterminowo: Akcja społeczna Zielone Bronowice
niedziela, 23 października 2016
sobota, 22 października 2016
Język obrazu
Nie istnieje żaden odpowiednik systemu reguł naturalnego języka pisanego, który pozwoliłby właściwie interpretować znaki słowne. Obrazy nie są ograniczone czasem, więc pojawia się problem z ich umiejscowieniem. Fotografię można zdefiniować jako obraz bez kodu. Obiekt przedstawiany jest jako dzieło dokonane.
Przewaga obrazów nad słowami objawia się przede wszystkim w ich funkcji ikon. Pozwalają na bezpośrednie, czytelne, silnie działające na wyobraźnię i powszechnie zrozumiałe przedstawienie pewnych idei. Zarówno nieruchome, jak i ruchome, w obrębie konwencji i tradycji danego gatunku sztuki stają się one bogatymi nośnikami sensu. W pewnych kontekstach zyskują ogromny potencjał jako narzędzia komunikacji. Przykładem takiego wykorzystania obrazu może być reklama.
Problematyczna okazuje się nie tyle interpretacja, ale znacznie bardziej samo przedstawienie rzeczywistości. Często przekaz nie jest odzwierciedleniem realnych treści, ale zniekształca je stereotypizując, idealizując lub piętnując. Nie oglądam telewizji, jednak mam świadomość skandalicznej wręcz manipulacji realizowanej w obecnej polityce mediów publicznych. Stronniczość treści informacyjnych stawia w niekorzystnym świetle różnego rodzaju grupy społeczne i faworyzuje inne. Bardzo podobne tendencje obserwuje się w treściach fikcyjnych.
Źródłem zniekształcenia rzeczywistości w obrazach może być również niewiedza, a nawet niechlujność autorów. Często w filmach historycznych pojawiają się w tle słupy wysokiego napięcia, a spod mankietu koszuli dawnego bohatera błyszczy elektroniczny zegarek. Również we współcześnie osadzonych produkcjach roi się od błędów oraz przekłamań. W Warszawie postrzeganej przez pryzmat filmu "Kick" w reżyserii Sajida Nadiadwala w niektórych scenach obowiązuje ruch lewostronny i wszystkie samochody mają zagraniczne rejestracje. Nawet przez okno pociągu zarejestrować można tutaj całkowity brak synchronizacji mijanych kolejno miejsc z rzeczywistym przejazdem na tej trasie.
Największym jednak problemem okazuje się świadome manipulowanie obrazem, zarówno w kwestii obróbki przy pomocy programów graficznych, jak i poprzez wyrywanie z kontekstu wypowiedzi i nadawanie zdarzeniom odmiennego znaczenia. W ten sposób najłatwiej zasiać ziarno nienawiści lub wybielić potwora.
* Artykuł opracowany na podstawie książki: D. McQuail, Teoria komunikowania masowego, Warszawa 2008
Przewaga obrazów nad słowami objawia się przede wszystkim w ich funkcji ikon. Pozwalają na bezpośrednie, czytelne, silnie działające na wyobraźnię i powszechnie zrozumiałe przedstawienie pewnych idei. Zarówno nieruchome, jak i ruchome, w obrębie konwencji i tradycji danego gatunku sztuki stają się one bogatymi nośnikami sensu. W pewnych kontekstach zyskują ogromny potencjał jako narzędzia komunikacji. Przykładem takiego wykorzystania obrazu może być reklama.
Problematyczna okazuje się nie tyle interpretacja, ale znacznie bardziej samo przedstawienie rzeczywistości. Często przekaz nie jest odzwierciedleniem realnych treści, ale zniekształca je stereotypizując, idealizując lub piętnując. Nie oglądam telewizji, jednak mam świadomość skandalicznej wręcz manipulacji realizowanej w obecnej polityce mediów publicznych. Stronniczość treści informacyjnych stawia w niekorzystnym świetle różnego rodzaju grupy społeczne i faworyzuje inne. Bardzo podobne tendencje obserwuje się w treściach fikcyjnych.
Źródłem zniekształcenia rzeczywistości w obrazach może być również niewiedza, a nawet niechlujność autorów. Często w filmach historycznych pojawiają się w tle słupy wysokiego napięcia, a spod mankietu koszuli dawnego bohatera błyszczy elektroniczny zegarek. Również we współcześnie osadzonych produkcjach roi się od błędów oraz przekłamań. W Warszawie postrzeganej przez pryzmat filmu "Kick" w reżyserii Sajida Nadiadwala w niektórych scenach obowiązuje ruch lewostronny i wszystkie samochody mają zagraniczne rejestracje. Nawet przez okno pociągu zarejestrować można tutaj całkowity brak synchronizacji mijanych kolejno miejsc z rzeczywistym przejazdem na tej trasie.
