Kalendarium

* Od 5 do 30 września 2017 r. - piesza pielgrzymka do Santiago de Compostela
* bezterminowo: Akcja społeczna Zielone Bronowice

niedziela, 20 kwietnia 2014

SLOT Fest Azja Centralna

Tegoroczna edycja Festiwalu SLOT wydała mi się jakaś taka wychudzona i pozbawiona blasku. Zaskoczyły mnie pustki podczas tego wydarzenia, pomimo bardzo atrakcyjnego programu. Tematem wiodącym była Azja Centralna. Tradycyjnie już prowadziłam warsztaty decoupage'owe. Na chwilę zajrzałam na zajęcia Agnieszki, która pokazywała alternatywne zastosowanie metalowych podkładek oraz nakrętek i zrobiłam sobie bransoletkę.


Fot. Agnieszka Czubala



Na ścianach powieszono fotografie z azjatyckich podróży, w laboratorium produkowano radość w miednicach, inteligentów kuszono ciekawymi wykładami, aktywni mogli poćwiczyć żonglerkę i cyrkowe sztuczki, leniwi natomiast mogli odpoczywać w Czajowni. Nie mogę rozgryźć zagadki tak niskiej frekwencji.




Największe wrażenie na mnie zrobił malarz Stanisław Kmiecik. Uwielbiam ludzi, którzy, zamiast narzekać na kłody, jakie los lubi podrzucać, po prostu omijają je i realizują własne pasji. Malowanie ustami i nogami to dla mnie sztuka niedościgła. Artysta zademonstrował niedowiarkom, że jest to możliwe.


Stanisław Kmiecik i jego obrazy


piątek, 18 kwietnia 2014

Artystyczny protest

Czasami mam wrażenie, że na urzędniczych stołkach zasiadają ludzie niepełnosprawni z wyboru. Są oni głusi na głos społeczeństwa, ślepi na potrzeby mieszkańców, kulawi w dojściu do oczywistych rozwiązań. Miasto zamienione w betonowy bunkier nigdy nie będzie szczęśliwe. Ludzie potrzebują zielonej przestrzeni. Sprzeciwiamy się magistrackiej arogancji i bezmyślności, prowadzącej do masowej wycinki drzewostanu, do likwidacji korytarzy przewietrzania miasta i do chaotycznej zabudowy na każdej piędzi ziemi pod dyktando pazernych firm developerskich. Pogrążony w smogu Kraków woła o ratunek.

Grupa artystów zdecydowała się udostępnić szerokiej publiczności swoją prywatną powierzchnię, aby przypomnieć obecnym Władzom Krakowa, że ich podstawowym obowiązkiem jest dbanie o jakość życia mieszkańców, a nie o własną prywatę. Krótkowzroczne decyzje Radnych zostaną ocenione już jesienią, podczas najbliższych wyborów. Irytacja społeczeństwa coraz bardziej narasta, więc niedługo nastąpi erupcja tych frustracji.

Serdecznie zapraszamy do udziału w naszym wydarzeniu. Performance artystyczny, zatytułowany "Skuwam beton, sadzę drzewo", odbędzie się w sobotę 26 kwietnia 2014 r., w godzinach 12:00-18:00, w krakowskich Bronowicach przy ul. Krakusów 14. Organizatorzy nie zapewniają miejsc parkingowych, więc prosimy o przybywanie pieszo, rowerami lub komunikacją publiczną. Wstęp oczywiście jest bezpłatny.

