Kalendarium

* Od 5 do 30 września 2017 r. - piesza pielgrzymka do Santiago de Compostela
* bezterminowo: Akcja społeczna Zielone Bronowice

poniedziałek, 21 stycznia 2019

Wyspa Lalula

Wyspa Lalula została odkryta w 2013 r. na Oceanie Atlantyckim w rejonie Bermudów, a jej nazwę przejęto od plemion tubylczych. Jej całkowita powierzchnia wynosi 527 km2. Panuje tam stała w skali roku temperatura, wahająca się w rytmie dobowym od 19 do 30 stopni Celsjusza. Na wyspie znajduje się wulkan, którego aktywność jeszcze w ubiegłym wieku wyjątkowo silnie zaburzała działanie urządzeń nawigacyjnych i pomiarowych. Dodatkowo erupcje metanu z podwodnych złóż tworzyły niewidzialny, ale niemożliwy do sforsowania, pierścień wokół wyspy. Kapitanem statku, który jako pierwszy opisał nieznany ląd, jest John O’Curtche. Z jego dzienników pochodzą wszystkie informacje na temat kultury i wierzeń religijnych ludności tubylczej. Obecnie wygasły wulkan nie broni dostępu do tajemniczej ziemi. Południową i środkową część wyspy zamieszkują trzy plemiona: Topikanci, Wergrysowie oraz Monarci. Poszczególne ludy nie utrzymują ze sobą żadnego kontaktu. W wyjątkowych sytuacjach spotykają się ich reprezentanci. Jedynie podczas corocznego Święta Sera, kilkudniowego festiwalu dedykowanego wszystkim bóstwom czczonym na wyspie, wzajemna niechęć zostaje zastąpiona wspólnymi tańcami i recytacjami dawnych psalmów oraz sportową rywalizacją w serowarstwie. Na zakończenie festiwalu odbywa się konkurs na najlepszą potrawę, a jego zwycięzca przejmuje tytuł nadwodza wszystkich plemion na kolejny rok. 

Wąski pasek nabrzeża o powierzchni 26 km2, a więc całość północnego zbocza górskiego, w 2015 r. kupił od wodzów wszystkich trzech plemion szejk Rogammad ibn Pashtet Al Frogkumkum w ramach wymiany barterowej za: 3000 kóz domowych, 3000 kur rasy Leghorn, 3000 kaczek rasy pekińskiej oraz 1500 krów rasy holsztyno-fryzyjskiej. Szejk wybudował kompleks luksusowych hoteli. Zgodnie z zawartym porozumieniem, kuchnia głównej restauracji ma serwować wyłącznie dania lokalne. Właściciel oczekuje, że restauracja otrzyma trzy gwiazdki i trafi do przewodnika Michelina. Na wyspę przybędzie niebawem krytyk kulinarny. Jego ocenie podlegać będzie tylko jedna potrawa. Plemiona muszą porozumieć się pomiędzy sobą i wspólnie ugotować wyjątkowe danie, które zachwyci podniebienie oceniającego.

Podstawowe informacje o plemionach (na podstawie zapisków Johna O’Curtche’a):

Topikanci – lud zamieszkujący nasłonecznione połoniny południowe Laluli. Budują domy z bali z rozsuwanymi ścianami. Czczą Słońce, nazywane przez nich Bogiem Lug. Swojemu bóstwu składają ofiary w formie kwiatów rzeźbionych w serze. Mają jasną skórę, zielone oczy i rude włosy. Zawsze są mili i uśmiechnięci. Zajmują się uprawą roli, hodowlą zwierząt, produkcją serów, rybołówstwem morskim oraz rzemiosłem opartym na przetopie rud metalu. Ich kuchnia bazuje na bardzo ostrych przyprawach. Uwielbiają rybę fugu i doszli do perfekcji w jej przygotowaniu. Zbierają wszystkie gatunki grzybów, także trujące i halucynogenne. Gotują w samo południe, wznosząc ręce z każdym składnikiem ku górze, aby Słońce mogło go pobłogosławić i dodać mu żaru. Noszą żółte nakrycia głowy. Plemieniem rządzi mężczyzna, wybierany dożywotnio przez całą społeczność. 

