Kalendarium

* Od 5 do 30 września 2017 r. - piesza pielgrzymka do Santiago de Compostela
* bezterminowo: Akcja społeczna Zielone Bronowice

wtorek, 10 lutego 2015

Kwiatowe wyzwanie

Odłożyłam na bok papierową wiklinę, aby zasiać kilka kwiatków dla Ilonki. Przyznaję, że wahałam się, czy pokazać Wam tą pracę po nieprzyjemnościach, jakie spotkały mnie ze strony pewnej wrednej osoby. W weekend odwiedziła mnie moja przyjaciółka, Kasia. Buszowałyśmy po moim śmieciowym królestwie i Kasi spodobały się decoupage'owe wazoniki. Naturalną koleją rzeczy było, że dwa wybrane upcyklingowe słoiczki trafiły w jej ręce. Pochwaliła się nimi na facebooku, niechcący uruchomiając nagonkę na mnie ze strony zawistnej Ewy. Ewa zaczęła pluć jadem, że "obdarowanie kogoś czymś tak brzydkim powinno natychmiast przyjaźń zakończyć", że "jej dzieci w przedszkolu tworzą piękniejsze przedmioty niż ja", że "za grosz nie mam poczucia estetyki", że "w ogóle nie powinnam prowadzić bloga, bo o sztuce nie mam bladego pojęcia" itd. Pomijam fakt, że Ewa skłócona jest z całą swoją rodziną, nie pracuje zawodowo, a monotonię między obiadkami i kupkami wypełnia obgadywaniem i krytykowaniem swoich krewnych lub dziewczyn spełnionych w rękodziele,  poznanych na robótkowych stronach. Przede wszystkim było mi przykro, że swoimi chamskimi tekstami zraniła Kasię, stwierdzając u niej całkowity brak gustu. Nie miałam siły i ochoty zniżać się do poziomu Ewy, więc po prostu zablokowałam ją, ale niesmak pozostał. Mam teraz poważniejsze sprawy niż uczestniczenie w chorych zabawach tej sfrustrowanej intrygantki. Priorytetem jest dziecko, które po wypadku musi przejść serię skomplikowanych, bolesnych i kosztownych operacji. Przepraszam Was za ten przydługi wstęp, ale cytując klasyka "podłość ludzka nie zna granic" i czasem trzeba skomentować takie prymitywne zachowania. 


Moje skromne przywołanie wiosny to wsuwka do włosów w kształcie kapelusza. Powstała z nakrętki od butelki PET i podkładki z nakrętki od słoika kawy. Otoczkę zrobiłam z sutaszowego sznurka, kwiatki i listki zszyłam z cienkiej wstążki, a woalka powstała z woreczka na czosnek. Całość wkleiłam na gotową bazę wsuwki. Fascynatory przeżywają teraz renesans, więc mój kapelusik wpisuje się w obecne trendy mody. 



Pracę zgłaszam na kwiatowe wyzwanie Ilonki. Koniecznie zajrzyjcie, jak zrobiło się tam teraz kolorowo.



poniedziałek, 9 lutego 2015

Wernisaż wystawy Konrada Przebindowskiego

Wybraliśmy się z Maćkiem w podróż po zjawiskowym Nowym Jorku. Nie mieliśmy wiz ani biletów, ale dzięki Konradowi Przebindowskiemu mogliśmy na chwilę przenieść się do Ameryki. Od 5 do 28 lutego 2015 r. w Pracowni pod Baranami przy Rynku Głównym 27 podziwiać można niezwykłe fotografie Konrada, zebrane na wystawie zatytułowanej po prostu "Nowy Jork".


Z Konradem Przebindowskim
Fot. Wacław Laba

Niektóre fotografie, zwłaszcza te wykonane w sztucznym oświetleniu, wydają się baśniowe i nierzeczywiste. Artysta często posługuje się techniką HDR, dzięki której uzyskuje malarski wymiar zdjęć. Poza nowojorskimi ikonami, takimi jak choćby brookliński most czy wieżowiec Flatiron potocznie nazywany "Żelazkiem", pojawiają się również mniej pocztówkowe kadry, uchwycone na zwykłych ulicach, gdzie wyznacznikiem miejsca stają się charakterystyczne dla tego miasta żółte taksówki lub radiowozy. W zapisie wspomnień Konrada wyraźnie zaznacza również się jeden z najbardziej amerykańskich symboli, a więc wolność.






piątek, 6 lutego 2015

Zimowy fort

Przyroda wokół fortu reditowego w Bronowicach zasnęła cichutko otulona zimową pierzynką. Czasem można usłyszeć miarowe stukanie dzięcioła. Zasiane ziarenko nadziei powoli kiełkuje w naszych sercach. Od kilku lat w ramach inicjatywy społecznej Zielone Bronowice walczymy o uratowanie tego terenu przed bezwzględnymi developerami. Szansę dla części działki przyfortecznej stanowi inicjatywa Akademii Sztuk Pięknych, aby zbudować tutaj swój kampus. Budynki dydaktyczne, które zostaną wtopione w enklawę zieleni i uzupełnione rzeźbami pracowników, studentów oraz absolwentów tej uczelni, pozwolą na spełnienie marzeń mieszkańców o przestrzeni parkowej, tak bardzo potrzebnej pogrążonemu w smogu miastu.

