Wyprawę na Turbacz szczegółowo planowaliśmy jeszcze w styczniu, ale ambitne plany mają tendencję do rozsypywania się. Dopiero w lutym nastąpił spontaniczny zryw. Ruszyliśmy z Olą i Piotrkiem w stronę Gorców. Przedzieraliśmy się przez ośnieżone zbocza od Koninek.
Uwielbiam dzikość i doskonałość przyrody. Brakuje mi słów, aby to piękno opisać. Pozostawię Was więc z historią zapisaną w obrazach: świat widziany przez moje fioletowe okulary, wąskie, leśne ścieżki i rozległe polany, taniec świateł na białym parkiecie, śnieżne rzeźby tworzone przez naturę... Czy widzicie kangura? Pływaka płynącego kraulem? Zadumanego człowieka na ławce? Kotka? Psią rodzinkę? Wilka goniącego owieczkę? A może tylko poniosła mnie wyobraźnia ogrzana w słońca promieniach i upojona kryształowym powietrzem? Na szczycie czekała na nas wspaniała nagroda: zjawiskowa panorama Pienin i Tatr.
Kalendarium
* Od 5 do 30 września 2017 r. - piesza pielgrzymka do Santiago de Compostela
* bezterminowo: Akcja społeczna Zielone Bronowice
wtorek, 24 lutego 2015
sobota, 21 lutego 2015
Tutorial warsztatowy koszyczek
Zostałam poproszona o poprowadzenie zajęć dla dzieci w ramach akcji "Ferie w mieście." Tematem będzie papierowa wiklina, a ograniczeniami są tu ramy czasowe warsztatów oraz warunki biblioteczne, wykluczające użycie pewnych materiałów czy substancji. Od początku miesiąca prowadzę eksperymenty w skręcaniu rurek, testując sploty w poszukiwaniu najprostszych i najmniej czasochłonnych. Chciałabym, aby każde dziecko wróciło do domu z własnym koszyczkiem, zbliżonym do tego pokazanego na fotografii.
Potrzebne materiały, sprzęt i narzędzia:
- gazety lub gazetki reklamowe
- tekturka
- drut (do robienia na drutach) lub patyk do szaszłyków
- plastikowe okrągłe pudełeczko z płaskim dnem (np. opakowanie po serku, doniczka itp.)
- klej "Magic"
- klej do papieru w sztyfcie
- nożyczki
- klamerki do bielizny
- długopis lub pisak
1. Przykładam pudełeczko do tekturki i rysuję na niej kształt denka. Na jeden koszyczek potrzebuję dwa takie kółeczka. Wycinam je nożyczkami.
2. Gazety tnę w szerokie paski. Nawijam jeden rożek takiego paska na drut, podklejam klejem w sztyfcie i nakręcam całość. Na samym końcu znowu podklejam rożek.
3. Na tekturowe kółeczko naklejam 12 rurek układając je w kształcie słoneczka. Na wierzch przyklejam drugie tekturowe kółeczko.
4. Odginam pierwszą rurkę w prawo, wsuwając ją na płasko pod drugą rurkę, a następnie odginam ją do góry, przypinając klamerką do brzegu pudełeczka. Drugą rurkę wsuwam pod trzecią i znów odginam do góry. Po kolei odginam w ten sposób wszystkie rurki, wsuwając na koniec dwunastą rurkę pod pierwszą.
5. Zginam rurkę na pół i zahaczam o pierwszą pionową rurkę. Lewą część rurki wsuwam za drugą pionową rurkę. Prawą część prowadzę przed drugą pionową rurką i wsuwam za trzecią. Oplatam naprzemiennie kolejne pionowe rurki w formie powtarzającej się ósemki, zawsze dając na górę tą rurkę z lewej strony.
6. Rurki, którymi oplatam, przedłużam wsuwając jedną w drugą.
7. Po wypleceniu zaplanowanej wysokości koszyczka, pokrywam klejem końcówki pionowych rurek, odginam delikatnie drutem poziomy splot i wsuwam te końcówki do środka. Spinam klamerkami na czas schnięcia kleju.