Wergrysi – lud zamieszkujący dżunglę na wschodzie Laluli. Mają żółtawy odcień skóry, ciemne, lekko skośne oczy i ciemne włosy. Budują domy na drzewach, z całą infrastrukturą mostów linowych i drabinek. Obory, kurniki i obiekty, w których produkują sery, również budują w koronach drzew. Codziennie rano wyprowadzają zwierzęta na pastwiska, wieczorem wprowadzają je z powrotem do nadrzewnych zabudowań. Funkcja pasterza jest najbardziej nobliwą profesją w społeczności. Główną przyczyną takich zachowań jest występowanie ogromnych stad wszystkożernych dzikich świń w dżungli, które atakują w nocy. Wergrysi polują na nie i opierają swoją kuchnię na ich mięsie. Tylko w szóstym dniu tygodnia plemię całkowicie pości od mięsa. Czczą Tygrysa, którego nazywają Bogiem Laohu i składają mu krwawe ofiary z dzikich zwierząt. Wierzą, że Laohu wybiera dwuletnie dziecko i przenosi się do jego duszy. Mieszka w niej do ukończenia przez dziecko ósmego roku życia i wtedy wybiera inne Święte Dziecko do zamieszkania w nim. W czasie udostępniania ciała Laohowi Święte Dziecko nie może się odezwać, może tylko pokazywać znakami wolę bóstwa. W imieniu Świętego Dziecka władzę w wiosce sprawują wspólnie jego rodzice. Odczytują znaki i przekazują współplemieńcom. Przed każdym posiłkiem Wergrysi składają pokłon swojemu bóstwu poprzez położenie włosa tygrysa przez Święte Dziecko pod talerzem. Elementem kultu Tygrysa jest także czerwony ubiór widoczny u wszystkich mieszkańców wioski. 

Monarci – lud zamieszkujący górskie tereny na zachodzie Laluli. Charakteryzują się krępymi budowami ciała, jasną skórą, brązowymi oczami i czarnymi włosami. Ubierają się na niebiesko. Żyją w jaskiniach i czczą Wiatr, który nazywają Boginią Azulą. Każdego wieczoru wychodzą na górę i składają pokłon swojemu bóstwu, bez ofiar materialnych. Są jaroszami – nie jedzą mięsa, ale akceptują nabiał, a zwłaszcza sery żółte, z których produkcji słyną. Ich tajemnica kuchni polega na błogosławionym oddechu – dmuchają na każdą potrawę, aby obudzić w niej witalną energię. Uprawiają także sady owocowe i plantacje kakaowca, z którego wytwarzają proszek kakaowy i masło kakaowe, podstawę swojej diety. Uwielbiają wszystko, co słodkie. Specjalizują się w produkcji ciast i tortów. Zajmują się tkactwem, farbiarstwem i szyciem. Przywódcą ludu jest kobieta, która jako jedyna może rozmawiać z mężczyznami z innych plemion i narodów. Pozostałe kobiety muszą zachować milczenie w obecności mężczyzn spoza wspólnoty, nawet w czasie Święta Sera. Pasją Monartów jest tworzenie dekoracji. Ich jaskinie przypominają salony Ikea, chociaż nieco monotonnie, ograniczone do różnych odcieni koloru niebieskiego. Podczas festiwalu wszystkie pozostałe plemiona zachwycają się gustem, z jakim Monarci dekorują stoły.

Mity wyspy Lalula (na podstawie zapisków Johna O’Curtche’a): 

Istnieją dwa dawne mity, które, w nieco zmienionych wersjach, powtarzają się w wierzeniach wszystkich trzech plemion. Ludy żyją w przekonaniu, że kiedyś były jedną rodziną, ale klątwa w odwiecznej walce dobra ze złem sprawiła, że już nigdy nie będą mogli się połączyć. Zachowują się wobec siebie poprawnie i z szacunkiem, bez cienia wrogości, ale nie nawiązują żadnych przyjacielskich relacji.