Największym jednak problemem okazuje się świadome manipulowanie obrazem, zarówno w kwestii obróbki przy pomocy programów graficznych, jak i poprzez wyrywanie z kontekstu wypowiedzi i nadawanie zdarzeniom odmiennego znaczenia. W ten sposób najłatwiej zasiać ziarno nienawiści lub wybielić potwora.
* Artykuł opracowany na podstawie książki: D. McQuail, Teoria komunikowania masowego, Warszawa 2008
Etykiety:
Artykuły,
Film,
Fotografia,
Psychologia
piątek, 14 października 2016
Czy ten uśmiech może kłamać?
Według wybitnych uczonych nie nadaję się na statystyczną Polkę. Za dużo się uśmiecham. Nawet w przypadkowym epizodzie politycznym, gdy namawiano mnie do czynnego udziału w wyborach, oparłam się presji unifikacji fotograficznej i odmówiłam ubrania mnie w garniturek oraz nałożenia maski powagi. Powściągliwość w pokazywaniu uśmiechu odbierana jest jako stateczność, odpowiedzialność, dojrzałość i fachowość. Demonstracja dobrego samopoczucia może być poczytana jako próba urażenia ludzi, którzy nie osiągnęli w życiu sukcesu, sfrustrowanych i niezadowolonych. A przecież śmiech jest zaraźliwy i trudności życiowe najłatwiej pokonać poczuciem humoru. Każdy uśmiech niesie ze sobą pozytywny, ponadkulturowy przekaz.
Stereotypy przyklejają się do każdej społeczności. Czasem jednak mam wrażenie, że różnice kulturowe silniej rysują się na osi pokoleniowej w tym samym środowisku niż w stosunku do innych narodów. Podczas moich pierwszych studiów nie do pomyślenia były pewne zachowania. Student, który odbiera telefon w czasie wykładu, wstaje i bez zażenowania wychodzi z sali, zostałby po prostu wyrzucony. Dziwi mnie brak reakcji prowadzących zajęcia i zupełnie nie rozumiem idei "wychowania bezstresowego". Celem edukacji jest nie tylko sama nauka, ale również wpojenie zasad dobrego zachowania i szacunku dla innych.
Powszechna globalizacja doprowadza do sytuacji, że czasem trudno domyślić się, że jesteśmy w innym kraju europejskim. Otaczają nas identyczne neony światowych korporacji, na półkach leżą takie same towary, ludzie noszą ubrania z bliźniaczymi metkami. Coraz trudniej odnaleźć egzotykę. Telewizja, prasa i Internet bezkrytycznie kopiują modele stylu życia i wklejają je w zupełnie inne zakątki świata. Jedynie ortodoksyjne kultury zachowują specyficzne elementy tradycji. A jednak, moim zdaniem, różnice te coraz bardziej się zacierają. Dżinsy ukryte pod ludową sukmaną zdradzają, że folklor jest jedynie atrakcją dla turystów.
Zgodnie z teorią kulturowej szkoły osobowości, jednostki żyjące w tym samym środowisku kulturowym i podlegające podobnemu procesowi socjalizacji rozwijają taką samą osobowość. Poszukiwaniem uniwersalnych cech zajmuje się Teoria Wielkiej Piątki. Oczywiście, nie mogłam się powstrzymać przed wypełnieniem testu. Trudno, bez porównania z wynikami innych osób, stwierdzić, czy jestem wyjątkowa, czy też mam typowy dla mojej kultury profil osobowości. Zapraszam zatem do wypełnienia ankiety i podzielenia się ze mną wrażeniami. Kwestionariusz online dostępny jest bezpłatnie i anonimowo na tej stronie.
* Refleksje po lekturze książki: A. Kwiatkowska, H. Grzymała-Moszczyńska, Psychologia międzykulturowa, w: Psychologia Akademicka pod red. J. Strelaua i D. Dolińskiego, Sopot 2008
Stereotypy przyklejają się do każdej społeczności. Czasem jednak mam wrażenie, że różnice kulturowe silniej rysują się na osi pokoleniowej w tym samym środowisku niż w stosunku do innych narodów. Podczas moich pierwszych studiów nie do pomyślenia były pewne zachowania. Student, który odbiera telefon w czasie wykładu, wstaje i bez zażenowania wychodzi z sali, zostałby po prostu wyrzucony. Dziwi mnie brak reakcji prowadzących zajęcia i zupełnie nie rozumiem idei "wychowania bezstresowego". Celem edukacji jest nie tylko sama nauka, ale również wpojenie zasad dobrego zachowania i szacunku dla innych.
