Jeże bardzo często zaglądają wieczorową porą do mojego ogródka i chętnie podjadają mięso z kociej miski. Ten upleciony z papierowej wikliny nie ma żadnych złodziejskich inklinacji, więc mógłby zamieszkać nawet na kuchennym stole. Obserwacja zachowań jeży w naturalnym środowisku zburzyła mity wpajane mi w dzieciństwie, że ich ulubionym daniem są jabłka. Gdyby odwiedzały mnie bociany, dowiedziałabym się zapewne, że wcale nie przynoszą dzieci.
Kalendarium
* Od 5 do 30 września 2017 r. - piesza pielgrzymka do Santiago de Compostela
* bezterminowo: Akcja społeczna Zielone Bronowice
piątek, 17 kwietnia 2015
czwartek, 16 kwietnia 2015
Świnia
Moim zdaniem, producenci farb nie powinni zatrudniać daltonistów. Na barwniku napisano "fioletowy", ale efekt końcowy okazał się rozczarowaniem. Kolor różowy kojarzy mi się jednoznacznie, więc do mojej kolekcji wiklinowych cudaków dołączyła świnka.
Etykiety:
Dekoracje,
Ekosztuka,
Moje prace,
Wiklina
środa, 15 kwietnia 2015
Chwila dla żonkila
Rzadko bawię się bibułą. Wydała mi się najlepszym materiałem do wykonania płatków, listków i pręcików w żonkilach. Środki kwiatków wycięłam z wytłaczanki po jajkach, a łodyżkę usztywniłam patyczkiem do szaszłyków. Uzupełnieniem tej wiosennej kompozycji jest dzbanuszek wypleciony z papierowej wikliny.
Muszę się przyznać, że moją pracę skopiowałam z oryginału. Przypadkowo się złożyło, że Pan Wu podarował mi piękny bukiet prawdziwych żonkili i nieświadomie ukierunkował w ten sposób moją interpretację kwiatowego wyzwania Agatki. Dekorację zgłaszam do kwietniowej edycji zabawy.
Muszę się przyznać, że moją pracę skopiowałam z oryginału. Przypadkowo się złożyło, że Pan Wu podarował mi piękny bukiet prawdziwych żonkili i nieświadomie ukierunkował w ten sposób moją interpretację kwiatowego wyzwania Agatki. Dekorację zgłaszam do kwietniowej edycji zabawy.
Etykiety:
Dekoracje,
Ekosztuka,
Moje prace,
Wiklina,
Wyzwanie
wtorek, 14 kwietnia 2015
Ubranie na warsztacie
W krakowskich muzeach wyjątkowo cenię sobie wychodzenie poza stereotyp mrocznych gmachów, gdzie na zakurzone eksponaty spojrzeć można jedynie przez szybę, więc wydają się tak odległe, że aż nierzeczywiste. Cykle otwartych wykładów, rozmaite spotkania warsztatowe oraz konkursowe wyzwania, szczególnie te skierowane do najmłodszych odbiorców, sprawiają, że kontekst historyczny ożywa, a tradycja staje się bliska, namacalna i często bardzo osobista. Jedno z takich wydarzeń, pozwalających dotknąć dziejów przemysłu odzieżowego, towarzyszyło Festiwalowi Funduszy Europejskich w dniach 20-22 marca br. W swoje gościnne progi zaprosiło nas Muzeum Etnograficzne im. Seweryna Udzieli w Krakowie.
Najbardziej zainteresowały nas warsztaty recyklingowe prowadzone przez Gosię Grodzką. Mitsu wycinała wzory na podkoszulkach, a ja produkowałam spaghetti bawełniane. Każda z poniższych bransoletek utkana została w innym splocie i z pewnością w wolnej chwili powstaną jeszcze naszyjniki do kompletu. Uszyłam również z fioletowych ścinków brelok do kluczy w kształcie kota. Nie śmiałabym czynić bezczelnych aluzji, przypominając Wam o zaproszeniu do kociej zabawy, jednak nie będę ukrywać, że niezmiernie ucieszyłoby mnie kolejne mruczące zgłoszenie.
