Kalendarium

* 17 lipiec 2016 r. - Festiwal Etnomania w Wygiełzowie
* bezterminowo: Akcja społeczna Zielone Bronowice

niedziela, 4 grudnia 2016

Zaproszenie do dyskusji

Jednym z przedmiotów z moim programie studiów są "spotkania kultur i religii we współczesnym kinie". Jako temat pracy semestralnej wybrałam komedię, pełną absurdów, ale przemycającą w swojej fabule bardzo trafne przesłanie. Pod mój mikroskop warsztatowy, uzbrojony w szkiełka psychologiczne, kulturoznawcze i religioznawcze, trafiła indyjska produkcja z 2014 roku zatytułowana "PK". Reżyserem jest Rajkumar Hirani. W rolach głównych występują cenione bollywoodzkie gwiazdy: Aamir Khan, Anushka Sharma oraz Sushant Singh Rajput.

Obraz podzielony jest na dwie części. Pierwsza z nich porusza temat miłości przedstawicieli zwaśnionych krajów, podzielonych przez historię, tradycję i wierzenia. Druga, oparta na gagach wynikających z niekompetencji kulturowej, to przegląd religii z punktu widzenia obiektywnego obserwatora. Zdradzę jedynie, że jest nim... przybysz z kosmosu. Zachęcam Was do obejrzenia filmu, dostępnego z polskimi napisami na cda.pl. Ciekawa jestem, czy Wasze spostrzeżenia pokryją się z moimi akademickimi rozważaniami, które opublikuję w przyszłym miesiącu.


sobota, 3 grudnia 2016

Nie idź tam człowieku!

Wybieramy się z Dagmarą na pielgrzymkę do Santiago de Compostela. Taka wyprawa wymaga przygotowań nie tylko w zakresie kondycji fizycznej, ale również zebrania ogromnej wiedzy, na jakie niespodzianki musimy być przygotowane podczas pieszej wędrówki w 818 kilometrach nieznanego terenu. Droga wzdłuż północnego wybrzeża Hiszpanii, Camino del Norte, uznawana jest za najtrudniejszą, ale też za najpiękniejszą trasę.

Na początek sięgnęłam po książkę "Nie idź tam człowieku! Santiago de Compostela". Po lekturze miałam ochotę zrezygnować z pielgrzymki. Nie, nie przeraziły mnie trudy wędrowania. Wystraszyłam się, że mogę tam spotkać kogoś takiego, jak autor tego pseudoprzewodnika. Andrzej Kołaczkowski-Bochenek reprezentuje zestaw najgorszych cech charakteru, jakie potrafię sobie wyobrazić. Egoizm w czystej postaci. Małostkowość. Bezpardonowa walka o dostępne dobra. Pycha. Postawa roszczeniowa. Wachlarz pretensji w każdej dziedzinie. Przekonanie o nieomylności. Podkreślanie własnej wyższości. Żądza pochwał. Krytykowanie wszystkich oraz wszystkiego. Szukanie w każdej sytuacji powodów do narzekania. Skąd biorą się tacy aspołeczni ludzie?

Dla autora pielgrzymka jest synonimem taniej wycieczki. Paradoksalnie stawia bardzo wysokie wymagania odnośnie jakości noclegów i obsługi turystycznej na trasie. Jego największym życiowym dylematem jest... brak haczyków w łazienkach. Wyśmiewa ideę składania wotum, aby za chwilę w swoim zakłamaniu poszukać w najbliższych krzakach kamienia i dołożyć do tych, które prawdziwi pielgrzymi przez wiele kilometrów nieśli ze sobą. Zdobycie łóżka w schronisku traktuje jako efekt własnego sprytu i cieszy się, że osoby, które przyszły później, muszą szukać miejsca gdzieś dalej. Prowadzi swoisty ranking albergues, bez świadomości, że przecież podstawą pielgrzymki jest ubóstwo i pokora, a każde wyrzeczenie przybliża do celu.

