Pogroziłam Putinowi moździerzem, żeby nie fikał. Działo skierowane jest w stronę rosyjskiego Iwangorodu. Fortyfikacje wyglądają jak spójna całość, ale dzieli je odmienna historia oraz rzeka Narwa będąca granicą pomiędzy Estonią i Rosją.
Początki Zamku Hermanna (est. Hermanni linnus) w Narwi sięgają XIII wieku, kiedy Duńczycy zbudowali pierwszą warownię, początkowo drewnianą, a później wzmacnianą kamieniem. W 1347 roku król Danii sprzedał tereny Północnej Estonii Zakonowi Kawalerów Mieczowych, którzy rozpoczęli rozbudowę twierdzy z charakterystyczną białą wieżą, zwaną Długim Hermannem. Newralgiczne położenie miasta wiązało się z licznymi konfliktami zbrojnymi. Na trudnej drodze do niepodległości przejmowali je Szwedzi i Rosjanie. Obecnie w zamku mieści się muzeum, a ogromny dziedziniec stał się popularnym miejscem spacerów. Dla większości turystów najbardziej zaskakujące jest pozostawienie przy murach obronnych radzieckiego upominku - pomnika Lenina.
Twierdzę w Iwangrodzie obejrzeć mogłam jedynie za pomocą zooma. Została wzniesiona w 1942 roku przez księcia moskiewskiego Iwana III Wasijewicza jako przeciwwaga dla fortyfikacji w Narwi. Jej zadaniem była ochrona przed Krzyżakami i Szwedami.
Kalendarium
* Od 5 do 30 września 2017 r. - piesza pielgrzymka do Santiago de Compostela
* bezterminowo: Akcja społeczna Zielone Bronowice
poniedziałek, 16 maja 2016
niedziela, 15 maja 2016
Tallinn
Mieszkańcom estońskiej stolicy najbardziej pozazdrościć można ogromu terenów zielonych oraz darmowej komunikacji publicznej. Nie znają korków, oddychają czystym powietrzem, a po chodnikach spokojnie mogą spacerować bez konieczności przeciskania się pomiędzy zaparkowanymi samochodami.
Odniosłam wrażenie, że zamek na wzgórzu Toompea w Tallinie cierpi na architektoniczną schizofrenię. Z jednej strony przypomina groźną warownię, z drugiej natomiast, wygląda jak cukierkowa rezydencja dla Barbie. Kamienna twierdza z wieżą nazywaną Długim Hermanem powstała w XIII wieku, a barokowy pałac dobudowano w XVII wieku. Aż trudno uwierzyć, że mieści się tam siedziba parlamentu. Estończycy wielkim sentymentem darzą różowy kolor. Pałac Kadriorg, wybudowany przez Piotra Wielkiego jako letnia rezydencja w XVIII wieku, utrzymano w tonacji brzoskwiniowej. Pałac prezydencki stanowi klasyczny przykład majtkowego różu.
Większość obiektów sakralnych przynależy do parafii protestanckich: Katedra Najświętszej Maryi Panny oraz kościoły św. Mikołaja, św. Ducha czy św. Olafa. Katolickie świątynie reprezentuje Katedra Świętych Apostołów Piotra i Pawła. Spośród cerkwi prawosławnych niewątpliwie wyróżnia się Sobór św. Aleksandra Newskiego z XIX wieku. Piękne pamiątki pozostawili po sobie zarówno przedstawiciele arystokracji, jak i mieszczanie. Średniowieczne obwarowania miejskie odbudowano po wojennych zniszczeniach. Przy rynku króluje majestatyczny gotycki ratusz.
Na miasto spojrzałam z góry, ze wzgórza Toompea, i z dołu, z plaży w zatoce przy dawnej wiosce olimpijskiej w dzielnicy Pirita. Dzika przyroda wydawała się całkowicie oswojona i przyglądała nam się z zaciekawieniem.
Sklepy reklamują się dzierganymi lalkami wielkości człowieka. Marcepanowa manufaktura kusi barwnymi kotkami. Niechętnie ruszyłam w dalszą podróż.
Odniosłam wrażenie, że zamek na wzgórzu Toompea w Tallinie cierpi na architektoniczną schizofrenię. Z jednej strony przypomina groźną warownię, z drugiej natomiast, wygląda jak cukierkowa rezydencja dla Barbie. Kamienna twierdza z wieżą nazywaną Długim Hermanem powstała w XIII wieku, a barokowy pałac dobudowano w XVII wieku. Aż trudno uwierzyć, że mieści się tam siedziba parlamentu. Estończycy wielkim sentymentem darzą różowy kolor. Pałac Kadriorg, wybudowany przez Piotra Wielkiego jako letnia rezydencja w XVIII wieku, utrzymano w tonacji brzoskwiniowej. Pałac prezydencki stanowi klasyczny przykład majtkowego różu.
Większość obiektów sakralnych przynależy do parafii protestanckich: Katedra Najświętszej Maryi Panny oraz kościoły św. Mikołaja, św. Ducha czy św. Olafa. Katolickie świątynie reprezentuje Katedra Świętych Apostołów Piotra i Pawła. Spośród cerkwi prawosławnych niewątpliwie wyróżnia się Sobór św. Aleksandra Newskiego z XIX wieku. Piękne pamiątki pozostawili po sobie zarówno przedstawiciele arystokracji, jak i mieszczanie. Średniowieczne obwarowania miejskie odbudowano po wojennych zniszczeniach. Przy rynku króluje majestatyczny gotycki ratusz.
Na miasto spojrzałam z góry, ze wzgórza Toompea, i z dołu, z plaży w zatoce przy dawnej wiosce olimpijskiej w dzielnicy Pirita. Dzika przyroda wydawała się całkowicie oswojona i przyglądała nam się z zaciekawieniem.
Sklepy reklamują się dzierganymi lalkami wielkości człowieka. Marcepanowa manufaktura kusi barwnymi kotkami. Niechętnie ruszyłam w dalszą podróż.
Etykiety:
Daleko od domu,
Fotografia,
Historia sztuki,
Natura,
Religie świata,
Sztuka
Subskrybuj:
Posty (Atom)





















