Z Gosią Grodzką
Fot. Mitsu
Najbardziej zainteresowały nas warsztaty recyklingowe prowadzone przez Gosię Grodzką. Mitsu wycinała wzory na podkoszulkach, a ja produkowałam spaghetti bawełniane. Każda z poniższych bransoletek utkana została w innym splocie i z pewnością w wolnej chwili powstaną jeszcze naszyjniki do kompletu. Uszyłam również z fioletowych ścinków brelok do kluczy w kształcie kota. Nie śmiałabym czynić bezczelnych aluzji, przypominając Wam o zaproszeniu do kociej zabawy, jednak nie będę ukrywać, że niezmiernie ucieszyłoby mnie kolejne mruczące zgłoszenie.
Etykiety:
Bransoletka,
Brelok,
Ekosztuka,
Makrama,
Moje prace
niedziela, 12 kwietnia 2015
Kot kawowy
Kawowego kota zrobiłam w wersji eksportowej. Zamieszka w domu Magdy w towarzystwie jej pięciu prawdziwych mruczków, więc na brak przyjaciół narzekać nie będzie. Upleciony został z papierowej wikliny, pomalowanej mieszanką kawy z mąką. Podobnie jak moje osobiste lawendowe kociaki, składa się z dwóch części: koszyczka na skarby z ogoniastym uchwytem oraz przykrywki w kształcie kociej główki.
Czekam na zdjęcia Waszej kociej twórczości, ogromnie jestem ciekawa, jakimi technikami mnie zaskoczycie.
Czekam na zdjęcia Waszej kociej twórczości, ogromnie jestem ciekawa, jakimi technikami mnie zaskoczycie.
Etykiety:
Dekoracje,
Ekosztuka,
Moje prace,
Wiklina
sobota, 11 kwietnia 2015
Koty na klejnoty
Przedstawiam Wam moje lawendowe koty, które przez kilka ostatnich tygodni kradły mój sen. Każdy z nich jest skrytką - po zdjęciu główki do brzuszka można schować biżuterię, pieniądze albo klucze. W całości wykonane zostały z papierowej wikliny.
Kociaków urodziła mi się piątka w jednym miocie. Przy każdym z nich eksperymentowałam z różnymi splotami. Przypominam, że do końca kwietnia czekam na Wasze zgłoszenia do mojej kociej zabawy. Moje koty bardzo chętnie zaprzyjaźnią się z Waszymi.
Moje stadko podrzucam do fioletowego wyzwania Danutki, a na towarzyszące mu pytanie odpowiadam, że idealnym towarzyszem dla Stefana byłby kameleon, każdego miesiąca przybierający nowe barwy, aby zainspirować twórcze istotki. A imię jego: Fan Stefana ;)
Nie napisałam o moim uwielbieniu dla fioletu, gdyż jest ono dla mnie tak oczywiste, jak oddychanie. W komunistycznych czasach, gdy na półkach sklepowych dominowała burość, sama farbowałam wszystko, co wchłaniało barwnik. Fiolet dominuje w wyposażeniu mojego domu i wypełnia co najmniej 3/4 moich szaf.
Kociaków urodziła mi się piątka w jednym miocie. Przy każdym z nich eksperymentowałam z różnymi splotami. Przypominam, że do końca kwietnia czekam na Wasze zgłoszenia do mojej kociej zabawy. Moje koty bardzo chętnie zaprzyjaźnią się z Waszymi.
Moje stadko podrzucam do fioletowego wyzwania Danutki, a na towarzyszące mu pytanie odpowiadam, że idealnym towarzyszem dla Stefana byłby kameleon, każdego miesiąca przybierający nowe barwy, aby zainspirować twórcze istotki. A imię jego: Fan Stefana ;)
Nie napisałam o moim uwielbieniu dla fioletu, gdyż jest ono dla mnie tak oczywiste, jak oddychanie. W komunistycznych czasach, gdy na półkach sklepowych dominowała burość, sama farbowałam wszystko, co wchłaniało barwnik. Fiolet dominuje w wyposażeniu mojego domu i wypełnia co najmniej 3/4 moich szaf.