1. Mit o demonie Cane: Eony lat temu wyspę Lalula zamieszkiwał lud szczęśliwy. Jego władcą był Ognisty Tygrys Modry, który chronił swoich poddanych przed każdym niebezpieczeństwem. Nie pozwalał drapieżnikom zbliżyć się do siedzib ludzkich. Pomagał w polowaniu na dzikie króliki. Zarzucał sieci na ryby. Pokazywał, gdzie siać ziarno, aby dało najlepsze owoce. Nauczył ludzi, jak produkować ser. Był dobrym i sprawiedliwym władcą.
Nagle wszyscy zaczęli słyszeć złowrogie pomruki. Ziemia się zatrzęsła. Ze szczytu góry wypłynął jednooki demon Cane. Ryknął, że zniszczy całą ludzkość. Ognisty Tygrys Modry stanął do walki w obronie swojego ludu. Bitwa trwała nieustannie przez 5 dni i 5 nocy. Żaden z przeciwników nie chciał się poddać. Szóstego dnia Ognisty Tygrys Modry wymyślił podstęp. Spojrzał z czułością na swój wierny lud i rzekł:
- Musimy się rozdzielić.
Wyrwał z łap pazury i wręczył stojącym obok ludziom.
- Wy pójdziecie na wschód do dżungli. Laohu będzie waszym bogiem i będzie się wami opiekował.
Wypuścił z ust ognistą kulę, która uniosła się aż do nieba. Spojrzał na drugą grupę.
- Wy pójdziecie na południe na połoniny. Lug będzie waszym bogiem i będzie się wami opiekował.
Zdjął błękitną skórę i wręczył ostatniej grupie.
- Wy pójdziecie na zachód w góry. Azula będzie waszą boginią i będzie się wami opiekowała.
Poinstruował swoich poddanych, jak mają żyć. Przykazał, żeby nigdy nie próbowali się połączyć i nie zawierali małżeństw międzyplemiennych. Przywołał demona i zaczął biec. Cane próbował go dogonić i tak dobiegli aż na północ wyspy. Ognisty Tygrys Modry nagle się zatrzymał. Zrzucił na siebie i na demona lawinę głazów. Na Laluli zapanował spokój.

2. Mit o Czekoladowym Królu: Zanim dobry władca Ognisty Tygrys Modry odszedł, ratując swój lud, przekazał ukochanym poddanym wiele mądrości. Powiedział im, kto będzie rządził w każdym plemieniu i jakie rytuały muszą wykonywać, aby zyskać przychylność swoich bóstw opiekuńczych. Wskazał na północną stronę wyspy po drugiej stronie gór.
- Tam leży Ziemia Zakazana. Nie wolno wam tam się osiedlać. Pod głazami spocznie ciało demona, który może się obudzić pod wpływem waszej szlachetności i zaatakować ponownie. Pewnego dnia na wyspę przypłynie Czekoladowy Król. Będzie bardzo bogaty, ale chciwy i próżny. Karmcie dobrze króla i jego poddanych, a kiedy usłyszycie złowrogi pomruk, domyślicie się, że demon Cane się budzi. Złożycie mu wtedy Czekoladowego Króla i jego świtę w ofierze. Z góry popłynie gorąca lawa i demon połknie wszystko, co na północnej stronie wyspy spotka. A wtedy złoto z pałaców Czekoladowego Króla rozpuści się w jego przełyku i spali go od środka. I wszystkie trzy plemiona się połączą na zawsze.




Powyższy tekst powstał na potrzeby przeprowadzenia treningu kompetencji międzykulturowych. Celem warsztatów jest uwrażliwienie na przedstawicieli innych kultur oraz próba wypracowania kompromisu we wzajemnych relacjach. 
- Uczestnicy zapoznają się z historią wyspy oraz z mitami, które funkcjonują we wszystkich plemionach.
- Uczestników zajęć należy podzielić na trzy grupy. 
- Każda grupa losuje jedno plemię. 
- Członkowie danego plemienia zapoznają się ze swoimi zwyczajami i wierzeniami, ale nie zdradzają ich innym grupom.
- Zadaniem wszystkich trzech plemion jest ustalenie, jaka potrawa regionalna zostanie wspólnie przez nich przygotowana do prezentacji krytykowi kulinarnemu.
- Każde plemię uważa, że produkuje najlepszy ser na świecie.
- Każda grupa musi wprowadzić jak najwięcej elementów swojej kultury do produktu finalnego. 
- Do porozumienia należy dojść poprzez rozmowy i składanie sobie propozycji.
- Wszyscy muszą uwzględnić ograniczenia kulturowe i wierzenia religijne członków innych grup. 
- W czasie negocjacji należy omówić skład konkursowego dania, ustalić miejsce i czas przygotowania potrawy oraz określić podział ról i obowiązków dla wszystkich uczestników zajęć.
- Należy pamiętać, że krytyk ocenia nie tylko smak i jakość potrawy, ale także wystrój, sposób serwowania oraz utrzymanie higieny w lokalu według standardów luksusowych restauracji europejskich.
- Na zakończenie wszystkie grupy przygotowują inscenizację wspólnego gotowania według wypracowanych przez siebie w czasie negocjacji pomysłów.




