Kalendarium

* Od 5 do 30 września 2017 r. - piesza pielgrzymka do Santiago de Compostela
* bezterminowo: Akcja społeczna Zielone Bronowice

sobota, 14 maja 2016

Ryga

Ryga uśmiechnęła się do nas słonecznie. Przy murach miejskich opalał się duch. Podziwialiśmy hanzeatyckie zabytki. Secesja przeplatała się z gotykiem. Nawet współczesne budynki zostały wkomponowane ze smakiem.


Odwiedziliśmy Trzech Braci. Przytulone do siebie kamieniczki powstały w różnych okresach. Najstarszy "Brat", nieśmiały i wycofany, pojawił się w XV wieku. Nosi wyraźne cechy późnego gotyku. Żółty "Średniak" dumnie prezentuje na fasadzie metalowe cyferki z datą swojego urodzenia. Najmłodszy z rodzeństwa, zielonkawy chudzielec, dobudowany został w XVII wieku.





Na środku placu ratuszowego, wpatrzony w siedzibę rajców miejskich, wypoczywa po bohaterskim pojedynku sławiony w pieśni rycerz Roland. Za jego plecami, na portalu Domu Bractwa Czarnogłowych, widnieje przesłanie dla potomnych: "SOLLTICH EINMAL FALLEN NIEDER, SO ERBAUET MICH DOCH WIEDER" (Gdybym niegdyś zrujnowanym miał być, wy znów musicie mnie odnowić). Zniszczony w czasie drugiej wojny światowej budynek w pełni odzyskał pierwotnie gotycki, później wysubtelniony manieryzmem, charakter. Łatwo stracić głowę dla tego pięknego, barwnego i wesołego miasta, o czym przypomniała mi jedna z figur przed kościołem św. Piotra.






Wdrapałam się na przedostatnie piętro hotelu sąsiadującego z neobizantyjskim Soborem Narodzenia Pańskiego, by spojrzeć na panoramę miasta. Socrealistyczny wieżowiec Akademii Nauk Łotwy wykazuje niezwykłe podobieństwo do "daru narodu radzieckiego" dla Warszawy. 



Do Rygi również dotarła moda na wyznania miłosne nad rzekami. Maleńki mostek w parku uginał się pod ciężarem kłódek. Pożegnałam się z Pomnikiem Wolności, pieszczotliwie nazywanym przez Łotyszów imieniem bałtyjskiej bogini piękna i miłości - Mildą i ruszyłam w stronę Estonii. 





piątek, 13 maja 2016

Miasto kotów

Zakochałam się w tym mieście od pierwszego wejrzenia w boczną uliczkę. Na dachu siedział kot w pozycji, delikatnie ujmując, lekceważącej. 


Secesyjna kamienica zwana Kocim Domem (łot. Kaķu nams) zbudowana została w 1909 roku. Rozsławiły ją dwie rzeźby kotów z charakterystycznie wygiętymi grzbietami i uniesionymi ogonkami. Legenda głosi, że umieścił je tam rzemieślnik zirytowany odmową przyjęcia go do Wielkiej Gildii, stowarzyszenia kupieckiego. Sprawa trafiła do sądu i ciągnęła się przez 12 lat. Spór zakończył się dopiero po odwróceniu figurek, tak, aby już "nie olewały" sąsiadów. Prawdziwego kociaka spotkałam tylko jednego, ale, zamiast wypiąć się w moim kierunku, tylko pokazał język.




Całe miasto ozdobione jest kocimi wizerunkami. Na ścianach zobaczyć można malowidła. Przy kościele św. Piotra przycupnęli emigranci - muzykanci z Bremy, bohaterowie baśni braci Grimm. Na ośle stanął pies, na psie kot, a na kocie kogut. Podobno pogłaskanie zwierzaków przynosi szczęście, którego poziom rośnie wprost proporcjonalnie do wysokości danej rzeźby. Udało mi się doskoczyć do kociego pyszczka.



