Kalendarium

* 17 lipiec 2016 r. - Festiwal Etnomania w Wygiełzowie
* bezterminowo: Akcja społeczna Zielone Bronowice

poniedziałek, 18 listopada 2013

Ogrody teatru

W niedzielę, 17 listopada br., mieliśmy z Maćkiem okazję uczestniczyć w zdarzeniu niezwykłym. Po wystawie zatytułowanej "Ogrody Teatru", a która podsumowała 120-lecie działalności Teatru im. Juliusza Słowackiego, oprowadzał nas sam jego dyrektor, Krzysztof Orzechowski. Aż trudno uwierzyć, że był to jego debiut w roli przewodnika.

Z Krzysztofem Orzechowskim

                                                              Piotr Sikora                           Krzysztof Orzechowski

Pierwszą salę zatytułowano Młoda Polska - irysy. I tutaj pojawiają się moje wątpliwości. Nie mam, co prawda, fakultetu z botaniki, ale na grafice widzę... osty. Przynajmniej kolorystyka kwiatostanu się zgadza. Teatr Miejski w Krakowie otwarto 21 października 1893 r. O wyjątkowości krakowskiej sceny w tym okresie zadecydował wizjoner Stanisław Wyspiański. Kraków w sferze kultury ma ogromne szczęście do nietuzinkowych postaci i wybitnych antreprenerów.



Dwudziestoleciu międzywojennemu zadedykowano tuberozy oraz róże. Największą gwiazdą sceny była wówczas Zofia Jaroszewska, jeden z filarów formującego się teatru kobiecego. To właśnie ona wypowiedziała do Anny Dymnej słynną sentencję: "Cóż znaczą dzisiejsze goździki! Przed wojną były tuberozy - a w tuberozach kolia..."





Najsmutniejszą częścią wystawy była surowa, piwniczna izba zatytułowana Lata Okupacji - kwiaty uschnięte. Teatr wciąż funkcjonował, ale pod szyldem swastyki. Nie przeszkadzało to polskim pracownikom w działalności konspiracyjnej.  


Teatr w czasach PRL-u przyozdobiono goździkami. Z jednej strony atakował polityczny kontekst, z drugiej zaś rozkwitały tendencje do tworzenia na scenie świata bogatszego i lepszego niż ten zewnętrzny. U schyłku komunizmu coraz częściej pojawiały się spektakle boleśnie portretujące Polaków.



W ostatniej sali, zatytułowanej Współczesność - kwiaty wszelakie, nasz przewodnik towarzyszył nam już tylko duchem i... na ekranie magnetowidu. Teatr zyskał nowe oblicze. Nowoczesne formy, które nie mieściły się w ramach zabytkowego budynku, przeniesiono do naszpikowanej innowacjami bryły. W swoje 119 urodziny staruszek gwałtownie odmłodniał jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Motto tej części ekspozycji brzmi: "Współczesność staje się tu i teraz..."

  



Projekt tej ekspozycji można nazwać copyrighterskim majstersztykiem. Przełożenie historycznych etapów na kwiatowe sale okazuje się genialnym nawiązaniem do Teatralnego dziecka, jakim jest Małopolski Ogród Sztuki, a równocześnie miejsce prezentacji zbiorów. W niebanalny sposób wyeksponowano cymelia zgromadzone przez te sto dwadzieścia lat. Rekwizyty, kostiumy, afisze i scenariusze zabudowano w geometrycznych konstrukcjach, pozostawiając jedynie niewielkie otwory do ich podglądania. Sprawia to wrażenie możliwości zaglądania za kulisy, a wręcz odkrywania trupa w szafie, co znakomicie ilustruje jedna z moich fotografii powyżej. Pamiątki płynnie splatają się z najnowszymi osiągnięciami w zakresie przekazu multimedialnego, a więc fragmentami spektakli, ścieżkami muzycznymi, makietami scenografii 3D oraz projekcjami zdjęć. Nawet obraz, przedstawiający najważniejsze dla Teatru postaci, "żyje", przybliżając kolejno poszczególne twarze.



6 komentarzy:

  1. ciekawe zdjęcia :) ciekawa wycieczka

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. Dla mnie najciekawsze kostiumy i rekwizyty, jak choćby ta maszyna na korbę do robienia efektu burzy ;)

      Usuń
  3. Niezwykła wycieczka za kulisy; piękna relacja i zdjęcia.
    Mnie dziś po powrocie z pracy spotkała bardzo przyjemna niespodzianka - w skrzynce znalazłam kopertę z prezentem.
    Musiałam ciężko myśleć od kogo, ale jak widzisz trafiłam właściwie.
    Dziękuję bardzo !!! Niedługo pochwalę się na blogu Twoim specjalnie dla mnie zrobionym upominkiem.
    Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że jesteś zadowolona ;) Niedługo nowa zabawa ;)

      Usuń