Gotowy koszyczek można dowolnie pomalować i przyozdobić, ale z przyczyn technicznych i ograniczeń czasowych nie będziemy mieć takiej możliwości. W celu uzyskania trwałości powinien zostać zabezpieczony lakierem, ale to również będzie praca domowa. Warsztaty odbędą się we wtorek 24 lutego 2015 r. w Filii nr 3 Krowoderskiej Biblioteki Publicznej przy ul. Komorowskiego 11 w Krakowie. Udział w zajęciach jest bezpłatny, a informacje o zapisach można znaleźć na plakacie przygotowanym przez organizatorów. Serdecznie zapraszam od godziny 12:00 do wspólnego plecenia.
Potrzebne materiały, sprzęt i narzędzia:
- gazety lub gazetki reklamowe
- tekturka
- drut (do robienia na drutach) lub patyk do szaszłyków
- plastikowe okrągłe pudełeczko z płaskim dnem (np. opakowanie po serku, doniczka itp.)
- klej "Magic"
- klej do papieru w sztyfcie
- nożyczki
- klamerki do bielizny
- długopis lub pisak
1. Przykładam pudełeczko do tekturki i rysuję na niej kształt denka. Na jeden koszyczek potrzebuję dwa takie kółeczka. Wycinam je nożyczkami.
2. Gazety tnę w szerokie paski. Nawijam jeden rożek takiego paska na drut, podklejam klejem w sztyfcie i nakręcam całość. Na samym końcu znowu podklejam rożek.
3. Na tekturowe kółeczko naklejam 12 rurek układając je w kształcie słoneczka. Na wierzch przyklejam drugie tekturowe kółeczko.
4. Odginam pierwszą rurkę w prawo, wsuwając ją na płasko pod drugą rurkę, a następnie odginam ją do góry, przypinając klamerką do brzegu pudełeczka. Drugą rurkę wsuwam pod trzecią i znów odginam do góry. Po kolei odginam w ten sposób wszystkie rurki, wsuwając na koniec dwunastą rurkę pod pierwszą.
5. Zginam rurkę na pół i zahaczam o pierwszą pionową rurkę. Lewą część rurki wsuwam za drugą pionową rurkę. Prawą część prowadzę przed drugą pionową rurką i wsuwam za trzecią. Oplatam naprzemiennie kolejne pionowe rurki w formie powtarzającej się ósemki, zawsze dając na górę tą rurkę z lewej strony.
6. Rurki, którymi oplatam, przedłużam wsuwając jedną w drugą.
7. Po wypleceniu zaplanowanej wysokości koszyczka, pokrywam klejem końcówki pionowych rurek, odginam delikatnie drutem poziomy splot i wsuwam te końcówki do środka. Spinam klamerkami na czas schnięcia kleju.
Gotowy koszyczek można dowolnie pomalować i przyozdobić, ale z przyczyn technicznych i ograniczeń czasowych nie będziemy mieć takiej możliwości. W celu uzyskania trwałości powinien zostać zabezpieczony lakierem, ale to również będzie praca domowa. Warsztaty odbędą się we wtorek 24 lutego 2015 r. w Filii nr 3 Krowoderskiej Biblioteki Publicznej przy ul. Komorowskiego 11 w Krakowie. Udział w zajęciach jest bezpłatny, a informacje o zapisach można znaleźć na plakacie przygotowanym przez organizatorów. Serdecznie zapraszam od godziny 12:00 do wspólnego plecenia.
Etykiety:
Dekoracje,
Ekosztuka,
Moje prace,
Tutorial,
Wiklina
czwartek, 19 lutego 2015
Sztuka recyklingu
Łatwo ulegam pokusom. Ala zaprosiła mnie do udziału w swojej zabawie, więc przerwałam znęcanie się nad dziewiętnastym w tym miesiącu koszykiem z papierowej wikliny i zrobiłam coś specjalnie na recyklingowe wyzwanie. Powstała kapeluszowa wsuwka do włosów, w 90-ciu procentach wypełniona surowcami wtórnymi.