Jednego kota przemyciłam nieświadomie. Ostre słońce nie pozwalało długo patrzeć w górę. Dopiero na ekranie komputera odkryłam przyczajonego na gzymsie dachowca. Ostatnia fotografia zdradza nazwę kociego miasta, o którym więcej opowiem Wam w następnym poście.



czwartek, 12 maja 2016

Kowno

Litwa powitała nas łzą wzruszenia. Kowno (lit. Kaunas) to drugie pod względem wielkości litewskie miasto. Leży u zbiegu Wilii i Niemna. Historia sięga XIV wieku, kiedy zbudowano tu warownię mającą chronić Litwę przed Krzyżakami. Osada przy zamku została lokowana w roku 1408 na prawie magdeburskim przez księcia Witolda Kiejstutowicza. Miasteczko przypomina mi sandomierską starówkę.






Zachowany murowany zamek, nazwany Ritterswerder, wznieśli Krzyżacy w 1384 roku. 12 lat później wielki mistrz krzyżacki podpisał tutaj rozejm z Witoldem.




Tradycja stawiania krzyży pojawiła się na Litwie wraz z chrześcijaństwem. Bałtowie czcili siły przyrody, stąd wywodzi się charakterystyczne w zdobieniach rzeźb nasiąknięcie pierwiastkami pogańskimi. Najczęściej pojawiającymi się motywami są figurki świętych, rośliny, ptaki i słońce.



Kowieńska archikatedra pod wezwaniem śś. Apostołów Piotra i Pawła jest jedynym na Litwie kościołem gotyckim o układzie bazylikowym. Reprezentuje ona styl przejściowy pomiędzy gotykiem a renesansem. Pielgrzymów przyciąga łaskami słynący obraz Matki Boskiej Bolesnej z końca XVI w. oraz cudowny obraz Matki Boskiej Łaskawej, przeniesiony z pobernardyńskiego kościoła św. Jerzego Męczennika.




Na rynku przysiadł biały łabędź. Tak mieszkańcy nazywają swój ratusz. Jego obecny wygląd jest efektem przebudowy w latach 1771-1780. Nad brzegiem Niemna usytuowana została najstarsza katolicka świątynia na Litwie - kościół Wniebowzięcia NMP, zwany kościołem Witolda. Ceglany obiekt ma plan krzyża łacińskiego. 
Po bokach korpusu przylegają dwie kaplice zwieńczone schodkowymi szczytami. W części fasady wyrasta ośmioboczna wieża z przedsionkiem. Dom Perkuna (Perkuno namai), stylowa kamienica hanzeatycka, stanowi ciekawy przykład późnogotyckiej architektury. Do budowy użyto 16 rodzajów cegły. Uwagę przykuwają frezy, boczne wieżyczki, małe okienka i nisze. W czasach przedchrześcijańskich znajdowało się tutaj miejsce kultu Perkuna, władcy piorunów, boga niebios, burzy, wojny, ognia i płodności. W obiekcie pierwotnie mieścił się spichlerz. Potem urządzono tu teatr dramatyczny. Obecnie należy do jezuitów, prowadzących gimnazjum. Na kowieńskim rynku biedronki czekają na swoje kwiatowe kropki, a pod tablicą upamiętniającą Władysława Starewicza ogromny świerszcz i równie wielka mrówka rozmawiają o przyszłości animacji filmowej.






W planach miałam jeszcze małą samotną wyprawę. Do Soboru Zmartwychwstania tłumnie podążali wierni na nocne czuwanie. Prawosławna Wielkanoc w tym roku wypadła 13 dni później niż katolicka. Niebo zapłakało rzęsiście, więc odniosłam ciekawość do hotelu. Dopiero nad ranem odwiedziłam drzemiącą już cerkiew.






środa, 11 maja 2016

W owale

Wygląda na to, że jestem największym leserem. Wszystkie robótkowe zobowiązania odkładam na ostatnią chwilę. Na początek pokażę Wam malutkie owalowe różyczki. Do klasycznego splotu dodałam kilka dodatkowych "płatków", żeby kolczyki były większe.
  

Żeberkową bransoletkę wyplotłam ze sznurka satynowego. Regulowane zapięcie wykonane zostało węzłem płaskim.
  

Moje prace zgłaszam do makramowej zabawy u Joasi.