Wydawać by się mogło, że jeden raz "nasz bohater" zdobył się na ludzki gest. Pożyczył swoje skarpetki innemu pielgrzymowi. Niestety, przez kolejne karty książki ciągnęło się pasmo narzekania, jak bardzo mu tej zapasowej pary brakuje... I nawet rzekoma przemiana pod wpływem tej niezwykłej drogi, wielokrotnie deklarowana przez tego człowieka, umacnia mnie w przekonaniu o jego zakłamaniu. Nie zmienia się jego pełna pretensji ocena zaplecza dla pielgrzymów. Dowodem arogancji było dla mnie wymądrzanie się wobec hospitalero, że jego prośba o gaszenie światła po opuszczeniu pomieszczenia wcale nie prowadzi do oszczędności energii. Zamiast okazać wdzięczność za gościnę, kolejny raz próbował pokazać swoją wyższość. Miarka przebrała się, kiedy naskoczył na młodą dziewczynę, że jej plany rocznego wolontariatu wyrządzą więcej szkody niż pożytku, gdyż, streszczając jego pokrętną logikę, "jest zbyt ładna i doprowadzi do konfliktów wśród młodych mężczyzn w tamtejszej społeczności". Spowiedź, która była zwieńczeniem owej przemiany, nie miała nic wspólnego z rachunkiem sumienia, postanowieniem poprawy i pokutą. Hiszpańskojęzyczny ksiądz pokazał kartkę z dziesięcioma przykazaniami, na której należało palcem wskazać te, przeciwko którym się zgrzeszyło...

Przykładów odpychających zachowań oraz niestosownych wypowiedzi autora mogłabym przytoczyć znacznie więcej. Nie znam jego biogramu i nie uważam, aby wart był mojego zainteresowania. Próbę interpretacji takiej roszczeniowej postawy mogę podjąć jedynie czytając między wierszami. Autor przedstawia się jako uchodźca polityczny. Przy jego megalomanii z pewnością pochwaliłby się "swoimi wielkimi czynami" dla dawnej ojczyzny. Jednak milczy w tej kwestii. Odnoszę wrażenie, że to zwykły migrant ekonomiczny, który wykorzystał zawieruchę w naszym państwie do poprawy swojego statusu materialnego. Związek z Polską ogranicza do możliwości rozmowy w rodzimym języku. Wciąż krytykuje Niemcy, kraj, który udzielił mu azylu. Nie mogę oprzeć się tutaj analogii do zachowań przedstawicieli współczesnej fali syryjskich uchodźców, którzy nie proszą o pomoc, ale żądają pakietów socjalnych i innych przywilejów. Ludzie, którzy dostają wszystko bez minimum wkładu pracy, tracą świadomość stanowienia części społeczeństwa. Nie potrafią się dzielić swoimi zasobami, nie chcą bezinteresownie pomagać innym, skupiają się na upominaniu się o luksus nawet w warunkach, które z definicji powinny być surowe. Moim zdaniem, prawdziwa pomoc w takich przypadkach nie polega na podaniu usmażonej ryby, ale na wręczeniu wędki. Własny dobrobyt należy stworzyć samodzielnie. Nikt nie potrafi docenić życia podanego na tacy.


środa, 30 listopada 2016

Zagadkowa zabawa - pytanie 11

Powolutku zbliżamy się do finału zagadkowej zabawy. Przedostatnie pytania to przede wszystkim test na spostrzegawczość. Czekam na Wasze odpowiedzi w komentarzach pod tym postem do 31 grudnia 2016 r. do godziny 23:59.






Przypominam o regulaminie, ale poza konkursem możecie jeszcze zmierzyć się ze wszystkimi poprzednimi zagadkami.






Pytanie nr 1:
Jakie gatunki ptaków widać na fotografii?

Pytanie nr 2:
Przed którym muzeum zostało zrobione zdjęcie?


wtorek, 22 listopada 2016

W Podziemiach

Czy zastanawialiście się kiedyś, jak wyglądalibyście żyjąc kilkaset lat temu? Poprosiłam Mitsu o komputerową rekonstrukcję mojego wyglądu jako średniowiecznej mieszczki. Nie mogę teraz powstrzymać się od chichotu. Te brwi są po prostu epickie.