Do zrobienia tego kapelusika użyłam następujących półproduktów:
1. nakrętka z butelki PET jako główka,
2. podkładka spod nakrętki słoika po kawie jako rondo,
3. sznureczek od metki z ubrania jako otok,
4. opalana butelka PET po napoju energetycznym jako płatki kwiatków,
5. absorbent wilgoci z rozbitego okna (czyli drobniutkie białe kuleczki) jako pręciki w kwiatuszkach,
6. florystyczna wstążka plastikowa metalizowana z bukietu kwiatów jako listki,
7. sznurek polipropylenowy z opakowania paczki jako trawa ozdobna,
8. plastikowa zawieszka od ceny butów nakręcona na nożyczkach jako ozdobne wąsy,
9. siateczkowy woreczek na czosnek jako woalka,
10. gotowa baza wsuwki do włosów.
Jak widzicie, tylko jeden element wsuwki nosi znamiona fabrycznej nowości. Moją pracę zgłaszam na wyzwanie u Ali i zapraszam do udziału w zabawie wszystkich, którzy noszą w sercu troskę o środowisko naturalne.
Do zrobienia tego kapelusika użyłam następujących półproduktów:
1. nakrętka z butelki PET jako główka,
2. podkładka spod nakrętki słoika po kawie jako rondo,
3. sznureczek od metki z ubrania jako otok,
4. opalana butelka PET po napoju energetycznym jako płatki kwiatków,
5. absorbent wilgoci z rozbitego okna (czyli drobniutkie białe kuleczki) jako pręciki w kwiatuszkach,
6. florystyczna wstążka plastikowa metalizowana z bukietu kwiatów jako listki,
7. sznurek polipropylenowy z opakowania paczki jako trawa ozdobna,
8. plastikowa zawieszka od ceny butów nakręcona na nożyczkach jako ozdobne wąsy,
9. siateczkowy woreczek na czosnek jako woalka,
10. gotowa baza wsuwki do włosów.
Jak widzicie, tylko jeden element wsuwki nosi znamiona fabrycznej nowości. Moją pracę zgłaszam na wyzwanie u Ali i zapraszam do udziału w zabawie wszystkich, którzy noszą w sercu troskę o środowisko naturalne.
Etykiety:
Dodatki,
Ekosztuka,
Moje prace,
Wyzwanie
środa, 18 lutego 2015
Kombucha
Projekt zapowiadał się interesująco. Kilkumiesięczne warsztaty "Odczarowywanie metody twórczej" zrealizowane w Krakowie i dodatkowo uzupełnione afrykańską wizją artystyczną zwiastowały nowatorski finał. W dniu 11 lutego br. wybrałam się w asyście Ewy i Oli do Bunkra Sztuki na wernisaż wystawy zbiorowej zatytułowanej "Kombucha". W profesjonalnym kadrze mnie, Olę i mototalizmany Johna Njoroge Kamau uchwyciła Dorota Ostrowska.
Na miejscu czekało rozczarowanie. Wiele prac posiadało niezwykły potencjał, ale wszechobecny chaos organizacyjny zepsuł cały efekt. Pomijam opóźnienie w otwarciu wystawy. Prace poszczególnych autorów zostały porozsypywane w przestrzeni galerii bez ładu i składu. Brakowało podpisów i tytułów, nie wspomnę już o choćby jednym prostym zdaniu wyjaśniającym koncepcję artysty. Jedynym ratunkiem dla przypadkowego widza podczas wernisażu było odszukanie twórcy w tłumie, oczywiście pod warunkiem jego obecności. Wydrukowana mapka nijak się miała do rzeczywistości, a niektórzy autorzy sami mieli problem ze zlokalizowaniem własnych instalacji. Fuszerka organizatorów widoczna była nie tylko w niewłaściwym oświetleniu, ale doszło nawet do wypadku, gdy jedna osoba poczuła kopnięcie prądu na skutek wadliwie podpiętych przewodów.