* Wszystkie postaci i wydarzenia są fikcyjne. Specjalne podziękowania dedykuję pierwszym testerom projektu - Weronice, która zajęła się oswajaniem Tygrysa oraz Tomkowi, któremu w udziale przypadło Słońce.


niedziela, 20 stycznia 2019

Kultura i Subkultura. Część 16

Naszą cechą narodową jest narzekanie. Większość zmian utrudnia życie i uruchamia uciążliwy proces adaptacji. Szczególnie przykre wydaje się odgórne odbieranie przywilejów i ograniczanie jednostkom poczucia komfortu w sferze konsumenckiej. Dodatkowy chaos związany z nieregularnym obowiązywaniem zakazów czyni grunt pod nogami jeszcze bardziej grząskim. Zgodnie z zasadą "kto daje i odbiera, ten się w piekle poniewiera", raz zdefiniowane prawo handlowe powinno być stałe i czytelne. Maruderów nowe przepisy powinny ucieszyć. W tym roku mogą o wiele częściej utyskiwać na zamknięte sklepy, a pod koniec miesiąca pozrzędzić, że świętość niedzieli została zbrukana przez komercję.



niedziela, 6 stycznia 2019

Trzej Królowie

Trzej Mędrcy uznawani są za świętych w katolicyzmie, prawosławiu oraz w starożytnych Kościołach Wschodu. W katedrze Świętego Piotra i Najświętszej Marii Panny w Kolonii przechowywane są ich relikwie. W 1164 r. arcybiskup koloński Rainald z Dassel, kierujący kancelarią cesarza Fryderyka Barbarossy, przywiózł je z podbitego Mediolanu jako wojenną zdobycz. Relikwiarz Trzech Króli, dzieło Mikołaja z Verdun, powstał około 1181–1230 roku. Niemieckie miasto od XII wieku stało się jednym z najważniejszych miejscem pielgrzymek chrześcijańskiej Europy, ustępując jedynie Jerozolimie, Rzymowi, Santiago de Compostela i Akwizgranowi. Relikwie Trzech Króli umocniły pozycję cesarza. W kontekście średniowiecznych sporów o inwestyturę, świeccy władcy uzasadniali posiadanie ważnych relikwii jako dany przez Boga dowód na „prawowitość” ich władzy, która nie potrzebowała tym samym papieskiego błogosławieństwa. 

Liturgiczną celebracją złożenia hołdu magów pogańskich Jezusowi w Kościele katolickim jest uroczystość Objawienia Pańskiego obchodzona 6 stycznia. W Cerkwi prawosławnej Objawienie Pańskie świętuje się jako Epifanię lub święto Jordanu. W oryginalnej wersji łacińskiej litery "C+M+B", pisane na drzwiach kredą poświęconą podczas uroczystości Święta Trzech Króli, uważane w tradycji ludowej za początkowe litery imion legendarnych darczyńców, w istocie są formą błogosławieństwa: "Christus mansionem benedicat", co oznacza: "Niech Chrystus błogosławi ten dom". Opis pokłonu Mędrców znajduje się wyłącznie w Ewangelii Mateusza (Mt 2,1-12). Biblia nie wymienia ich imion ani liczby. Przypowieść wspomina o trzech darach, jakie Jezusowi przynieśli cudzoziemcy: mirze, kadzidle i złocie. Właśnie na tej podstawie przyjęto, że wędrowców ze Wschodu przybyło trzech. W zachodnim chrześcijaństwie, według średniowiecznej tradycji, popularnie nazywani są oni: Kacper, Melchior i Baltazar. Kacper, imię pochodzenia perskiego (pers. Gathaspar), definiuje stróża skarbca lub osobę dbającą o swoją cześć. Melchior wywodzi się od hebrajskiego słowa melech, które określa władcę. Imię Baltazar pochodzi od greckiego pojęcia basileus i także oznacza króla.