Podziemia Rynku w świetny sposób łączą prezentacje archeologicznych wykopalisk z nowoczesnymi technikami audiowizualnymi. Już samo wejście do muzeum przenosi nas w czasie. Pozwala wmieszać się w tłum historycznych postaci. Godzina to za mało, żeby przekopać się przez wszystkie zebrane tam skarby. Przy najbliższej okazji chętnie powtórzę podziemny spacer. Zresztą, sami zobaczcie, że warto zajrzeć do tego oddziału krakowskiego Muzeum Historycznego.














poniedziałek, 21 listopada 2016

Zabawki z różnych stron świata

Pomysłodawcą sobotniego szaleństwa w Muzeum Etnograficznym w Krakowie był Ośrodek Działań Ekologicznych "Źródła". Do udziału w zabawkowych warsztatach zaprosiłam Asię. Dołączyła do nas Iza ze Stasiem. Czekało na nas pięć stanowisk z pomysłami przywiezionymi z Ameryki Południowej i Środkowej, Afryki oraz Azji. Głównymi zaletami tych zabawek są ich prostota i możliwość wykorzystania recyklingowych materiałów. Bezcenna jest radość z samodzielnego ich wykonania.





Podzielę się z Wami wszystkimi instrukcjami przygotowanymi przez organizatorów. Dzieci bawiły się świetnie mimo dużej różnicy wieku, więc Waszym pociechom też powinno się spodobać. Do gwatemalskich laleczek "worry dolls" sama na pewno jeszcze wrócę w tym roku, gdyż widzę w nich niesamowity potencjał do stworzenia aniołków do zawieszenia na choince. Efekty zaprezentuję niebawem.




niedziela, 20 listopada 2016

Noc w dawnej Fabryce Guzików

Od wielu lat współpracuję z rozmaitymi fundacjami, ruchami miejskimi oraz organizacjami pozarządowymi. Moim zdaniem, ich działalność przynosi o wiele więcej pożytku niż kolejne genialne pomysły polityków. Inicjatywy, które wprowadziły się do dawnej Fabryki Guzików przy ul. Krasickiego 18 w Krakowie, są idealną formą ożywienia przestrzeni postindustrialnej. Dodatkowo, kumulacja tego typu instytucji w jednym miejscu doda im siły przebicia i pozwoli na realizowanie wspólnych projektów na wielu płaszczyznach.

Z Justyną Krawczyk, Obywatel Mama

Prezentacja poszczególnych organizacji odbyła się w atmosferze dobrosąsiedzkiej zabawy. Pokonałyśmy z Dagmarą wszystkie etapy gry terenowej. Podjadałyśmy ciasteczka wypieczone w kształcie guzików. Słuchałyśmy opowieści o ambitnych planach organizatorów. Poznałyśmy oczekiwania wobec wolontariuszy. I nawet zdałyśmy egzamin po szybkim kursie alfabetu gruzińskiego, co może okazać się dla mnie niezwykle cennym doświadczeniem w zaplanowanej na marzec podróży.


W kamienicy ugościły nas następujące organizacje:
Kino KIKA, 
Obywatel Mama, 
Biuro Inicjatyw Społecznych, 
Instytut Wschodnich Inicjatyw, 
Stowarzyszenie "Most do Gruzji" / ასოციაცია „ხიდი საქართველოსთან”, 
RAMPA Stowarzyszenie Rozwoju Młodzieży, Regionalne Centrum Wolontariatu w Krakowie, 
Fundacja Rodzina Plus! 


A jeżeli brakuje Wam dobrych uczynków do zbilansowania 2016 roku, to zachęcam do udzielenia wsparcia Michałowi. Znam tego chłopca osobiście i uważam, że naprawdę warto mu pomóc. Michał jest podopiecznym Fundacji Słoneczko. Osoby, które chciałyby się zaangażować w zbiórkę pieniędzy na leczenie i rehabilitację Michała, mogą dokonywać wpłat na jego subkonto:

Michał Bałszan 504/B
Fundacja Pomocy Osobom Niepełnosprawnym „SŁONECZKO” 
77-400 Złotów, Stawnica 33A


Numer konta lub formularz płatności on-line można znaleźć na stronie Fundacji.


sobota, 19 listopada 2016

Biała Masajka

Na trudności w budowaniu trwałych relacji składają się przede wszystkim trzy czynniki: różnice wynikające z płci, odmienne cechy charakteru oraz przynależność do obcych kultur. Utrwaliło się powiedzenie, że kobiety pochodzą z Wenus, a mężczyźni z Marsa. Zdarzają się wyjątki potwierdzające regułę, a więc zmaskulinizowane baby, często podejrzewane o kontakty z piekłem, czy zniewieściali lalusie całkiem odarci z męskości, niemniej na całym świecie powtarzalny jest zestaw cech, którym przypisuje się pierwiastek żeński lub męski. Drugim źródłem konfliktów w relacjach międzyludzkich są osobowości. Niezależnie od tego, czy ludzie dopasowali się jak puzzle, na zasadzie przyciągających się przeciwieństw, czy podstawą ich związku jest wzajemne podobieństwo, na każdym etapie może pojawić się tarcie, które w skrajnych przypadkach prowadzi do rozłamu. Ostatni element, który nasila się w obliczu powszechnej globalizacji, to nieporozumienia na styku różnych kultur i religii. Jako ilustracja do moich rozważań posłuży filmowa wersja "Białej Masajki" w reżyserii Hermine Huntgeburth.