Jak zapowiedzieli organizatorzy, "realizacje uczestników zdefiniowane zostały przez ich własne pragnienia, fantazję, ograniczenia i potrzeby na przykład wytworzenia przestrzeni będącej lustrzanym odbiciem światów niemożliwych". Zabrakło właśnie tych kilku słów przybliżających subiektywny zamysł twórczy. Poziom prac był bardzo zróżnicowany. Najbliżej prawdziwej sztuki znalazła się Agnieszka Wilczyńska-Jaroch ze swoją instalacją zatytułowaną "Uskrzydlacz myśli".
Ciekawie prezentowały się również obrazy nieba autorstwa Anny Poduszyńskiej zebrane w cyklu "Świątynia dumania". Najbardziej integrującym kątem w galerii okazał się performance Magdaleny Żmijowskiej i Moniki Stolarskiej pod tytułem "Biały patchwork". Jako pomysłowe odebrałam gniazdko Małgorzaty Król, nazwane "Azylem", chociaż jako jedyna z uczestników wystawy nie pozwoliła nikomu dotknąć swojej pracy i usiąść w środku. Próbowałam dosięgnąć fragmentu pracy Agaty Reichert zatytułowanego "Odloty", nie domyślając się nawet w tym całym organizacyjnym zamieszaniu, że kapelusz stanowi jedynie część tryptyku.
Na miejscu czekało rozczarowanie. Wiele prac posiadało niezwykły potencjał, ale wszechobecny chaos organizacyjny zepsuł cały efekt. Pomijam opóźnienie w otwarciu wystawy. Prace poszczególnych autorów zostały porozsypywane w przestrzeni galerii bez ładu i składu. Brakowało podpisów i tytułów, nie wspomnę już o choćby jednym prostym zdaniu wyjaśniającym koncepcję artysty. Jedynym ratunkiem dla przypadkowego widza podczas wernisażu było odszukanie twórcy w tłumie, oczywiście pod warunkiem jego obecności. Wydrukowana mapka nijak się miała do rzeczywistości, a niektórzy autorzy sami mieli problem ze zlokalizowaniem własnych instalacji. Fuszerka organizatorów widoczna była nie tylko w niewłaściwym oświetleniu, ale doszło nawet do wypadku, gdy jedna osoba poczuła kopnięcie prądu na skutek wadliwie podpiętych przewodów.
Jak zapowiedzieli organizatorzy, "realizacje uczestników zdefiniowane zostały przez ich własne pragnienia, fantazję, ograniczenia i potrzeby na przykład wytworzenia przestrzeni będącej lustrzanym odbiciem światów niemożliwych". Zabrakło właśnie tych kilku słów przybliżających subiektywny zamysł twórczy. Poziom prac był bardzo zróżnicowany. Najbliżej prawdziwej sztuki znalazła się Agnieszka Wilczyńska-Jaroch ze swoją instalacją zatytułowaną "Uskrzydlacz myśli".
Agnieszka Wilczyńska-Jaroch i "Uskrzydlacz myśli"
Ciekawie prezentowały się również obrazy nieba autorstwa Anny Poduszyńskiej zebrane w cyklu "Świątynia dumania". Najbardziej integrującym kątem w galerii okazał się performance Magdaleny Żmijowskiej i Moniki Stolarskiej pod tytułem "Biały patchwork". Jako pomysłowe odebrałam gniazdko Małgorzaty Król, nazwane "Azylem", chociaż jako jedyna z uczestników wystawy nie pozwoliła nikomu dotknąć swojej pracy i usiąść w środku. Próbowałam dosięgnąć fragmentu pracy Agaty Reichert zatytułowanego "Odloty", nie domyślając się nawet w tym całym organizacyjnym zamieszaniu, że kapelusz stanowi jedynie część tryptyku.