Do wykonania korpusów tajemniczych wschodnich astrologów użyłam opakowań po jogurtach pitnych. Do zrobienia głów wykorzystałam kulki z dezodorantów. Całość obszyłam resztkami rozmaitych tkanin, tasiemkami, lamówkami i frędzlami. Na fotografii zupełnie nie widać twarzy ciemnoskórego maga, ale w rzeczywistości jego oczy i nos są również wyraźnie narysowane.


poniedziałek, 24 grudnia 2018

Kultura i Subkultura. Część 15

Kilka razy w ciągu roku ludzie sobie przypominają o miłości. A co w tym temacie ma do powiedzenia kocia psychologia?



niedziela, 23 grudnia 2018

Deformacje znaczeń

Sponsorem muzycznej końcówki grudnia są dwa utwory: "Śrut nocnej ciszy" oraz "Niech żyje dzban". Język ulega przekształceniom. W dobie internetu jego materia staje się coraz bardziej płynna. W domieszkach kulturowych zapożyczeń poszczególne wypowiedzi wpisują się w nowe konteksty. Dzban, zwycięzca w konkursie na młodzieżowe słowo roku 2018, przebojem wszedł do leksykonu współczesności. Określenie tym pojęciem osoby, reprezentującej sobą pustkę mentalną, wydaje się oczywiste. Zupełnie inne odczucia budzi śrut. Skala analfabetyzmu wtórnego wywołuje przerażenie. Coraz trudniej wytłumaczyć ją "efektem gimbazy", ponieważ błędami ortograficznymi czy stylistycznym masowo zasypują nas politycy, celebryci i dziennikarze, którzy ukończyli szkoły przed reformą. Neologizmy, metafory i skróty myślowe bawią, używanie słów bez rozumienia ich znaczenia wprost przeciwnie. Polska ortografia zaliczana jest do najtrudniejszych, ale naprawdę nie trzeba być geniuszem, aby pojąć jej zasady.

Do przemyśleń na temat języka równoległego skłoniła mnie lektura pięknej, chociaż smutnej historii, opisanej przez Hegemona, a szczególnie ten fragment: "kombice królewskie służą do uchwycenia praw zawieszonych". Każde środowisko tworzy swój własny kod językowy, niezrozumiały dla osób z zewnątrz. Przykładem może być nadawanie pseudonimów ludziom albo nazw miejscom i przedmiotom, w pełni czytelnych tylko dla uczestników sytuacji lub opowieści, z których dane terminy się wywodzą. W mojej rodzinie zawsze funkcjonowały pojęcia w zupełnie innych od pierwotnych znaczeniach. 

- Weź luisa - mówię, a Mitsu bez zbędnych pytań sięga po jedną z materiałowych toreb na zakupy. Tysiące anegdot składają się na naszą codzienną komunikację.


W refleksji nad ewolucją języka polskiego pozostawiam Was z zagadką. Co w naszym domowym narzeczu oznacza termin ortaliony? Na Wasze odpowiedzi w komentarzach pod tym postem będę czekać do końca grudnia. Rozwiązanie opublikuję po Nowym Roku. Dla osoby, która złamie tajny szyfr, przewiduję nagrodę rzeczową. W zabawie nie mogą brać udziału moi krewni oraz przyjaciele, którzy są zaznajomieni z genezą rzeczonego powiedzonka.


Życzę wszystkim świątecznej radości, ciepłej atmosfery i należnego wypoczynku oraz szczęścia i spełnienia w Nowym Roku.


sobota, 22 grudnia 2018

Martwa papuga

Za każdym razem, kiedy obiecuję mojej Bratanicy zwierzątko, ona zadaje pytanie: "A czy ono będzie żywe?" Niezmiennie odpowiadam: "Przecież martwego bym Ci nie dała". A w mojej pamięci przewija się wtedy jeden z moich ulubionych w czasach szkolnych dialogów - skecz o martwej papudze z Latającego Cyrku Monty Pythona. W tłumaczeniu Tomasza Beksińskiego absurdalna rozmowa angielskich komików brzmi następująco:


Wnętrze sklepu ze zwierzętami. Do środka wchodzi Pan Pralinka. Niesie klatkę z martwą papugą w środku.
Podchodzi do lady, za którą usiłuje się schować Sprzedawca.

