Kalendarium

* Od 5 do 30 września 2017 r. - piesza pielgrzymka do Santiago de Compostela
* bezterminowo: Akcja społeczna Zielone Bronowice

wtorek, 14 maja 2019

Agroturystyka u Krystyny

Wybór miejsca noclegowego padł na gospodarstwo agroturystyczne w Kolnicy. Rzeczywistość przerosła oczekiwania. Właściciele, pani Krystyna i pan Jerzy, dokładali wszelkich starań, aby umilić nam pobyt. Zabrakło czasu, żeby skorzystać ze wszystkich atrakcji, jakie przygotowali dla nas gospodarze. Ani razu nie zagrałyśmy w bilarda, a zmęczenie po naszych całodniowych wyprawach badawczych nie pozwoliło nam w pełni uczestniczyć w codziennych rytuałach ogniskowo-grillowych. Okoliczności przyrody były fascynujące. Po raz pierwszy miałam okazję zobaczyć z bliska bażanta złocistego. Paw zachwycał nas swoimi tańcami godowymi, ale pawice udawały obojętność. Niezwykła przyjaźń łączyła kucyka i owcę. Para bocianów zastanawiała się, czy wziąć w posiadanie przygotowane stanowisko pod gniazdo. Być może jeden z tych ptaków to Miecio, którego kiedyś uratowała pani Krystyna?






Najbliższe relacje nawiązałyśmy z dwójką najbardziej oswojonych domowników. Lucy wykorzystywała każdą okazję, żeby wprowadzić się do naszego pokoju. Fruzię musiałam przekupić mlekiem bez laktozy. Co ciekawe, zjadła także rodzynki, które Mitsu wydłubała z sernika. Nie wiedziałam, że koty lubią bakalie.



poniedziałek, 13 maja 2019

Kościół w kształcie tulipana

Nie należę, delikatnie ujmując, do entuzjastów postmodernistycznej architektury. Szczególnie razi mnie ten styl w świątyniach. Współczesne dziwadła odbierają poczucie sacrum. Pozytywnie zaskoczyła mnie Kolnica, niewielka wieś w pobliżu Augustowa. Skonstruowany na wzór kwiatu tulipana kościół pod wezwaniem św. Maksymiliana Marii Kolbe został wzniesiony w latach 1981 – 1987, według projektu Andrzeja Chwaliboga. Kształt przypomina rozwijający się kielich. Biała bryła otwiera się ku błękitnemu niebu i subtelnie wpisuje się w krajobraz. W moim prywatnym rankingu to najbardziej udany projekt sakralny w powojennej Polsce.



niedziela, 12 maja 2019

Centrum Europy

Pomysł na dodatkowy przystanek na trasie podsunął mi Adam, którego żona pochodzi z Podlasia. W 1775 roku kartograf i astrolog królewski Szymon Antoni Sobiekrajski określił miejsce, gdzie krzyżują się linie łączące najdalsze punkty Europy. Zgodnie z jego obliczeniami środek naszego kontynentu znajduje się w miejscowości Suchowola koło Białegostoku. Ustawiono tam pamiątkowy obelisk, który przypomina nieco koślawy pępek.


O ludzkiej potrzebie mitologizacji przestrzeni świadczy fakt, że co najmniej 12 miast przypisuje sobie lokalizację w samym centrum Starego Świata. Trudno jednoznacznie wyznaczyć geograficzny środek Europy. Jego położenie można wskazać stosując różne kryteria. Sam przebieg granicy Europa-Azja wzbudza kontrowersje. Niejasne są również kwestie przynależności do kontynentu Islandii, Azorów, Madery, Svalbardu i arktycznych wysp Rosji (Nowa Ziemia, Ziemia Franciszka Józefa). W czasach mojego dzieciństwa Polska leżała na krawędzi cywilizacji. Dalej rozciągało się złowieszcze terytorium Dzikiego Wschodu, zwanego Związkiem Radzieckim. Nasze serca kierowały się w przeciwną stronę, na Zachód. Odzyskanie niepodległości przez dawne republiki diametralnie zmieniło tę perspektywę.