Etykiety:
Dekoracje,
Ekosztuka,
Moje prace,
Wiklina,
Wyzwanie
piątek, 10 kwietnia 2015
Kolczatka
Dość trudno jest nadążyć za moim abstrakcyjnym myśleniem. Kolczatka z papierowej wikliny powstała jak produkt uboczny przy... wyplataniu kotków. Chciałam wykorzystać nadmiar skręconych wąsów i tak zrodził się projekt endemicznego stekowca z Australii.
Etykiety:
Dekoracje,
Ekosztuka,
Moje prace,
Wiklina
czwartek, 9 kwietnia 2015
Żaba szerokoustna
Żabka z papierowej wikliny powstała dla poprawy humoru Izy. Uśmiecha się bardzo szeroko i mam nadzieję, że zaraźliwie. Mitsu stwierdziła, że przesadziłam z botoksem, ale chciałam uzyskać tutaj maksymalny efekt rozweselający. Różnica w odcieniu ślepków wynika natomiast z faktu uruchomiania procesu twórczego wyłącznie późną nocą, gdzie sztuczne światło zaciera wszelkie niuanse kolorystyczne i ta sama rurka, pomalowana taką samą farbą, zmienia się w kameleona.
Etykiety:
Dekoracje,
Ekosztuka,
Moje prace,
Wiklina
niedziela, 5 kwietnia 2015
Słodko mi
Dostałam niezwykłe prezenty. Moje warsztatowe dzieci z klasy IVa ze Szkoły Podstawowej nr 86 w Krakowie podrzuciły mi smakowitą niespodziankę. Z pewnością rozumiecie moje wzruszenie, kiedy patrzę na wykonane małymi rączkami ciasteczkowe podziękowanie za wspólne wyplatanie papierowej wikliny. Dziękuję z całego serca. I, korzystając z okazji, życzę wszystkim wyjątkowo słodkich i radosnych chwil w te Święta oraz każdego następnego dnia.
Etykiety:
Osobiste
czwartek, 2 kwietnia 2015
Zaproszenie do kociej zabawy
Koty już się wymarcowały, więc w kwietniu powinno pojawić się wiele kociątek. Liczę również na wysyp tego motywu w rękodziele. Zapraszam więc wszystkich kreatywnych miłośników miauczących istotek do wspólnej zabawy. Mam nadzieję, że znajdą się chętni do udziału w moim kocim wyzwaniu.
Reguły gry:
1. W zabawie mogą uczestniczyć osoby prowadzące blogi.
2. Należy wykonać w dowolnej technice jedną pracę z motywem kota.
3. U siebie na blogu należy umieścić osobny post z fotografiami swojej pracy i informacją o sposobie jej wykonania.
4. Jedno zdjęcie pracy oraz link do swojego posta należy wysłać na adres e-mail: charmonia@gazeta.pl
5. W tytule maila proszę wpisać: "Kocia zabawa", a w treści: "Wyrażam zgodę na publikację mojego zdjęcia w poście podsumowującym zabawę."
6. Każde zgłoszenie potwierdzę e-mailem zwrotnym. W przypadku braku takiego potwierdzenia w ciągu 3 dni, proszę o ponowny kontakt.
7. Chęć udziału należy zgłosić dodatkowo w komentarzu pod tym postem.
8. Termin wysłania zgłoszeń upływa 30 kwietnia 2015 r. o godzinie 23:59.
9. Po tym terminie w ciągu tygodnia opublikuję post ze wszystkimi nadesłanymi pracami i linkami do blogów ich autorów.
10. Do głosowania na najciekawsze podejście do kociej inspiracji i komentowania na blogach autorów zgłoszonych prac zapraszam w ciągu kolejnych 7 dni.
10. Zwycięzca może liczyć na promocję swojego bloga i banerek z wyróżnieniem. Dodatkowo Pan Wu wybierze jedną osobę, która otrzyma ode mnie upominek.
11. Celem zabawy jest integracja blogowej społeczności osób zajmujących się rękodziełem.
Etykiety:
Rozdawajka,
Wyzwanie
Subskrybuj:
Posty (Atom)






