P: Dzień dobry, przyszedłem z reklamacją...Halo! Proszę pani!
S: Co to ma znaczyć, "proszę pani"?
P: Przepraszam, mam katar. Przyszedłem z reklamacją.
S: Przykro mi, ale teraz mam przerwę obiadową.
P: To mnie nie interesuje, kolego. Chcę zareklamować tę oto papugę, którą kupiłem w tym oto sklepiku niecałe pół godziny temu.
S: O tak, Norweska Błękitna. Coś z nią nie tak?
P: Zaraz panu powiem, co z nią nie tak. Jest martwa, ot co z nią nie tak.
S: Wcale nie, ona drzemie, niech pan spojrzy!
P: Słuchaj no, kolego, umiem odróżnić martwą papugę od żywej. Ta jest martwa.
S: Ależ skąd, proszę pana! Ona tylko drzemie.
P: Drzemie?
S: Właśnie. Niezwykłe ptaki te Norweskie Błękitne. Piękne pióra, no nie? 
P: Upierzenie nie wchodzi tu w grę. Ta papuga jest martwa jak kamień.
S: Wcale nie, ona po prostu drzemie.
P: Dobrze. Skoro drzemie, obudzę ją. (wrzeszczy do klatki) Hej, Polly!!! Mam dla ciebie smakowite śniadanko, tylko się zbudź, Polly!!!
S (trącając klatkę): O poruszyła się!
P: Wcale nie. To pan pchnął klatkę.
S: Nic takiego nie zrobiłem!
P: Zrobił pan. (wyjmuje papugę z klatki i wrzeszczy do niej) Hej, Polly!!! Polly!!! (wali papugą o ladę) Papużko Polly, przebudź się! Polly!!! (rzuca papugę w powietrze i czeka, aż spadnie na podłogę) Oto, co nazywam martwą papugą.
S: Nie jest martwa, tylko ogłuszona.
P: Słuchaj no, kolego, mam już dość tej komedii. Ta papuga bezwarunkowo nie żyje. A gdy kupowałem ją niecałe pół godziny temu, zapewniał mnie pan, że jej totalny brak ruchu spowodowany jest zmęczeniem po długim i wyczerpującym skrzeczeniu!
S: Przypuszczalnie usycha z tęsknoty za fiordami.
P: Usycha z tęsknoty za fiordami? Co pan mi tu wciska? Dlaczego leży nieruchomo na plecach, odkąd przyniosłem ją do domu?
S: Norweskie Błękitne lubią kimać leżąc na plecach. Przepiękny ptak, jakie śliczne upierzenie...
P: Pozwoliłem sobie dokładnie obejrzeć tę papugę i stwierdziłem, że początkowo siedziała na grzędzie tylko dlatego, że była do niej przybita !
S: No jasne, że była przybita! Inaczej powyrywałaby pręty i fru!
P: Słuchaj no koleś... (podnosi papugę z podłogi) Ta papuga nie zrobiłaby żadnego "fru" nawet, gdybym przepuścił przez nią 4 tysiące woltów! Ona śpi cholernym snem wieczystym!
S: Wcale nie. Usycha z tęsknoty.
P: Nie usycha, ale już uschła! Tej papugi już nie ma! Przestała istnieć! Odeszła na spotkanie ze swoim stwórcą! To zdechła papuga! Sztywniak! Opuściło ją życie, teraz spoczywa w spokoju! Gdyby nie przybił jej pan do grzędy, nie wąchałaby kwiatków od spodu! Strzeliła w kalendarz i śpiewa teraz w anielskim chórze! To jest ex-papuga!
S: W takim razie wymienię ją panu.
P: W tym kraju trzeba się nagadać do utraty tchu, żeby cię wysłuchano.
S: Przykro mi, ale papugi się skończyły.
P: Rozumiem. wszystko jasne.
S: Ale mam ślimaka.
P: Czy on gada?
S: Raczej nie.
P: Zamienił stryjek siekierkę na kijek.
S: Niech więc wybierze się pan do Bolton, do mojego brata, on prowadzi tam sklep ze zwierzętami i wymieni panu tę papugę. 
(podaje wizytówkę sklepu, Pralinka wychodzi)



