Kalendarium

* 17 lipiec 2016 r. - Festiwal Etnomania w Wygiełzowie
* bezterminowo: Akcja społeczna Zielone Bronowice

wtorek, 9 września 2014

Nowe wystawy w Bunkrze Sztuki

Kolejnym punktem naszego czwartkowego wieczoru była Galeria Bunkier Sztuki. Przygotowano tam duchową ucztę w postaci potrójnego wernisażu, okraszonego dodatkowo performerskim poczęstunkiem dla ciała. Na miejscu do naszej dwójki dołączyli jeszcze Ewa i Maciek. 




                      Maciek Chorąży, Angelika Markul, Piotr Cypryański, Hannah Lebenstein            Volker Morawe, Tilman Reiff, Daniel Göpfert


Piętro Galerii zamieniło się w salon gier. Nie ukrywam mojej niechęci do tego typu rozrywki. Te wszystkie "strzelanki" czy budowanie nienamacalnych struktur uważam za stratę czasu. Duet //////////fur////, który tworzą Volker Morawe oraz Tilman Reiff, stworzył ciekawą alternatywę dla osób uzależnionych od komputerowego ekranu. Podczas wystawy zatytułowanej "no pain no game" zaprezentowano kontrpropozycje dla wyalienowanych użytkowników elektronicznego sprzętu. 

Artyści przetransformowali wirtualne zasady popularnych gier do rzeczywistych obiektów, stawiając na interakcję na linii człowiek-maszyna-człowiek. Tytułowy ból fizycznie odczuwalny jest tylko w jednej instalacji. Pozostałe nie rażą prądem, skupiają się bardziej na przełamaniu barier złudnego poczucia bezpieczeństwa, jakie zapewnia ekran urządzenia. 

Na pochwałę zasługuje dowcipne nazewnictwo instalacji tworzących wystawę. Jako najtrafniejsze neologizmy uznałam: Painstation oraz Facebox. Poczuciem humoru artyści wykazali się także przy technicznej realizacji swoich projektów. Na całość ekspozycji składają się następujące prace:
PainStation – "czuj prawdziwy ból"; 
His Master’s Voice – "wpraw śpiewem kule w ruch"; 
Facebox – "rozmawiaj tylko ze mną";
Golden Calf (Złoty Cielec) – "poczuj moc przyciągania pieniędzy"; 
The ////furer//// – "poznaj siłę charyzmatycznego przywódcy"; 
Amazing – "użyj głosu i przejdź labirynt"; 
Snake – "wywalcz pokarm dla swojego węża";
OIS (One-Way Interaction Sculpture) – "podglądnij samego siebie"; 
////furminator – "zmień się w bohatera gry komputerowej"; 
Soundslam – "stań na ringu".

Najbardziej spodobał nam się Facebox. Nie do końca zgadzam się z tezą, że portal stanowiący pierwowzór tej instalacji, ogranicza kontakty międzyludzkie. Właśnie dzięki tej platformie częściej spotykamy się "w realu", traktując ją jako swoisty organizer, a przy okazji odnajdując dawnych znajomych i zawierając nowe przyjaźnie.

Na chwilę wyłączyłyśmy się z Olą z wernisażowego gwaru, wkładając głowy do tej "najmniejszej sieci społecznościowej" świata. Obiekt składa się z dwóch monitorów, plątaniny niebieskich kabli, regulowanych podnóżków oraz kijków, którymi można szturchać swojego rozmówcę, aby do wrażeń audiowizualnych dodać jeszcze zmysł dotyku.

Wystawa "no pain no game" została przygotowana na zamówienie Goethe-Institut w ramach projektu "INSTYNKT GRY!", a potrwa do 5 października 2014 r. Serdecznie polecam to alternatywne spojrzenie na świat komputerowych gier. 