piątek, 10 maja 2019

Święty Spirydon z Tremituntu

Obiecałam Paulinie, że przywiozę jej "malutką ikonę". Moja znajomość świętych czczonych w prawosławiu jest raczej uboga, więc przy wyborze kierowałam się głównie... estetyką. Święty Spirydon należy do kanonu Kościoła katolickiego, ale, w przeciwieństwie do Cerkwi greckiej, jest mało znany. Z jego żywotem zapoznałam się dopiero po powrocie do domu. Urodził się wokoło 270 roku w ubogiej rodzinie na Cyprze, był prostym i niewykształconym pasterzem. Po śmierci żony przyjął święcenia kapłańskie, a w 315 roku został wybrany biskupem Tremithus. Nowa sytuacja nie zmieniła nic w jego zachowaniu. Sokrates podkreślał, że "przy nadzwyczajnej swej skromności, piastując godność biskupa, Spirydon pasał nadal owce". 

Jedną z najważniejszych kart w historii Kościoła był Wielki sobór w Nicei, zwołany w 325 roku przez cesarza Konstantyna wobec zagrożeń płynących z heretyckiej nauki Ariusza (ariańska myśl filozoficzna powróciła później w czasie reformacji). Święty Spirydon wziął do ręki cegłę, uczynił nad nią znak krzyża i zawołał: "w imię Ojca"! W mgnieniu oka pojawił się ogień. Biskup dodał: "i Syna"! Natychmiast pociekła woda. Po słowach "i Świętego Ducha" w jego ręku została tylko garstka piasku. Spirydon chciał w ten sposób udowodnić, że tak jak trzy elementy, ziemia, woda i ogień, złączone tworzą całość, tak Ojciec, Syn i Duch Święty to Trzy Hipostazy, Trzy Osoby, ale Jeden Bóg, jedna Boska natura, jedna istota. „Oto trzy żywioły, a cegła jedna – powiedział – tak w Przenajświętszej Trójcy są Trzy Osoby, a Jedno Bóstwo”. 




Spirydon zmarł ok. 348 roku, ale do dzisiaj nie zostawia bez wsparcia proszących o jego pomoc. Według wielu świadectw, zanoszona do niego modlitwa o rozwiązanie podstawowych życiowych problemów, takich jak: znalezienie pracy, zdanie egzaminów czy rozwiązanie problemów z mieszkaniem, zawsze przynosi jego cudowną pomoc. Mieszkańcy wyspy Korfu twierdzą, że kiedy zmieniane są szaty na relikwiach świętego, jego buty okazują się zdeptane, co stanowi oczywisty znak tego, że święty nadal chodzi po ziemi i pomaga potrzebującym. Może sprawdzę podczas najbliższej sesji, czy do Krakowa też zagląda? 



Troparion ku czci świętego Spirydona:

Pierwszego Soboru okazałeś się obrońcą i cudotwórcą, mający Boga w sercu Spirydonie, ojcze nasz. Przeto zmarłą w grobie przywołałeś i żmiję w złoto zamieniłeś, i kiedy śpiewałeś święte modlitwy, aniołów współsłużących Tobie miałeś, o świętobliwy. Chwała Temu, Który daje Tobie moc, chwała Koronującemu Ciebie, chwała Temu, Który poprzez Ciebie uzdrawia wszystkich.

środa, 8 maja 2019

Grabarka

Przez ostatnie tygodnie przerzucałam plecak pomiędzy miastami, miasteczkami i wioskami. Rozrzut miałam spory, bo w sumie pokonałam ponad 5000 km. Podczas każdej podróży cele przyświecały mi naukowe, ale nie wykluczały one zachwytu nad pięknem świata. Razem z Mitsu i Niną ruszyłyśmy w stronę północno-wschodniego krańca Polski. Pierwszym przystankiem na naszej trasie była Święta Góra Grabarka.