Oczywiście, Julia nie dostanie ode mnie martwej papugi. W srebrnej klatce z papierowej wikliny drzemie sobie rajski ptak. Musiałam go przymocować drucikiem do drążka, bo przecież inaczej powyrywałby pręty i odleciał fruuuuuuu!!!




piątek, 21 grudnia 2018

Samiczka i samczyk

Czasami udaje mi się uchwycić dzikiego ptaka na fotografii. Zastanawiam się wtedy, czy spotkałam samicę czy może samca. Zazwyczaj moje pytanie o relacje męsko-damskie w świecie ornitologicznym pozostaje zawieszone w próżni retorycznej. Pojedynczy egzemplarz bez punktu odniesienia dostarcza zbyt mało danych. Często samice i samce w ocenie laika nie różnią się od siebie niczym szczególnym. Jedynie w przypadku, gdy u danego gatunku występuje dymorfizm płciowy, płeć staje się łatwa do ustalenia: samiec jest z reguły większy, barwniej upierzony i może posiadać korale, grzebienie, ostrogi czy inne ozdoby. Różnice w upierzeniu nasilają się w okresie godowym, a samce dodatkowo zdradzają się uwodzicielskim wokalem. Dekoracyjny charakter wyglądu osobnika i jego artystyczne umiejętności znajdują uzasadnienie w konieczności rywalizacji o partnera.

U moich filcowych ptaszków płeć rozpoznacie bez problemu. Samiczka jest mniejsza i ma jaśniejsze "piórka". Na zdjęciach tego nie widać, ale charakteryzuje się również o wiele większą płochliwością. Wystarczy lekki podmuch wiatru, aby zaczęła nerwowo kręcić się po klatce.




wtorek, 11 grudnia 2018

Pączki

W moich ostatnich pracach niewątpliwie przewija się tęsknota za wiosną. Bardzo źle znoszę trujące krakowskie powietrze, więc wyjścia z domu ograniczam do tych obowiązkowych. Drzewko na biżuterię wyplotłam z malowanej kawą papierowej wikliny według schematu opracowanego kilka lat temu. Na szczycie umieściłam wyścielone filcem gniazdko na pierścionki. Innowacją są wykończenia. Zastanawiałam się na różnymi rodzajami listków, ale odrzucałam kolejne przymiarki jako zbyt przesadne. Stojak nie może przecież przyćmić wieszanych na nim przedmiotów. Zdecydowałam się na pączki ze szklanych koralików mocowanych na gwoździkach jubilerskich. Takie rozwiązanie pozwoliło dodatkowo wzmocnić małe gałązki, pełniące rolę haczyków.




poniedziałek, 10 grudnia 2018

Srebrna klatka

Według sennika klatka z kolorowym śpiewającym ptakiem to znak, że śniący człowiek jest szczęśliwy i zadowolony ze swojej obecnej sytuacji. Mam nadzieję, że symbolika obowiązuje również w czasie snu na jawie. Dla Beatiksa wyplotłam nieco inny model okrągłej klatki z papierowej wikliny i pomalowałam na srebrno.


niedziela, 9 grudnia 2018

W złotej klatce

Prawdziwa wolność nie istnieje. Żyjemy w świecie nakazów i zakazów. Toniemy w morzu niepotrzebnej biurokracji. Tracimy dni na zakorkowanych ulicach. Wskazówki zegara liczą każdy nasz wdech i wydech. Poczucie komfortu jest złudzeniem. Im więcej posiadamy, tym mocniej zaciskają się kajdany na naszych dłoniach. Barbeniks zamieszkał w złotej klatce. Każdy podmuch wiatru sprawia, że zaczyna się w niej szamotać. Rajski ptak na darmo podejmuje trud wydostania się ze swojego więzienia. Nawet nie wie, że nie potrafi latać...