Na parterze czekało nas ogromne rozczarowanie. Wideo, zatytułowane "400 milliards de planètes", zrealizowane zostało przez Angelikę Markul, a zakupione dzięki dofinansowaniu Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Naszym zdaniem, ze sztuką nie ma ono nic wspólnego. Nudny film ukazujący mechaniczną pracę teleskopu w żaden sposób nie oddziałuje na odbiorców. A przecież właśnie takie cele powinien przyświecać twórcom: nawiązywanie emocjonalnej więzi z widzami. Niestety, artystce udało się wywołać u nas jedynie poczucie znużenia i zobojętnienia. Nudą wiać będzie w tej przestrzeni aż do 28 września br.

Zastanawiam się, dlaczego dyrekcja Galerii nie zdecydowała się na zakup lepszego projektu tej samej autorki. Podczas pobytu w obserwatorium ESO (European Southern Observatory) w Chile powstał jeszcze jeden filmik, "Terre de départ" ("Ziemia opuszczenia"). Ta nietechniczna wizja nieboskłonu z pewnością dostarczyłaby nam wielu wzruszeń.

Niesmak po beznamiętnej projekcji zrekompensowała ekspozycja przedstawiona w Dolnej Galerii. Maciek Chorąży w języku kodów wizualnych oprowadza po złomowisku swoich wspomnień. Jego wystawa zatytułowana "Flashback back back" tryska humorem, abstrakcją i drwiną.

Małe trupki zmiecione pod dywan, wypoczywający na rajskiej plaży Kuzyn Coś z rodziny Addamsów, przyczajona w kącie żabka z "Żabki", butelkowa zagroda dla słonika, który zerwał się z karuzeli z Wesołego Miasteczka, demoniczne pantofle czy też wigwam ze szczoteczek do zębów - upcyklingowy świat Maćka zaskakuje i bawi. Całość przywołuje skojarzenie z siedemnastowiecznym gabinetem osobliwości.

Warto zanurzyć się w tym surrealistycznym obrazie nietuzinkowej wyobraźni autora i zerknąć na jego dziwne, fantazyjne kompozycje z "mgły, makaronu i ironii". To metaforyczne sformułowanie, użyte w zapowiedzi wystawy, wyjątkowo trafnie opisuje styl instalacji. Ekspozycja czynna będzie do 28 września br.




Szumnie zapowiadany designerski catering przerósł nasze oczekiwania. Lina Meyer w rewelacyjny sposób przygotowała serwowanie poczęstunku. Na gości czekały drewniane wędki i morze słodyczy. Papierowe talerzyki przyklejone do ściany zachęcały do skradzenia czekoladowego całusa w zamian za naszkicowanie na nich twarzy. Smakołyki zwisały z sufitu, wyrastały z podłogi i ukrywały się za parawanem. Zabawa jedzeniem była wyśmienita.




4 komentarze:

  1. Ciekawa recenzja. Gratuluję, Moniu! :-) Nie skreslalabym tak całkiem tylko instalacji video. Zwłaszcza w zestawieniu z drugą wspomnianą przez Ciebie pracą tej samej artystki-a z tego co pamiętam powstawały równocześnie. Właśnie ten kontrast: Wszechświat i natura vs. Technika i człowiek do mnie przemawiają. Różne punkty widzenia na to samo zagadnienie i temat :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może w zestawieniu z tą drugą pracą pomysł by się wybronił. Ale, po pierwsze o tamtym filmie mamy jedynie mglistą informację, więc trudno ocenić coś, czego nie pokazano. Po drugie, sama instalacja jest suchym zapisem pracy urządzenia, bez ukazania kontekstu i bez człowieka w tym wszystkim. Gdybym dostrzegała cokolwiek interesującego w mechanicznych ruchach maszyny, spędzałabym czas na hali u mnie w fabryce, a nie w biurze przed komputerem ;)

      Usuń
  2. This paragraph is genuinely a fastidious one iit helps new
    net viewers, who are wishing in favor of blogging.

    OdpowiedzUsuń
  3. It's going to be end of mine day, except before ending I am reading
    this great piece of writing to improve myy knowledge.

    OdpowiedzUsuń