Fot. Miłosz Horodyski

Chcielibyśmy, aby inwestycja ASP uwzględniła również sam fort 7. Uczelnia obawia się jednak kosztów remontu tego, popadającego w ruinę od chwili opuszczenia przez wojsko, obiektu. Najprostszym rozwiązaniem byłoby nieodpłatne przekazanie przez Ministerstwo Obrony Narodowej fortu i terenów przyfortecznych na rzecz Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Zaoszczędzone w ten sposób środki można by przeznaczyć na rewaloryzację zabytku. Twierdza Kraków zna taki przypadek z historii, że mądra decyzja zapadła na szczeblu władz centralnych. Wzgórze wawelskie zostało zwrócone mieszkańcom, zaś wojsko przeniosło się na rozbudowane pierścienie fortyfikacji. Nasuwa się pytanie, czy współcześnie możemy liczyć na otwarte umysły w naszym rządzie, dzięki którym przyszłe pokolenia będą mogły zachwycić się bronowicką zielenią i podziwiać idealnie zachowane elementy Twierdzy Kraków?







czwartek, 5 lutego 2015

Wernisaż wystawy absolwentów Otwartego Studium Fotografii

Szczerze mówiąc, zastanawiam się nad profesjonalnym podszlifowaniem mojego warsztatu fotograficznego. Zdjęcia robię intuicyjnie, "po japońsku", aby już w domowym zaciszu, na komputerze, wybrać te subiektywnie najlepsze. 30 stycznia br. wybrałam się do Galerii A1 przy ul. Kanoniczej 1 na wernisaż wystawy dokonań absolwentów ostatniej edycji Otwartego Studium Fotografii Politechniki Krakowskiej.

Z Anitą Andrzejewską
Fot. Andrzej Pilichowski Ragno

Zajęcia trwają jeden semestr, a grono pedagogiczne wypełniają specjaliści z krakowskich uczelni oraz znane w świecie fotografii nazwiska, takie jak: Andrzej Pilichowski Ragno, Anita Andrzejewska czy Zbigniew Wikłacz. Podoba mi się pełne humoru i luzu podejście do cyfrowego zapisu rzeczywistości. Uczestnicy zajęć nie nabrali niepotrzebnej maniery, o czym świadczy różnorodność prac i szerokie spektrum wyboru fotografowanych obiektów. Do serca najbardziej przypadły mi drzewa uchwycone przez Marka Dworzańskiego. Ciekawie na żółtych tonach zagrał Maciej Krawczyk. Marcela Pietrzak zanurkowała w basenie. Najbardziej wzruszającym dla mnie portretem była praca Kingi Kukuły-Rutkowskiej.

Andrzej Pilichowski Ragno, Anita Andrzejewska, Zbigniew Wikłacz



Na wystawie zaprezentowali swoje fotografie, w kolejności alfabetycznej, następujący autorzy:
Beata Szelc Anastasi,
Michał Bachulski,
Paulina Biedroń,
Halina Boniszewska,
Anna Cygan,
Marek Dworzański,
Jakub Tadeusz Gadek,
Anna Gawlik,
Joanna Hojda-Pepaś,
Kamila Kała,
Katarina von Nacht,
Maciej Krawczyk,
Martyna Kronenberger,
Kinga Kukuła,
Natasza Moszkowicz,
Claudia Moszynski,
Aneta Napieraj,
Marcela Pietrzak,
Andrzej Seremak, 
Robert Siemiński, 
Anna Tomasik,
Dorota Wnuk,
Maciej Wróbel,
Małgorzata Zieba,
Marcin Złotnicki.


środa, 4 lutego 2015

Skradzione anioły

Do Bieńkówki pojechaliśmy w interesach, ale nie byłabym sobą, gdybym nie szukała przy okazji wrażeń artystycznych. Wieś została założona przez Kazimierza Wielkiego w 1366 roku. Leży pomiędzy północnym zboczem Koskowej Góry a południowym Babicy.

Fot. Wojciech Jantos

Znajduje się tam barokowy jednonawowy kościół z czworościenną wieżą pod wezwaniem Przenajświętszej Trójcy, konsekrowany w 1797 roku. Proboszcz parafii, ksiądz Roland, oprowadził nas po wnętrzach. Została tutaj ochrzczona błogosławiona Rozalia Celakówna i o jej wstawiennictwo proszą w modlitwach parafianie. Zdobiące świątynię figury i obrazy pochodzą z różnych okresów. Wiele z nich powstało jeszcze przed 1895 rokiem. Najstarszą rzeźbą jest ukrzyżowany Chrystus. Ołtarz główny eksponuje słynący z łask wizerunek Matki Boskiej Bieńkowskiej. W kościele znajdują się również dwa rokokowe ołtarze boczne. W późnobarokową ambonę wkomponowano wizerunki ewangelistów.