Fot. Mitsu Dębowska

Grabarka zasłynęła w 1710 roku z cudownych uzdrowień w obliczu epidemii cholery. Pielgrzymi wciąż przybywają zaczerpnąć wody ze źródełka i zostawiają krzyże wotywne. Świętym miejscem opiekują się mniszki z prawosławnego klasztoru św. Marty i Marii. Każdy krzyż to osobista historia jakiegoś człowieka, smutek lub radość, tęsknota lub nadzieja, prośba lub podziękowanie. Z dala od codziennego zgiełku, wśród szumu drzew i śpiewu ptaków, warto zatrzymać się w refleksji nad cudem własnego życia, pochylić się nad czyimś cierpieniem albo uśmiechnąć wobec czyjegoś szczęścia. Zapraszam na fotospacer.

















piątek, 19 kwietnia 2019

Łódź moimi oczami

Wszystko, co piękne, kiedyś się kończy, a weekend najszybciej. Na odkrywanie Łodzi przy okazji konferencji miałam tylko trzy dni, w dodatku jeden się pokruszył przez mocno spóźniony autobus. Zdecydowanie zbyt mało czasu. Lista pozycji obowiązkowych "na następny raz" szybko się zapełniła... 


Wiewiórka pojawiła się na życzenie, którego nawet nie wypowiedziałam na głos. Wystarczyło, że w myślach wyraziłam chęć jej spotkania.


Poczułam się jak Alicja w krainie czarów, kiedy przez przypadek odkryłam Łódź Bajkową. O mojej słabości do małych brązowych rzeźb świadczą regularne polowania na wrocławskie krasnale. Łódzki projekt zakłada tylko 17 pomników filmowych bohaterów animowanych, z czego do tej pory powstało 10. Twórcami już istniejących są Marcin Mielczarek i Magdalena Walczak. Na razie udało mi się zdobyć Wróbelka Ćwirka i Trzy Misie, ale koniecznie muszę wrócić po pozostałe, szczególnie po koty, Filemona i Bonifacego. Pozytywnie odebrałam również projekt Galerii Wielkich Łodzian, który aktualnie obejmuje 6 nietypowych siedzisk. Zupełnie nie rozumiem dyskursu wokół tych rzeźb i uwag krytycznych wobec Marcela Szytenchelma. Pomnik Lampiarza, którego jest autorem, uważam za jedną z najciekawszych form ławeczek pomnikowych. Znakomicie prezentowałaby się w moim ogrodzie, a zapewniam Was, że niewiele dzieł sztuki współczesnej mogłoby dostąpić zaszczytu wstąpienia w moją prywatną przestrzeń. Pozostałe rzeźby Galerii, które spotkałam na mojej trasie, a więc Fortepian Rubinsteina oraz Twórcy Łodzi Przemysłowej, prezentują się interesująco, niemniej wydają się nazbyt przytłaczające przez swoje rozmiary. Kolejna seria figurek, przy której się zatrzymałam, zdawała się mówić: "dzieci i ryby głosu nie mają". Klucz do odczytania symboliki leżał na innej półce. Dzieci oznaczają, że miasto jest młode duchem. W sylwetkach ryb zakodowano tradycję, bo Łódź wyrosła dzięki wodzie. Rzeźby, które wykonał wspomniany wcześniej duet Mielcarek-Walczak, zdobią cztery publiczne zdroje z wodą pitną. Natrafiłam na dwa z nich. Wśród historycznych detali architektonicznych na uwagę zasługują odbojniki w kształcie głów w bramie wjazdowej do jednej z kamienic, ale śledztwo, czy rysy twarzy były przypadkowe czy też przedstawiały konkretną osobę, wznowię dopiero przy następnej wizycie. Sztuka może być również dowcipna. Nowoczesny design numeracji znakomicie wkomponował się w fasadę zabytkowego pałacu. Podobno rzeźba to odlew nóg studentki, uznanych w konkursie na najzgrabniejsze.




I jeszcze kilka pożegnalnych kadrów z drogi na stację kolejową.