Powszechna globalizacja doprowadza do sytuacji, że czasem trudno domyślić się, że jesteśmy w innym kraju europejskim. Otaczają nas identyczne neony światowych korporacji, na półkach leżą takie same towary, ludzie noszą ubrania z bliźniaczymi metkami. Coraz trudniej odnaleźć egzotykę. Telewizja, prasa i Internet bezkrytycznie kopiują modele stylu życia i wklejają je w zupełnie inne zakątki świata. Jedynie ortodoksyjne kultury zachowują specyficzne elementy tradycji. A jednak, moim zdaniem, różnice te coraz bardziej się zacierają. Dżinsy ukryte pod ludową sukmaną zdradzają, że folklor jest jedynie atrakcją dla turystów.
Zgodnie z teorią kulturowej szkoły osobowości, jednostki żyjące w tym samym środowisku kulturowym i podlegające podobnemu procesowi socjalizacji rozwijają taką samą osobowość. Poszukiwaniem uniwersalnych cech zajmuje się Teoria Wielkiej Piątki. Oczywiście, nie mogłam się powstrzymać przed wypełnieniem testu. Trudno, bez porównania z wynikami innych osób, stwierdzić, czy jestem wyjątkowa, czy też mam typowy dla mojej kultury profil osobowości. Zapraszam zatem do wypełnienia ankiety i podzielenia się ze mną wrażeniami. Kwestionariusz online dostępny jest bezpłatnie i anonimowo na tej stronie.
* Refleksje po lekturze książki: A. Kwiatkowska, H. Grzymała-Moszczyńska, Psychologia międzykulturowa, w: Psychologia Akademicka pod red. J. Strelaua i D. Dolińskiego, Sopot 2008
Etykiety:
Artykuły,
Osobiste,
Psychologia
piątek, 30 września 2016
Zagadkowa zabawa - pytanie 9
Przywiozłam z podróży nową zagadkę. Zerknijcie do regulaminu i spróbujcie odgadnąć. Na odpowiedzi czekam do 31 października 2016 r. do godziny 23:59.
Zaskoczyła mnie karoca ukryta w bardzo nietypowym dla tego typu pojazdu miejscu.
Zaskoczyła mnie karoca ukryta w bardzo nietypowym dla tego typu pojazdu miejscu.
Pytanie nr 1:
W jakim kraju znajduje się obecnie karoca?
Pytanie nr 2:
Z jakiego kraju ona pochodzi?
Etykiety:
Daleko od domu,
Wyzwanie
sobota, 24 września 2016
Prawdziwa historia albańskiej księżniczki
Księżniczki uwielbiają zamki. A jeśli nie ma żadnego w pobliżu, to potrafią sobie wybudować.
Mój pierwszy zamek Mateusz nazwał kupą słonia. Stanisław dostrzegł potencjał na zaistnienie tego dzieła w MOCAKu, ale grad usunął je z firmamentu sztuki.
Mój drugi zamek, zdaniem Witka, zainspirował podkrakowskich chłopów do odlania dzwonu dla Brazylijczyków.
Zamki księżniczek przyciągają rycerzy. I nagle, kiedy wykańczałam wieżę, przybiegł jeden z białym koniem.
Niestety, rycerz, mimo młodego wieku, miał wielkie braki w uzębieniu. Konik za to był przepiękny.
Rycerzowi pękło serce z powodu braku mojej atencji, zabrał konika i razem zniknęli w odmętach fal.
Jaki z tego morał? Dbaj o zęby, jeśli chcesz zdobyć księżniczkę. Sam konik nie wystarczy.
Mój pierwszy zamek Mateusz nazwał kupą słonia. Stanisław dostrzegł potencjał na zaistnienie tego dzieła w MOCAKu, ale grad usunął je z firmamentu sztuki.
Mój drugi zamek, zdaniem Witka, zainspirował podkrakowskich chłopów do odlania dzwonu dla Brazylijczyków.
Zamki księżniczek przyciągają rycerzy. I nagle, kiedy wykańczałam wieżę, przybiegł jeden z białym koniem.
Niestety, rycerz, mimo młodego wieku, miał wielkie braki w uzębieniu. Konik za to był przepiękny.
Rycerzowi pękło serce z powodu braku mojej atencji, zabrał konika i razem zniknęli w odmętach fal.
Jaki z tego morał? Dbaj o zęby, jeśli chcesz zdobyć księżniczkę. Sam konik nie wystarczy.