Kościół wypełniony jest aniołami. Ten uskrzydlony maluszek, widoczny na fotografii powyżej, to jedna z niewielu zachowanych tutaj oryginalnych rzeźb. Pewnemu kolekcjonerowi z Niemiec znudziły się ogrodowe krasnale, więc postanowił przystroić swoje domostwo zabytkowymi rzeźbami sakralnymi. Apogeum tych zleconych kradzieży w kościołach przypadło na lata 2001-2003. Wiele figur zostało bezpowrotnie zniszczonych. Znajdowano porzucone skrzydła i rozbite korpusy. Nie toleruję złodziejstwa, ale kradzież aniołów przekracza wszelkie granice. Przecież to nie są zwykłe dzieła sztuki. Mają wymiar bezcenny, mistyczny i duchowy.


niedziela, 1 lutego 2015

Temat na luty

Luty zapowiedział się wiklinowo. W ramach ferii w mieście będę prowadzić bezpłatne warsztaty dla dzieci. Zajęcia odbędą się 24 lutego 2015 r. od godziny 12:00 w Krowoderskiej Bibliotece Publicznej w Filii nr 3 przy ul. Komorowskiego 11. Serdecznie zapraszam.

A ja szykuję materiały instruktażowe. Półprodukcja wre. Oczywiście, wszystkie rurki skręcam ręcznie. W najbliższych dniach pokażę Wam przykładowe koszyczki.



sobota, 31 stycznia 2015

Paskuda

Ten słodki burunduk jest chłopcem, ale przekornie został nazwany Paskudą. Można wykorzystywać go do pomiaru prędkości światła, gdyż na większości zdjęć widać jedynie miejsce, w którym siedział ułamek sekundy wcześniej albo brązową smugę na trajektorii jego skoku.




wtorek, 27 stycznia 2015

Zupa pod pierzynką

Do kuchni zaglądam rzadko, a jeśli już muszę, to zaczynam bawić się jedzeniem. Kupiłam sobie kiedyś żaroodporne garnuszki. Po pierwsze, były fioletowe. Po drugie, spodobał mi się ich fikuśny kształt. Postanowiłam w końcu je przetestować i ugotowałam zupę cebulową.


Potrzebne są następujące produkty:
- opakowanie ciasta francuskiego 
- ok. 8 średnich cebul 
- litr bulionu warzywnego 
- oliwa z oliwek
- 2 łyżki cukru 
- ser żółty
- sól i pieprz do smaku

Cebulę kroję w piórka. Podsmażam ją na złocisty kolor na oliwie z oliwek. Wrzucam do garnka z bulionem, dodaję cukier ciągle mieszając i przyprawiam. Kiedy zupa zacznie wrzeć, zmniejszam ogień i gotuję ok. 20 minut. Odstawiam do całkowitego wystudzenia. Z ciasta francuskiego wycinam kółeczko nieco większe niż średnica garnuszka, nalewam zimną zupę zachowując odstęp od krawędzi, posypuję startym serem żółtym i szczelnie przykrywam ciastem jak pokrywką. Oklejone miseczki wstawiam do rozgrzanego do 200 stopni piekarnika i zapiekam przez ok. 10 minut. Smacznego!


poniedziałek, 26 stycznia 2015

Karmienie kota

Mieszkam z kotem, który, jak na prawdziwego kota przystało, wymaga rozpieszczania. Kocia codzienność powoli płynie pomiędzy spaniem, myciem a jedzeniem. Właśnie w tej ostatniej funkcji jestem kociakowi najbardziej potrzebna. Ilekroć mijam miejsce przeznaczone na kocią stołówkę, zastaję tam pomnik głodnego kota.


Miliony spraw, którymi się zajmuję, kurczą mój wolny czas do wartości zerowych. Odpada zatem możliwość zaglądania do specjalistycznych sklepów zoologicznych, a zakupy karmy przy okazji własnych zakupów spożywczych ogranicza asortyment na hipermarketowych półkach. Napoleon jest koneserem i najbardziej ceni sobie wykwintne posiłki. Jego ulubiona marka to szwedzka Bozita. Od lat zaopatruję się w Internecie, korzystając z oferty firmy zooplus.

Z czystym sumieniem mogę Wam ten sklep polecić. Oczywiście, pracują tam ludzie, więc zdarza się im popełniać błędy. Potrafią jednak naprawiać je w sposób w pełni satysfakcjonujący klienta. W ostatniej przesyłce dostałam towar inny niż zamówiłam. Napisałam reklamację, zaś opłacone przeze mnie towary błyskawicznie zostały dosłane. I tutaj należy się pochwała dla obsługi tego sklepu: nie musiałam odsyłać omyłkowo przesłanych saszetek, zasugerowano mi natomiast, żebym przekazała je lokalnym kotom w potrzebie. Pomysł ten uważam za genialny, więc przy najbliższej okazji karmę podrzucę do pobliskiej Kociarni.


niedziela, 25 stycznia 2015

Wiosna domowa

Natura zarzuciła na świat białą kołdrę i zmroziła go lodowatym spojrzeniem. A ja wciąż hoduję wiosnę w domu i uśmiecham się, obserwując, jak kwitnie w fioletach.