Kalendarium

* Od 5 do 30 września 2017 r. - piesza pielgrzymka do Santiago de Compostela
* bezterminowo: Akcja społeczna Zielone Bronowice

środa, 28 grudnia 2016

Projektowanie wnętrz

W przyszłym roku przeprowadzam się do innej części Krakowa. Łatwo dla mojej psychiki z pewnością nie będzie, bo domowa przestrzeń życiowa skurczy się przynajmniej trzy razy. Najbardziej będzie mi brakowało własnego ogrodu. Niedogodności rekompensować powinna świadomość zmniejszenia powierzchni do sprzątania, eliminacja plewienia, zamiatania liści i odśnieżania podjazdów do garaży i zmiana odległości do Rynku Głównego, mierzona już w krokach, a nie w kilometrach. Aranżacja mojego nowego mieszkanka powoli wykluwa się z mojej wyobraźni. W kamienicy znajdują się 3 bliźniacze metrażowo mieszkania, jedno dwupoziomowe i jeden lokal usługowy. Znam wszystkich moich przyszłych sąsiadów, więc nie nakręcę remake'u przygód Kargula i Pawlaka. Na każde piętro bez zapowiedzi będę mogła wprosić się na kawę, chociaż na razie tylko u mnie pełną parą ruszyły prace wykończeniowe.


Projekt wnętrza zaproponowany przez wykonawcę przeraził mnie. Koszmarny labirynt drzwi gwarantował zdobycie Nagrody Darwina. Z każdą kolejną osobą w mieszkaniu rosłoby prawdopodobieństwo zamienienia się w dwuwymiarową postać z kreskówki i pozostawienia pamiątkowego odcisku własnego ciała w skrzydle. Szczęśliwie na etapie budowy miałam możliwość wprowadzenia mojej autorskiej wersji. Ograniczały mnie warunki techniczne: cztery filary nośne na samym środku mieszkania, instalacja wodno-kanalizacyjna możliwa jedynie w północnej części i dostęp do światła naturalnego wyłącznie od strony wschodniej i południowej. O rozmieszczeniu funkcjonalności zadecydowała również bliskość wyjątkowo hałaśliwej ulicy od południa.


Na plan naniosłam własne nawyki. Najwięcej czasu spędzam w sypialni. Wiem, że może to zabrzmieć dwuznacznie, lecz moja dotychczasowa przerasta swoją powierzchnią całe nowe mieszkanie. Mieści się w niej nie tylko łóżko, ale również biblioteka, garderoba i kącik radosnej twórczości. Przyzwyczaiłam się także do prywatnej łazienki. Wygospodarowałam maksymalne duże pomieszczenie w najcichszej części lokalu na potrzeby snu i wypoczynku. Łazienka dla gości pełni równocześnie funkcję pralni. Najmniejszy pokój przeznaczony został na biuro i pracownię, chociaż wcześniej planowałam trzymać tam kozę (znacie ten dowcip?). Kuchenne potrzeby odczuwam znikome, więc ograniczyłam się do wyspy w pokoju dziennym. Narożny, słoneczny pokój zostawiłam dla dziecka, gdyby zupełnie przypadkowo zatęskniło za nami i zapragnęło odpocząć od dorosłego życia. Brakuje mi przedpokoju. Najchętniej zastąpiłabym nim windę, ale współmieszkańcy kamienicy nie wyrazili zachwytu moim pomysłem. Niestety, nie da się jej przeprojektować tak, aby omijała pierwsze piętro.

Przede mną stoi konieczność zakupu rozmaitych materiałów budowlanych, armatury i elementów dekoracyjnych. Na razie nabyłam drzwi przesuwne do łazienek, designerskie toalety i bidet, jasnowrzosowe płytki ścienne oraz drzwi i drewniane podłogi do pokoi. Bliska jestem podjęcia decyzji w kwestii wyboru idealnych płytek podłogowych. Ale o tym opowiem Wam w następnym odcinku z życia mojego nowego mieszkanka.


1 komentarz:

  1. Ja w swoim mieszkaniu postanowiłam wykorzystać każdy kąt. Wszędzie gdzie się da w miejscach mniej lub bardziej widocznych postawiałam kominy . Według mnie te szafy to mistrzostwo świata i wszystko do nich zmieszczę. Tylko żeby się tam dostać to używam podestu magazynowego. podesty magazynowe to dobre rozwiązanie i nie zajmują dużo miejsca a na pewno są bardziej stabilne niż drabina. Także wracając do moim szaf to polecam to naprawdę te szafy pomieszczą wszystko:)

    OdpowiedzUsuń