Etykiety:
Daleko od domu,
Fotografia,
Moje prace,
Natura
poniedziałek, 19 września 2016
Shqipëria. Expectation vs reality
Shqipëria - tak mieszkańcy Albanii nazywają swój kraj. Spodziewałam się większej różnorodności i silnego akcentu tych lat izolacji od Europy. Okazuje się, że światowe koncerny już się tutaj zagnieździły i we Vlorze trudno znaleźć odmienność. Jedynie wszechobecne bunkierki, owce pasące się na boisku czy krowa przywiązana do słupa na skrawku trawy przy głównej ulicy przypominają, że jestem w innym kulturowo państwie. A Vlora wygląda jak jeden wielki plac budowy.
oczekiwania rzeczywistość
Etykiety:
Daleko od domu,
Fotografia
niedziela, 18 września 2016
Pidżampart
Pidżampart jest bohaterem pierwszego rozdziału książki, którą piszę dla mojej bratanicy. Pewnie Julka osiągnie pełnoletność, zanim uszyję wszystkie kociaki.
A o co w mojej bajce chodzi? W telegraficznym skrócie: Pidżampart wie, że powinien już dawno iść spać. Słyszy jednak gwar, śmiech i muzykę. Nie może się powstrzymać i biegnie na imprezę. Jest tak śpiący, że oczka same mu się zamykają. Nie może zasnąć w tym hałasie. Męczy się tylko w półśnie, a z imprezy kompletnie nic nie pamięta. A przecież gdyby został w swoim łóżeczku, byłby wypoczęty i z pewnością szczęśliwszy.
A o co w mojej bajce chodzi? W telegraficznym skrócie: Pidżampart wie, że powinien już dawno iść spać. Słyszy jednak gwar, śmiech i muzykę. Nie może się powstrzymać i biegnie na imprezę. Jest tak śpiący, że oczka same mu się zamykają. Nie może zasnąć w tym hałasie. Męczy się tylko w półśnie, a z imprezy kompletnie nic nie pamięta. A przecież gdyby został w swoim łóżeczku, byłby wypoczęty i z pewnością szczęśliwszy.
Etykiety:
Moje prace,
Zabawki
sobota, 10 września 2016
Błogosławieństwo anioła
Martyna spodziewa się dziecka. Przypomniał mi się pomysł jednej koleżanki, z którą studiowałam kiedyś na Wydziale Sztuki i postanowiłam zrobić coś podobnego: ciężarną anielicę, która czuwać będzie nad przyszłą mamą. Wykonana z ceramiki figurka liczy sobie 20 cm wzrostu. Nie mogę sobie przypomnieć imienia autorki pierwowzoru, ale myślę, że nie będzie miała nic przeciwko temu, że się nią zainspirowałam.
Etykiety:
Ceramika,
Dekoracje,
Moje prace
piątek, 9 września 2016
Ekfraza wodna
Do P...
skradasz się do moich snów
przez pachnącą sierpniem łąkę
delikatnie muskasz miękką trawę
ozłoconą słońcem
otulasz mnie swoim szeptem
obudzę się
zanim skruszysz skały moich ud
otworzę oczy
zanim zanurzysz się w głębinie mojego stawu
i uśmiechnę się
do Twoich kosmatych myśli
Etykiety:
Fotografia,
Słowotwory
czwartek, 1 września 2016
Nagi Etek
Rozbrykałam się wakacyjnie i popełniłam pierwszy w życiu akt. W dodatku męski. Biegam teraz po całym domu za tym golasem i próbuję zrobić mu zdjęcie.
Nagi Etek na szczęście zachował odrobinę przyzwoitości i zdecydował się zasłonić swoje klejnoty. Podejrzewam, że jest wyjątkowo częstym gościem w Studiu Tatuażu Just Mitsu Thing, bo czytać można z niego jak z gazety.
Figurkę wyplotłam z papierowej wikliny barwionej na pomarańczowo. Fryzura zrobiona jest ze wstążki od bukietu kwiatków. Pracę zgłaszam do wrześniowego wyzwania u Agatki. Ale czy właściwie zrozumiałam wytyczne do zabawy? Czy naprawdę chodziło o nagiego Etka?
Nagi Etek na szczęście zachował odrobinę przyzwoitości i zdecydował się zasłonić swoje klejnoty. Podejrzewam, że jest wyjątkowo częstym gościem w Studiu Tatuażu Just Mitsu Thing, bo czytać można z niego jak z gazety.
Figurkę wyplotłam z papierowej wikliny barwionej na pomarańczowo. Fryzura zrobiona jest ze wstążki od bukietu kwiatków. Pracę zgłaszam do wrześniowego wyzwania u Agatki. Ale czy właściwie zrozumiałam wytyczne do zabawy? Czy naprawdę chodziło o nagiego Etka?
Subskrybuj:
Posty (Atom)






