Film można określić jednym słowem: płytki. Bohaterowie w ogóle nie rozmawiają ze sobą. Pomijam barierę językową. Brakuje tutaj przede wszystkim jakiegokolwiek wzajemnego zainteresowania. Miłość została sprowadzona do fascynacji cielesnością. Namiastka czułości pojawia się właściwie tylko w jednej scenie, gdy Lemalian troszczy się o Carolę zarażoną malarią. 

Carola obserwuje rytuały Masajów jak teatralne widowiska. Nie zadaje pytań, chociaż nie rozumie ich sensu. Próbuje przenieść na kenijską rzeczywistość europejskie standardy. Nie zna pokory. Nie szanuje miejscowych zwyczajów. Pomoc oferowaną przez misjonarza odrzuca w przekonaniu o własnej nieomylności. Zachowuje się niczym rozkapryszona, mała dziewczynka, chociaż jest pewna, że jest silną i mądrą kobietą. Dostała wymarzoną, dużą, egzotyczną lalkę, ale nie zauważyła, że to prawdziwy człowiek. A przecież podstawą związku jest wzajemna komunikacja. 

Lemalian, w moim odczuciu, sprawia wrażenie upośledzonego psychicznie. Przypomina autystyczne dziecko. Ataki zazdrości pojawiają się u niego nagle, bez żadnej wyraźnej przyczyny. Nigdy nie prosi o opowieści na temat kraju pochodzenia swojej żony ani o historie związane z jej rodziną. Okazuje jedynie zainteresowanie jej fizycznością. Emocje budzą się w nim naprzemiennie w amoku zazdrości i w ostentacyjnym obrażaniu się. Ale zamiast spróbować wyjaśnić sporną sytuację, próbuje zabić wyimaginowanego kochanka żony lub po prostu odchodzi bez słowa. To mężczyzna powinien być głową rodziny. To mężczyzna powinien prowadzić samochód, nawet jeśli nie potrafi i nigdy wcześniej tego nie robił. To mężczyzna powinien utrzymywać rodzinę, nawet jeśli nie ma bladego pojęcia o prowadzeniu sklepu i rozdaje cały towar na kredyt. Lemalian traktował małżeństwo jako umowę jednostronną. Nie próbował zatrzymać Caroli, kiedy z ich córką uciekała do Szwajcarii. Cierpiał, bo sfrustrował go własny analfabetyzm. Nie zaproponował wspólnego wyjazdu, chociaż miał świadomość, że rodzina rozpada się na zawsze. Najbardziej żal mi dziecka, które musiało ponieść konsekwencje decyzji swoich niedojrzałych rodziców.

Nie byłabym sobą, gdybym nie odnalazła pozytywnych akcentów w tym filmie. Z ogromną przyjemnością oglądałam przepiękne afrykańskie krajobrazy. I nagle bardzo zatęskniłam za Kenią, bo byłam tam prawie jedenaście lat temu. Powinnam teraz poszukać zdjęć z tamtej wyprawy i Wam pokazać.


poniedziałek, 14 listopada 2016

Przepraszam, którędy na Giewont?

Słowackie szlaki kołyszą do snu niedźwiedzie, więc wybraliśmy się z Piotrkiem i Maćkiem na spacer po polskiej stronie Tatr. 

Fot. Piotr Jantos

Już sama droga wyglądała zjawiskowo. Fotografie robiłam w trakcie jazdy i przez szybę, ale musicie przyznać, że góry kusiły swoim pięknem.





Oczywiście, to nie Giewont był tym razem celem naszej wyprawy, chociaż towarzyszył nam na horyzoncie. Przeszliśmy zielonym szlakiem przez Halę Ornak i Dolinę Tomanową w stronę Ciemniaka, a od Chudej Przełęczy schodziliśmy czerwonym. Zostawiam Was ze zdjęciami, cuda natury nie wymagają komentarza.