W projekcie udział wzięli:
Iddi Bahir,
Asia Baś,
Agnieszka Berezowska,
Jakub Bolewski,
Elżbieta Ciępka,
Szymon Cisek,
Paul Gitagia,
John Njoroge Kamau,
Andrzej Karoń,
Hiram Ngaithe Kinuthia,
Joanna Klich,
Filip Kogut,
Kacper Kordus,
Dawid Kosacki,
Katarzyna Kościelniak,
Małgorzata Król,
Krzysztof Maciaszek,
Kadri Noormets,
Edwin Mainagathu,
Perric Mugambiok,
Kennedy Oluoch,
George Ouma,
Anna Poduszyńska,
Aleksandra Powalacz,
Prekariat,
Klaudia Quaranta,
Agata Reichert,
Vero Rodowicz,
Tamara Rohe,
Anna Sadowska,
Karolina Spyrka,
Monika Stolarska,
Anna Szarwiło,
Joane Wangari,
Asia Warchał,
Tomasz Wiech,
Agnieszka Wilczyńska-Jaroch,
Ewelina Zając,
Magdalena Zawieracz,
Magda Żmijowska
oraz gościnnie Dawid Misiorny, Joanna Piotrowska i Thomas Hirschhorn.
Kombucha to kolonia bakterii i specjalnej kultury drożdży. Dodana do posłodzonej herbaty inicjuje proces fermentacji, w wyniku którego powstaje napój, reklamowany jako eliksir życia, uniwersalny środek leczniczy i panaceum na niemalże wszystkie schorzenia. Smakuje koszmarnie i właśnie ten smak definiuje organizacyjny wymiar wystawy. Możecie sami skosztować tej dziwnej mieszanki do 15 marca br.
niedziela, 15 lutego 2015
Frywolitka
Frywolitki to jeden z najpiękniejszych rodzajów koronki. Wbrew pozorom i swojemu delikatnemu wyglądowi, przedmioty wykonane w tej technice są wyjątkowo trwałe. Wymagają one jednak ogromnej cierpliwości i niezwykłej precyzji. Przymierzam się do tej techniki od dawna. Magda, nasz krakowski ekspert w tej dziedzinie, podjęła się wyzwania, aby wprowadzić mnie w arkana frywolitkowej krainy, ale mój zaplątany czas wciąż nie pozwala skrzyżować naszych ścieżek. Na moją własną radosną twórczość w tej dziedzinie trzeba będzie zatem jeszcze poczekać. Fioletowym cudeńkiem obdarowała mnie Kasia. Jestem oczarowana tą bransoletką i jeszcze raz dygam nóżką w podziękowaniu za tak piękny prezent.
Etykiety:
Bransoletka,
Osobiste
czwartek, 12 lutego 2015
Czarny koszyk
W dziedzinie papierowej wikliny jestem samoukiem. Zdarzyło mi się już co nieco powyplatać, ale nigdy wcześniej nie analizowałam czasu ani niezbędnej ilości rurek. W warunkach warsztatowych takie informacje mogą się okazać niezwykle przydatne, więc intensywnie testuję różne sploty, szukając przy okazji najłatwiejszego dla dzieci. Miejsce na stole zaczęło się gwałtownie kurczyć, więc gotowe koszyczki przełożyłam na wersalkę. Wystarczyło na chwilę wyjść z pokoju, by pojawiło się na niej coś czarnego i udawało, że śpi. Do zdjęć pozować nie lubi, ale jeśli widzi inny obiekt mojego zainteresowania, od razu odnajduje swoje miejsce w kadrze.
Etykiety:
Dekoracje,
Ekosztuka,
Moje prace,
Wiklina
Subskrybuj:
Posty (Atom)
































