W programie: 
od 12:00 - ja, Cecylia Malik, Viola Baranowska i Grupa LASEM namalujemy "zielone" wielkoformatowe obrazy
od 14:00 - gitarowym brzmieniem i piosenką aktorską popołudnie umili Cezary Wiśniewski
od 15:00 - nastąpi skuwanie betonu i sadzenie drzewa
od 16:00 - twórcy z Grupy LASEM przeprowadzą akcję deframestracji

Deframestracja polega na wycięciu obrazu z ram i przerobieniu go na ubrania malarskie oraz na autorską biżuterię. Zamiast kurzyć się w samotności na ścianie, sztuka zostaje ożywiona i wyzwolona, wychodzi do ludzi, stając się bliska nie tylko duchowi, ale też ciału. Rzadka okazja obserwowania artystów podczas procesu twórczego powinna stanowić dla Was dodatkową zachętę. Powstaną cztery różne obrazy, które na oczach publiczności zamienią się w ubrania.



Wydarzenie partycypuje również w Maratonie pisania uwag do Studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego dla Krakowa. Przez cały czas na miejscu dyżurować będą nasi eksperci, którzy pomogą zredagować stosowne dokumenty. Szczególnie zachęcamy do składania uwag w zakresie planowanej zmiany przeznaczenia terenu, na którym znajduje się Fort Reditowy 7 wraz z otaczającą go zielenią przyforteczną. To ostatnia szansa, aby uratować Zielone Bronowice przed zalaniem ich betonem nowoczesności w formie jedenastokondygnacyjnych bloków.

Życzę wszystkim radości w te Święta i mam nadzieję, że w tych optymistycznych nastrojach zobaczymy się podczas naszego performance'u.


środa, 16 kwietnia 2014

Dolina Mnikowska

Niepewność pogody i nocne szaleństwa sprawiły, że ostatni dzień mojego oderwania od rzeczywistości spędziliśmy stosunkowo blisko, a więc w Dolinie Mnikowskiej. Spacerowy szlak w rezerwacie przyrody, utworzonym w 1963 roku, ciągnie się wąwozem w dolinie rzeki Sanki. Wysokość wapieni jurajskich okalających jar sięga do 80 metrów. Kontemplację tworów natury i nasz piknik pod wiszącą skałą zakłócały jedynie dźwięki samolotów nisko przecinających niebo.


Dolina Mnikowska to również miejsce modlitwy. Oryginalne malowidło Walerego Eliasza-Radzikowskiego z 1863 roku zostało, niestety, zniszczone, niemniej Matka Boska Skalska przyciąga pielgrzymów. Nawet nasz papież Jan Paweł II odwiedzał to miejsce w młodości.


Dobrze się zdarzyło, że przy okazji ostatnich wyjazdów mogłam przypomnieć sobie, jak wyglądają drzewa. W przyszłym tygodniu organizuję performance artystyczny, podczas którego, na oczach publiczności, będę odtwarzać obraz zielonych wspomnień. Wyrażę w ten sposób swój protest wobec arogancji władz miasta prowadzącej do degradacji przestrzeni miejskiej w Krakowie, gdzie, pod pretekstem rozwoju, obficie leje się beton na trawniki, a drzewostan usuwa się korektorem na dokumentach planistycznych. Oczywiście zapraszam wszystkich na to wydarzenie. Szczegóły wkrótce, kiedy tylko plakat będzie gotowy.





niedziela, 13 kwietnia 2014

Koninki

Kiedy już dotknie się chmur, trudno później jest wrócić na ziemię. Zawieszona w próżni próbuję poukładać moje emocje. Wiatr zniósł mnie na południe. Poprzewracał prowizorycznie ustawione punkty odniesienia. Uniósł wieko skrzyni, w której poukrywałam tęsknoty, plany i marzenia. Obcowanie z przyrodą wyzwala dzikość serca, oczyszcza duszę z toksyn cywilizacyjnych i miejskich konwenansów, wstrzykuje w żyły ekstazę.


Do Koninek pojechaliśmy sadzić drzewa. Owszem, rosną tam wszędzie w ilościach hurtowych, ale chodziło o konkretną połać gruntu, na której kiedyś stanie zamkowa wieża. Okolica jest zachwycająca. Wśród traw wiosna rozrzuciła przepiękne bukieciki kolorowych kwiatów.



Moją uwagę przykuło głośne brzęczenie. Mimo widocznej nadwagi owad z gracją przeskakiwał z kwiatka na kwiatek tarzając się w pyłku. Trzmiel kamiennik (Bombus lapidarius) należy do rodziny pszczołowatych. Biegałam za nim po całej polanie, aż spojrzał na mnie z takim wyrzutem, że nie pozostało mi nic innego, jak przeprosić grzecznie i się oddalić. Nie wiem, czy zmęczony był moją obecnością, czy zapylaniem nektarników.



Mam wrażenie, że wyglądam na blondynkę. Dostałam mały kubeczek i zadanie bojowe noszenia wody ze źródełka, aby podlewać świeżo zasadzone rośliny. Lenistwo moje błyskawicznie uruchomiło proces usprawnienia pracy nosiwody. Zrewidowałam bagażnik i znalazłam większe ekwiwalenty wiaderek. Na płynącym sobie z wolna strumyku, wykorzystując doświadczenie inżynierskie bobrów, wybudowałam tamę i właśnie w czasie tej zabawy Wojtek przyłapał mnie na gorącym uczynku.


Kolejnym popisem mojego inżynierskiego zmysłu było wybudowanie piekarnika z kamieni. Nazbierałam chrustu i puszczałam znaki dymne do okolicznych Indian, ale żaden mi nie odpowiedział. Przygotowałam łososia w ziołach i uwędziłam pstrągi. Podobno kuchnia polowa lepiej mi wychodzi od prób gotowania w domu.




piątek, 11 kwietnia 2014

Pomoc dla osiołka

Krajało mi się serce w dzieciństwie nad losem osiołka, który zagłodził się wobec dylematu wyboru między owsem, a sianem. Teraz osiołek może współczuć mi. Jak wybrać jedno zdjęcie, skoro zachwycają mnie wszystkie 23 fotografie? Z trudem ograniczyłam się do dziewiętnastu, bo lubię mieć otwarte oczy, a usta nie zamykają mi się nigdy, nawet podczas nocnej ciszy, nadal jednak pozostaje zbyt wiele opcji. Liczę zatem na Wasze wsparcie oraz sugestie w komentarzach pod tym postem lub na moim profilu na Facebooku w albumie sesyjnym. Które zdjęcie wydaje Wam się najładniejsze i zasługuje na duży format?

Autorem tej sesji fotograficznej, która odbyła się 8 marca 2014 r., jest Katarzyna Rudnik. Wizażem i stylizacją fryzury zajęła się Iwona Miernik.











czwartek, 10 kwietnia 2014

Nagroda za kreatywność

Zniknięcie moje było niezaplanowane. Obróciłam się wokół własnej osi, pstryknęłam palcami i pozostała jedynie rysa w powietrzu po moim uśmiechu. Przeniosłam się do baśniowego świata. Karty pamięci po brzegi wypełniły się pięknymi wspomnieniami. Powolutku wracam do rzeczywistości.  

Oczywiście nie zapomniałam o Was. Paczuszki z Waszymi upominkami na pewno zapukają do Waszych drzwi. Dodatkową nagrodę za udział w moim candy dostanie Ada, jako dowód uznania za najbardziej kreatywny komentarz. Naszyjnik fioletowy kwiat został wykonany z filcu prasowanego. Mam nadzieję, że ten drobiazg spodoba się nowej właścicielce.



środa, 9 kwietnia 2014

Pocałunek

zerwał się gwałtownie
z warg zwilżonych 
sokiem malinowym
jak motyl spłoszony
ultradźwiękiem

poszybował w górę
wprawiony w ruch
jednym uderzeniem
telegraficznego
bitu serca

gonił samoloty
w korytarzach
wydrążonych w niebie
spiesząc się na inny
kontynent

poczułeś muśnięcie
na policzku
nie znałeś przyczyny
zdradzić mnie mógł tylko
zapach malin